Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Gospodarze wytrzymali do końca. Jest 1:1

Poniedziałek, 29 Kwietnia 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Asseco Prokom Gdynia pokonał Anwil Włocławek 63:61 w drugim meczu ćwierćfinału TBL. Występujący w okrojonym składzie gospodarze wykazali więcej charakteru i zaangażowania, najpierw wypracowując sobie solidną przewagę, a następnie broniąc jej do ostatniej sekundy. Tym razem pogoń Anwilu nie dała efektu.

Asseco Prokom Gdynia pokonał Anwil Włocławek 63:61 w drugim meczu ćwierćfinału TBL. Występujący w okrojonym składzie gospodarze wykazali więcej charakteru i zaangażowania, najpierw wypracowując sobie solidną przewagę, a następnie broniąc jej do ostatniej sekundy. Tym razem pogoń Anwilu nie dała efektu.
Już w pierwszej połowie Anwil popełnił ten sam błąd co dwa dni wcześniej – pozwolił Asseco Prokomowi narzucić warunki gry. Wysocy obrońcy gospodarzy umiejętnie przekazywali sobie krycie Krzysztofa Szubargi i motor napędowy włocławian zupełnie stracił moc. Co prawda, w 7. minucie Anwil prowadził 16:13, ale na tym stanął. Najpierw błędy Nikoli Jovanovicia pozwoliły gospodarzom zbudować przewagę 20:16 po pierwszej kwarcie. Później różnica systematycznie się powiększała aż osiągnęła 14 punktów.

Między 7. a 18. minutą Anwil trafił tylko jeden rzut z gry i dołożył dwa osobiste. Nic dziwnego, że ten fragment przegrał 22:5 i zaczynało się robić gorąco. Trener Milija Bogicević widząc, że na tym etapie meczu niewiele mógł pomóc Krzysztof Szubarga, zastąpił go Arvydasem Eitatuviciusem. Ostatnie 2,5 minuty pierwszej połowy, pod dowództwem Litwina było już bardziej dynamiczne i Anwil zaczął odrabiać straty. Punktowali Michał Sokołowski, Ruben Boykin i Marcus Ginyard, a na przerwę zespoły zeszły przy stanie 37:29.

Uwagi poczynione w szatni początkowo skutkowały. Z wypracowanej pozycji za trzy trafił Marcus Ginyard, wreszcie przełamał się Krzysztof Szubarga, a zbiórkę w ataku zaliczył Przemysław Frasunkiewicz. Dobre wrażenie robiła też postawa Rubena Boykina, który tym razem nie skupił się na zdobywaniu punktów, ale zamiast tego sprintami biegał do zasłon. Tym sposobem udało się zmniejszyć straty do dwóch punktów i tchnąć nadzieję przełamanie niekorzystnego wyniku (39:37).

Zapał włocławian szybko zgasił jednak Mateusz Ponitka. Zawodnik gospodarzy był za szybki dla obrońców z Włocławka i zatrzymywany faulami powiększał konto gospodarzy z linii rzutów wolnych (43:37). Całe szczęście, że trzy air ball’e zaliczył Krzysztof Roszyk, bo sytuacja mogłaby być jeszcze trudniejsza. Wynik próbował ratować „Szubi”. Najpierw trafił zza linii 6,75, a następnie tak podał do Seida Hajricia, że centrowi nie pozostało nic innego, jak tylko umieścić piłkę w  koszu. Była to jednak jedna z niewielu akcji, w których Seid Hajrić oszukał Rasida Mahalbasicia. Z reguły to środkowy Asseco Prokomu rządził i dzielił pod tablicami.

Mimo, że na ostatnią kwartę Asseco Prokom wyszedł przy 6-punktowym prowadzeniu, to wydawało się, że Anwil i tak ostatecznie będzie górą. Dwa dni wcześniej również przegrywał 14 punktami w pierwszej odsłonie i również miał rywali na wyciągnięcie ręki przed decydującą odsłoną. Tyle tylko, że wtedy w sukurs włocławianom przyszła skuteczność z dystansu. Tym razem zabrakło jej w najbardziej oczekiwanych momentach. Trójki trafili co prawda Marcus Ginyard i Ruben Boykin (56:52), ale ci sami zawodnicy pomylili się w kolejnych próbach, gdy zegar nieubłagalnie przybliżał zespoły do końcowej syreny.

Gdy pozostała niespełna minuta gry, a tablica pokazywała wynik 62:56, czas wziął trener Milija Bogicević. Niestety, w rozpaczliwej akcji nie trafił Marcus Ginyard i włocławianie pozostali już praktycznie bez szans na zwycięstwo. Starał się jeszcze Arvydas Eitutavicius, ale ani jego lay-up, ani trzy rzuty osobiste wykonywane na sekundę przed końcem nie odmieniły losów spotkania. Asseco Prokom dowiózł przewagę do końca i wyrównał stan rywalizacji na 1:1.


Asseco Prokom Gdynia - Anwil Włocławek 63:61 (20:16, 17:13, 15:17, 11:15)

Asseco Prokom:
Mahalbasić 13, Ponitka 12, Zamojski 12, Roszyk 10, Witka 6, Śnieg 6, Szczotka 4

Anwil: Ginyard 18, Szubarga 11, Hajrić 9, Eitutavicius 7, Sokołowski 5, Boykin 5, Frasunkiewicz 3, Jovanović 2, Weeden 1, Bartosz 0

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI