Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Harrington już trenuje

Środa, 14 Grudnia 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Najnowszy nabytek Anwilu Włocławek – Lorinza Harrington – jest już pełnoprawnym członkiem drużyny. We wtorek przeszedł badania medyczne, a dzień później testy sprawnościowe. Spotkał się też z dziennikarzami, którym opowiedział o zbliżającym się pojedynku z jego byłym pracodawcą, Treflem Sopot.

Najnowszy nabytek Anwilu Włocławek – Lorinza Harrington – jest już pełnoprawnym członkiem drużyny. We wtorek przeszedł badania medyczne, a dzień później testy sprawnościowe. Spotkał się też z dziennikarzami, którym opowiedział o zbliżającym się pojedynku z jego byłym pracodawcą, Treflem Sopot.
Lorinza Harrington, to zawodnik dużego formatu. Doświadczenie w NBA i w dwóch najlepszych ligach europejskich (hiszpańskiej i rosyjskiej) sprawiają, że szybkie tempo wydarzeń po dotarciu do nowego klubu w ogóle go nie zaskoczyło. Był przygotowany na to, że od razu podda się badaniom medycznym i sprawdzianowi sportowemu. Nie speszyli go również dziennikarze licznie przybyli na inauguracyjny trening w Hali Mistrzów. – Pierwsze dwa dni po przyjeździe do nowego klubu zawsze są szalone. We Włocławku zostałem miło przywitany i jak widać po liczbie dziennikarzy, którzy przyszli się ze mną spotkać wzbudziłem pewne zainteresowanie – mówił Harrington w środowe popołudnie.

Jako, że najbliższym ligowym rywalem Anwilu jest Trefl Sopot, w którym grę Harrington kreował nieco ponad pół roku temu, nasz nowy koszykarz nie mógł uniknąć pytań o podwyższoną stawkę tego meczu. Amerykanin nie dał się jednak sprowokować i ze spokojem tłumaczył: Nie po raz pierwszy będę grał przeciw zespołowi w którym występowałem wcześniej, więc ten mecz nie wzbudza we mnie szczególnych emocji. Razem z Anwilem będę się starał wygrać każde kolejne spotkanie, a nie tylko to jedno. Oczywiście, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej dla Trefla, tym bardziej, że mam nadzieję na debiut. Jednak zagram tak samo skoncentrowany jak w każdym innym spotkaniu.-

W drużynie Trefla Harrington po raz pierwszy współpracował z innym, niedawno pozyskanym przez Anwil koszykarzem, Lawrence Kinnardem. Jak informowaliśmy, fakt ten miał pozytywny wpływ na decyzję Harringtona o pojawieniu się we Włocławku. - Lawrence dzwonił do mnie, ale nawet nie musiał mnie mocno namawiać. Sam fakt, że on podpisał kontrakt z Anwilem i jest zadowolony był dla mnie sygnałem, że warto też tak zrobić. On jest facetem, który tak jak ja, lubi ciężką pracę na treningach i twardą grę w meczach. I tak jak ja chce wygrać tę ligę. -

A jak smakuje zwycięstwo w Tauron Basket Lidze Harrington wie doskonale. W 2010 roku triumfował tu z drużyną Asseco Prokomu. Tym, co najbardziej zapamiętał z konfrontacji z włocławianami jest niesamowita atmosfera na trybunach Hali Mistrzów. - Przez dwa sezony przyjeżdżałem do tej hali i zasiadałem po drugiej stronie barykady. Zawsze jednak doceniałem świetną pracę, jaką wykonywali fani Anwilu. Pamiętam na przykład, że gdy grałem w Asseco Prokomie wszyscy włocławscy kibice ubierali białe koszulki. Pamiętam również gigantyczny zamek, który fani zbudowali na trybunach. To robiło wrażenie – z nieukrywanym podziwem mówił Harrington.

Po zakończeniu spotkania z dziennikarzami rozgrywający uciął sobie krótką pogawędkę ze znajomym z NBA, Corsleyem Edwardsem, a następnie szybko zniknął w szatni. Jak tłumaczył, chciał niezwłocznie udać się do domu, by odpocząć po niespokojnej minionej nocy, gdy z powodu zmiany stref czasowych nie potrafił zasnąć. Wieczorem czeka go pierwszy ciężki trening z zespołem.