Anwil Włocławek wygrał ze Stalą Stalowa Wola 90:76 i było to już 11 zwycięstwo włocławian w tym sezonie przy zaledwie dwóch porażkach. Bardzo dobrze spisujący się beniaminek nie zdobył zatem Hali Mistrzów, w której w tych rozgrywkach zwyciężają tylko gospodarze.
Anwil Włocławek wygrał ze Stalą Stalowa Wola 90:76 i było to już 11 zwycięstwo włocławian w tym sezonie przy zaledwie dwóch porażkach. Bardzo dobrze spisujący się beniaminek nie zdobył zatem Hali Mistrzów, w której w tych rozgrywkach zwyciężają tylko gospodarze.
Od początku spotkania gospodarze wykorzystywali swoje indywidualne przewagi nad rywalami. Alex Dunn w książkowy sposób rozgrywał akcje typu pick and roll ze swoimi obwodowymi, a jedynym koszykarzem, który przeciwstawiał się Anwilowi był były zawodnik włocławian, Michał Gabiński. Skrzydłowy Stali zdobył pięć pierwszych punktów dla swojego zespołu, a po chwili zaczął wtórować mu także Jarryd Loyd. Mózg drużyny ze Stalowej Woli już w pierwszej kwarcie zdobył dziewięć punktów i to Stalówka prowadziła pod koniec tej części meczu 21:20. Skuteczny na linii rzutów wolnych był jednak kapitan Anwilu, Andrzej Pluta i to drużyna Igora Griszczuka wygrała pierwsze dziesięć minut meczu, ale tylko 22:21.
Filigranowy rozgrywający Stali, zgodnie z przypuszczeniami, stwarzał największe zagrożenie Anwilowi i jego gra sprawiła, że goście prowadzili 27:24. Wynik po stronie gospodarzy w swoje ręce wzięli zmiennicy. Najpierw skutecznie dwie akcje wykończył Wojciech Barycz, a później dziewięć punktów z rzędu zaaplikował rywalowi Kamil Chanas. Dodatkowo dwóch zawodników ekipy przejezdnej zostało ukaranych przewinieniami technicznymi, co w stu procentach z rzutów wolnych wykorzystał Andrzej Pluta.
Przewaga gospodarzy wynosiła pięć punktów po pierwszej połowie, ale goście ani myśleli poddawać się na parkiecie faworyzowanego przeciwnika. Ich zaletą była zespołowość, bowiem przez pierwsze 20 minut spotkania punkty dla swojego zespołu zdobywało aż dziewięciu koszykarzy. Anwil natomiast zadziwiał skutecznością w rzutach za jeden punkt. Z 16 wykonywanych prób wszystkie były skuteczne, a brylował w tym przede wszystkim kapitan ekipy z Kujaw, Andrzej Pluta, który trafił dziewięć razy.
Włocławianie wraz z początkiem drugiej połowy zaczęli odskakiwać drużynie ze Stalowej Woli. Dwa razy z dystansu trafił Krzysztof Szubarga, raz Pluta i wicelider tabeli PLK prowadził z beniaminkiem 55:44. To jednak nie podłamało Stali, która po punktach najpierw spod kosza, a po chwili zza linii 6,25 cm Tomasza Andrzejewskiego zmniejszyła straty do zaledwie czterech punktów (58:54).
Podobnie jak na początku drugiej połowy, tak i czwarta kwarta rozpoczęła się od większej ofensywy włocławian, którzy wygrywali 70:59. Nadzieję przyjezdnym dawał David Godbold, który w dwóch kolejnych akcjach trafił z dystansu i na sześć i pół minuty przed końcem jego zespół przegrywał tylko 65:74. To były jednak tylko wyjątki w dobrej grze beniaminka w drugiej połowie. Gdy celnie za trzy przymierzył Bartłomiej Wołoszyn było już 79:65 i wiara gości w zwycięstwo powoli zanikała.
Anwil ostatecznie wygrał ze Stalą Stalowa Wola ostatnie spotkanie w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego PLK 90:76. Było to 11 zwycięstwo brązowego medalisty poprzednich rozgrywek, przy zaledwie dwóch porażkach. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył Andrzej Pluta - 17, natomiast po stronie gości wyróżnił się jak zwykle Jarryd Loyd, autor 15 punktów.
Anwil Włocławek - Stal Stalowa Wola 90:76 (22:21, 22:18, 20:18, 26:19)
Anwil: Pluta 17, Chanas 15, Szubarga 10, Dunn 10, Tuljković 9, Jovanovic 9, Wołoszyn 9, Barycz 7, Sullivan 4.
Stal: Loyd 15, Andrzejewski 12, Gabiński 10, Klima 10, Godbold 10, Partyka 7, Miszczuk 5, Kasiulevicius 3, Jarecki 2, Malczyk 2.
Od początku spotkania gospodarze wykorzystywali swoje indywidualne przewagi nad rywalami. Alex Dunn w książkowy sposób rozgrywał akcje typu pick and roll ze swoimi obwodowymi, a jedynym koszykarzem, który przeciwstawiał się Anwilowi był były zawodnik włocławian, Michał Gabiński. Skrzydłowy Stali zdobył pięć pierwszych punktów dla swojego zespołu, a po chwili zaczął wtórować mu także Jarryd Loyd. Mózg drużyny ze Stalowej Woli już w pierwszej kwarcie zdobył dziewięć punktów i to Stalówka prowadziła pod koniec tej części meczu 21:20. Skuteczny na linii rzutów wolnych był jednak kapitan Anwilu, Andrzej Pluta i to drużyna Igora Griszczuka wygrała pierwsze dziesięć minut meczu, ale tylko 22:21.
Filigranowy rozgrywający Stali, zgodnie z przypuszczeniami, stwarzał największe zagrożenie Anwilowi i jego gra sprawiła, że goście prowadzili 27:24. Wynik po stronie gospodarzy w swoje ręce wzięli zmiennicy. Najpierw skutecznie dwie akcje wykończył Wojciech Barycz, a później dziewięć punktów z rzędu zaaplikował rywalowi Kamil Chanas. Dodatkowo dwóch zawodników ekipy przejezdnej zostało ukaranych przewinieniami technicznymi, co w stu procentach z rzutów wolnych wykorzystał Andrzej Pluta.
Przewaga gospodarzy wynosiła pięć punktów po pierwszej połowie, ale goście ani myśleli poddawać się na parkiecie faworyzowanego przeciwnika. Ich zaletą była zespołowość, bowiem przez pierwsze 20 minut spotkania punkty dla swojego zespołu zdobywało aż dziewięciu koszykarzy. Anwil natomiast zadziwiał skutecznością w rzutach za jeden punkt. Z 16 wykonywanych prób wszystkie były skuteczne, a brylował w tym przede wszystkim kapitan ekipy z Kujaw, Andrzej Pluta, który trafił dziewięć razy.
Włocławianie wraz z początkiem drugiej połowy zaczęli odskakiwać drużynie ze Stalowej Woli. Dwa razy z dystansu trafił Krzysztof Szubarga, raz Pluta i wicelider tabeli PLK prowadził z beniaminkiem 55:44. To jednak nie podłamało Stali, która po punktach najpierw spod kosza, a po chwili zza linii 6,25 cm Tomasza Andrzejewskiego zmniejszyła straty do zaledwie czterech punktów (58:54).
Podobnie jak na początku drugiej połowy, tak i czwarta kwarta rozpoczęła się od większej ofensywy włocławian, którzy wygrywali 70:59. Nadzieję przyjezdnym dawał David Godbold, który w dwóch kolejnych akcjach trafił z dystansu i na sześć i pół minuty przed końcem jego zespół przegrywał tylko 65:74. To były jednak tylko wyjątki w dobrej grze beniaminka w drugiej połowie. Gdy celnie za trzy przymierzył Bartłomiej Wołoszyn było już 79:65 i wiara gości w zwycięstwo powoli zanikała.
Anwil ostatecznie wygrał ze Stalą Stalowa Wola ostatnie spotkanie w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego PLK 90:76. Było to 11 zwycięstwo brązowego medalisty poprzednich rozgrywek, przy zaledwie dwóch porażkach. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył Andrzej Pluta - 17, natomiast po stronie gości wyróżnił się jak zwykle Jarryd Loyd, autor 15 punktów.
Anwil Włocławek - Stal Stalowa Wola 90:76 (22:21, 22:18, 20:18, 26:19)
Anwil: Pluta 17, Chanas 15, Szubarga 10, Dunn 10, Tuljković 9, Jovanovic 9, Wołoszyn 9, Barycz 7, Sullivan 4.
Stal: Loyd 15, Andrzejewski 12, Gabiński 10, Klima 10, Godbold 10, Partyka 7, Miszczuk 5, Kasiulevicius 3, Jarecki 2, Malczyk 2.