Niedzielny mecz Anwilu Włocławek z PBG Basketem Poznań stał się okazją do aktywnego włączenia się w akcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. O efektach zaangażowania naszego klubu w główną inicjatywę XVIII finału, czyli wsparcie onkologii dziecięcej, opowiada dyrektor WTK S.S.A., Hubert Hejman.
Niedzielny mecz Anwilu Włocławek z PBG Basketem Poznań stał się okazją do aktywnego włączenia się w akcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. O efektach zaangażowania naszego klubu w główną inicjatywę XVIII finału, czyli wsparcie onkologii dziecięcej, opowiada dyrektor WTK S.S.A., Hubert Hejman.
Zacznijmy od tego, co najbardziej interesuje kibiców w kontekście wspólnej akcji Anwilu Włocławek z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, czyli od pytania o dochód z licytacji?
Hubert Hejman: Szczerze powiedziawszy, suma, którą uzbieraliśmy przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Zdajemy sobie sprawę, jak bardzo popularna jest koszykówka w naszym mieście, jednak trudno było przypuszczać, że licytowane przedmioty osiągną taką wartość. Znam osoby, które bardzo chciały wygrać jedną z atrakcji, ale nie pozwolił im na to budżet, jaki sobie zaplanowali. W sumie, hojni darczyńcy zasilili konto WOŚP kwotą 8 070 zł.
Co złożyło się na tak dużą sumę?
- Przede wszystkim, największą gratką dla kibiców był srebrny medal z sezonu 2000/2001. Osiągnął on cenę 2 500 zł, zaś sama aukcja była jedną z najciekawszych, które prowadziliśmy z Krzysztofem Szaradowskim. Równie cenny okazał się wyjazd z drużyną na mecz, który „poszedł” za 1 300 zł. Dla mnie osobiście, była to super atrakcja, bo tak, jak prezes Zbigniew Polatowski podkreślił podczas konferencji prasowej, żadne postronne osoby nigdy nie uczestniczą w wyjazdach zespołu. Warto także nadmienić o tym, że wielką popularnością cieszyły się gadżety związane z naszą drużyną.
No właśnie, przebieg licytacji piłki z autografami koszykarzy był niecodzienny…
- Zgadza się. Piłkę, którą na licytację przekazał członek zarządu firmy Anwil SA, pan Remigiusz Paszkiewicz wylicytował sam właściciel. Co więcej, po chwili oddał ją ponownie na aukcję, żeby ktoś inny mógł cieszyć się jej posiadaniem. W sumie, piłka oraz koszulka „zarobiły” dla WOŚP 2 350 zł.
Licytowano również niecodzienne inicjatywy związane z koszykarzami, prawda?
- Tak, mimo, że te aukcje zaczęły się dość późno po zakończeniu meczu, to w Hali Mistrzów pozostało wiele osób pragnących wziąć w nich udział. Potwierdził się status gwiazd Justyny i Andrzeja Pluty, którzy na licytacji wystawili kolację w ich towarzystwie. Aukcja była zacięta i osiągnęła bardzo wysoki pułap 1 100 zł. Cenny okazał się również trening z Krzysiem Szubargą. Dodam, że byłem świadkiem podwójnego zaskoczenia: koszykarzy, że są tak popularni i kibiców, którzy niedowierzali, że już wkrótce będą mogli obcować ze swoimi idolami. W sumie, wydaje mi się, że przy okazji szczytnego celu przysporzyliśmy wielu radości naszym fanom.
Kibice hojnie zasilali puszki wolontariuszy, a czy koszykarze również włączyli się w akcję WOŚP?
- W dniu meczu zawodnicy rozegrali tradycyjny konkurs rzutów z połowy. Po nim złożyli taką samą sumę pieniędzy, jaka była stawką ich wewnętrznych zawodów. Kibice, którzy zostali w Hali Mistrzów nawet po ostatnim gwizdku sędziego mogli zobaczyć, jak kapitan zespołu, Andrzej Pluta wrzuca te pieniądze do puszki wolontariuszki Magdy. Dziś kontaktowaliśmy się ze sztabem WOŚP i otrzymaliśmy informację, że każdy z wolontariuszy kwestujących w naszej hali uzbierał pokaźną sumę pieniędzy. Dla przykładu, wspomniana wolontariuszka Magda uzbierała 1 161 zł.
Czyli akcję możemy uznać za udaną?
- Oczywiście, że tak. Dziękujemy naszym kibicom, którzy pokazali, że ich serca biją nie tylko dla drużyny Anwilu, ale również dla chorych dzieci. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku kolejne kluby koszykówki pójdą naszym śladem i w innych polskich halach również rozbrzmiewać będzie orkiestrowe „Siema!”
Hubert Hejman: Szczerze powiedziawszy, suma, którą uzbieraliśmy przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Zdajemy sobie sprawę, jak bardzo popularna jest koszykówka w naszym mieście, jednak trudno było przypuszczać, że licytowane przedmioty osiągną taką wartość. Znam osoby, które bardzo chciały wygrać jedną z atrakcji, ale nie pozwolił im na to budżet, jaki sobie zaplanowali. W sumie, hojni darczyńcy zasilili konto WOŚP kwotą 8 070 zł.
Co złożyło się na tak dużą sumę?
- Przede wszystkim, największą gratką dla kibiców był srebrny medal z sezonu 2000/2001. Osiągnął on cenę 2 500 zł, zaś sama aukcja była jedną z najciekawszych, które prowadziliśmy z Krzysztofem Szaradowskim. Równie cenny okazał się wyjazd z drużyną na mecz, który „poszedł” za 1 300 zł. Dla mnie osobiście, była to super atrakcja, bo tak, jak prezes Zbigniew Polatowski podkreślił podczas konferencji prasowej, żadne postronne osoby nigdy nie uczestniczą w wyjazdach zespołu. Warto także nadmienić o tym, że wielką popularnością cieszyły się gadżety związane z naszą drużyną.
No właśnie, przebieg licytacji piłki z autografami koszykarzy był niecodzienny…
- Zgadza się. Piłkę, którą na licytację przekazał członek zarządu firmy Anwil SA, pan Remigiusz Paszkiewicz wylicytował sam właściciel. Co więcej, po chwili oddał ją ponownie na aukcję, żeby ktoś inny mógł cieszyć się jej posiadaniem. W sumie, piłka oraz koszulka „zarobiły” dla WOŚP 2 350 zł.
Licytowano również niecodzienne inicjatywy związane z koszykarzami, prawda?
- Tak, mimo, że te aukcje zaczęły się dość późno po zakończeniu meczu, to w Hali Mistrzów pozostało wiele osób pragnących wziąć w nich udział. Potwierdził się status gwiazd Justyny i Andrzeja Pluty, którzy na licytacji wystawili kolację w ich towarzystwie. Aukcja była zacięta i osiągnęła bardzo wysoki pułap 1 100 zł. Cenny okazał się również trening z Krzysiem Szubargą. Dodam, że byłem świadkiem podwójnego zaskoczenia: koszykarzy, że są tak popularni i kibiców, którzy niedowierzali, że już wkrótce będą mogli obcować ze swoimi idolami. W sumie, wydaje mi się, że przy okazji szczytnego celu przysporzyliśmy wielu radości naszym fanom.
Kibice hojnie zasilali puszki wolontariuszy, a czy koszykarze również włączyli się w akcję WOŚP?
- W dniu meczu zawodnicy rozegrali tradycyjny konkurs rzutów z połowy. Po nim złożyli taką samą sumę pieniędzy, jaka była stawką ich wewnętrznych zawodów. Kibice, którzy zostali w Hali Mistrzów nawet po ostatnim gwizdku sędziego mogli zobaczyć, jak kapitan zespołu, Andrzej Pluta wrzuca te pieniądze do puszki wolontariuszki Magdy. Dziś kontaktowaliśmy się ze sztabem WOŚP i otrzymaliśmy informację, że każdy z wolontariuszy kwestujących w naszej hali uzbierał pokaźną sumę pieniędzy. Dla przykładu, wspomniana wolontariuszka Magda uzbierała 1 161 zł.
Czyli akcję możemy uznać za udaną?
- Oczywiście, że tak. Dziękujemy naszym kibicom, którzy pokazali, że ich serca biją nie tylko dla drużyny Anwilu, ale również dla chorych dzieci. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku kolejne kluby koszykówki pójdą naszym śladem i w innych polskich halach również rozbrzmiewać będzie orkiestrowe „Siema!”