Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Gospodarze górą

Piątek, 01 Kwietnia 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Dobra gra w pierwszej połowie i uzyskana za jej sprawą siedmiopunktowa przewaga nie wystarczyła do odniesienia zwycięstwa w meczu z Treflem Sopot. Koszykarze Anwilu Włocławek walczyli ambitnie i w końcówce mieli jeszcze szansę na zwycięstwo, ale dobrze egzekwowane rzuty wolne uspokoiły gospodarzy dając im rezultat 84:78 i prowadzenie w serii 1:0.

Dobra gra w pierwszej połowie i uzyskana za jej sprawą siedmiopunktowa przewaga nie wystarczyła do odniesienia zwycięstwa w meczu z Treflem Sopot. Koszykarze Anwilu Włocławek walczyli ambitnie i w końcówce mieli szanse na zwycięstwo, ale dobrze egzekwowane rzuty wolne uspokoiły gospodarzy dając im rezultat 84:78 i prowadzenie w serii 1:0.

Anwil rozpoczął mecz od mocnego uderzenia. Po upływie niespełna trzech minut prowadził 7:0, co było możliwe dzięki wymuszeniu na gospodarzach trzech strat i poukładanej grze w ataku. Gdy punkty zaczął zdobywać Trefl, trójką odpowiedział DJ Thompson i włocławianie niezagrożenie panowali na boisku. Co prawda, w połowie kwarty za sprawą rzutu Marcina Stefańskiego udało im się wywalczyć remis, ale Anwil rękoma Paula Millera, Stipe Modricia i Łukasza Majewskiego znów wyszedł na wyraźne prowadzenie.

Siedmiopunktowa przewaga wywalczona w pierwszej kwarcie zaczęła topnieć przez niemoc strzelecką na początku drugiej. W ciągu 3,5 minuty gry Anwil nie trafił czterech rzutów, podczas gdy zawodnicy Trefla uskładali na swoim koncie 10 punktów i prowadzili 24:21. Na celne próby Filipa Dylewicza i Slobodana Ljubotiny odpowiedział dopiero z dystansu Andrzej Pluta. Kapitan Anwilu był też autorem powrotu do siedmiopunktowego prowadzenia. Po jego kolejnym trafieniu za trzy włocławianie prowadzili w 18. minucie 39:32.

Taką zaliczkę udało się dowieźć do końca pierwszej połowy, która skończyła się dość nietypowo. Równo z syreną faulowany był najskuteczniejszy w tym czasie Łukasz Majewski i rzuty wolne przyszło mu wykonywać bez presji rywali, którzy szykowali się już do zejścia z parkietu. Zapewne chcieli w szatni szybko omówić przyczyny niemocy w ataku (w 20 minut zdobyli tylko 34 punkty, mimo wygranej na tablicach i mniejszej liczby strat).

Po powrocie na parkiet najskuteczniejszy był Adam Waczyński i całe szczęście, że na jego pięć punktów z rzędu szybko trójką odpowiedział Nikola Jovanović, bo w ten sposób odepchnął widmo utraty prowadzenia (44:39). Trefl jednak złapał swój rytm i mozolnie odrabiał straty. Remis, a później prowadzenie dał mu dwiema niesamowitymi trójkami Lawrence Kinnard (51:48 w 26 min.). Nie była to jednak przewaga, której Anwil nie byłby w stanie odrobić. Włocławianie jeszcze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale za każdym razem Trefl je odzyskiwał i na ostatnią przerwę zszedł przy jednopunktowej zaliczce (57:56).

Na dziewięć minut przed końcem dwie trójki znów trafił bohater tego wieczoru Kinnard (4/5 x 3) i gospodarze odskoczyli na 63:56. Jak przystało na play-off Anwil nie dawał jednak za wygraną i wszelkimi siłami próbował odrobić straty. Co prawda, nie trafiali Berisha z Millerem, ale te mankamenty nadrabiali szczelną obroną. Niestety, center Anwilu uwikłany w walkę z dobrze dysponowanym Draganem Ceraniciem szybko przekroczył limit pięciu fauli i w końcówce Anwil musiał sobie radzić bez niego. Wobec problemów ze zbiórkami była to ważna strata.

Od stanu 72:60 na 3,5 minuty do końca rozpoczęła się pogoń Anwilu. Najpierw spod kosza trafił Pluta, a później w sześciu próbach z linii osobistych ani razu nie pomylił się Chris Thomas i było 73:68 (1:23 min. do końca). Wtedy huśtawkę nastrojów zafundowali kibicom rywalizujący ze sobą Kikowski i Pluta. W ciągu kilkunastu sekund obaj trafili po trójce dając na przemian wielką radość gospodarzom i gościom. Anwilowi do pełni szczęścia brakowało jednak jeszcze 5 punktów. Trzy z nich zdobył rzutem z dystansu Łukasz Majewski i na 42 sekundy do końca było 77:64.

Aby w tak krótkim czasie, przy posiadaniu piłki przez przeciwnika, odrobić straty Anwil musiał za wszelką cenę walczyć o piłkę. Ta walka skończyła się piątym faulem Scotta Morrisona i jednym punktem Kinnarda, a później dwoma celnymi osobistymi Thomasa (78:76). Ponieważ pozostały już tylko 24 sekundy włocławianie musieli faulować. Niestety, z wolnych nie pomylili się Harrington i Kikowski i Trefl prowadził 82:76. W ostatnich sekundach na linii osobistych stanął jeszcze Seid Hajrić, ale wynik przypieczętował rzutem za dwa Kikowski.

Pierwszy mecz ćwierćfinałowy przechodzi do historii. Naszym koszykarzom nie pomogły  bezbłędnie wykonywane rzuty wolne (20/20!). Nie wystarczyły one do zniwelowania faktu, że w drugiej połowie trafili zaledwie 9 rzutów z gry. Jak jednak pokazuje historia, każdy mecz play-off ma inny przebieg i w sobotę Anwil znów zagra o zwycięstwo.

Trefl Sopot – Anwil Włocławek 84:78 (14:21, 20:20, 23:15, 27:22)

Trefl: Kinnard 15, Kikowski 14, Ceranić 13, Gustas 10, Waczyński 9, Dylewicz 8, Stefański 7, Ljubotina 5, Harrington 3

Anwil: Pluta 15, Majewski 14, Jovanović 11, Thomas 8, Miller 7, Morrison 6, Thompson 5, Modrić 4, Berisha 4, Hajrić 2, Diduszko 2.

PEŁNE STATYSTYKI