Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Gala 100-lecia koszykówki

Poniedziałek, 07 Września 2009, 1:00, Michał Fałkowski

W przeddzień rozpoczęcia EuroBasketu 2009, we Wrocławiu świętowano 100-lecie polskiej koszykówki. Z tej okazji Polski Związek Koszykówki zorganizował specjalną galę, na której zebrali się wszyscy, którzy przyczynili się do popularyzacji tej dyscypliny. Na spotkaniu nie mogło zabraknąć przedstawicieli Anwilu.

W przeddzień rozpoczęcia EuroBasketu 2009, we Wrocławiu świętowano 100-lecie polskiej koszykówki. Z tej okazji Polski Związek Koszykówki zorganizował specjalną galę, na której zebrali się wszyscy, którzy przyczynili się do popularyzacji tej dyscypliny. Na spotkaniu nie mogło zabraknąć przedstawicieli Anwilu.

Wśród osób aktualnie związanych z Anwilem Włocławek zaproszenia na galę otrzymali prezes Zbigniew Polatowski, kapitan zespołu Andrzej Pluta oraz najmłodszy uczestnik obchodów Bartłomiej Wołoszyn. Znaleźli się oni wśród innych reprezentantów Polski, trenerów, działaczy i sędziów, których w sumie stawiło się około trzystu. Udział w imprezie wzięły m.in. koszykarki, które zdobyły złote medale ME w 1999 roku w Katowicach i srebrna żeńska reprezentacja z 1980 i 1981 r. Naturalnie, nie mogło zabraknąć koszykarzy święcących triumfy w latach 60.

 

Upływającą w miłej atmosferze i pięknym otoczeniu fontann i pergoli imprezę uświetnił wicepremier Grzegorz Schetyna wręczając wyróżnionym koszykarzom i koszykarkom pamiątkowe statuetki. Jedną z nich otrzymał pomysłodawca gali, Leszek Maria Ruppert. Obchody 100-lecia koszykówki w Polsce przyciągnęły do Wrocławia szkoleniowców reprezentacji, w tym również Słoweńca Andreja Urlepa.

 

Zaproszeni goście wspominali głównie sukcesy drużynowe, lecz nie obyło się bez prywatnych anegdot i przytaczania zabawnych historii. – W całym tym towarzystwie czułem się jak szara mysz. Wspaniali, doświadczeni zawodnicy, których wcześniej nie miałem okazji poznać, zrobili na mnie ogromne wrażenie. Widać, że wszyscy byli bardzo szczęśliwi, że mogli powspominać dawne czasy – powiedział Bartłomiej Wołoszyn.

 

O wiele bardziej pewnie w tym towarzystwie czuł się Andrzej Pluta. Koszykarz, który ma na swoim koncie m.in. grę w ćwierćfinale Mistrzostw Europy w 1997 roku był bez przerwy zagadywany nie tylko przez innych zawodników, ale też dziennikarzy i fotoreporterów. – Było dużo wspomnień i rozmów o przeszłości. Nie mogłem też uciec od tematu mojego strzeleckiego pojedynku z gwiazdą NBA. Ciągle mnie ktoś o to pytał i życzył powodzenia – relacjonował z uśmiechem Andrzej Pluta.

 

Swój udział w budowaniu popularności koszykówki w Polsce miał również Włocławek. Nic więc dziwnego, że w rozmowach często przewijały się wątki związane z drużyną Anwilu. Na temat gry w małej hali OSiR, jak również w Hali Mistrzów najwięcej do powiedzenia mieli oczywiście ci zawodnicy, którzy tutaj spędzili część swoich karier.

 

- Cieszy mnie, że na gali mocnym akcentem była obecność wielu koszykarzy związanych z Włocławkiem, m.in. Jerzego Binkowskiego, Andrzeja Wierzgacza, Jarosława Krysiewicza, Roberta Kościuka i Wiktora Grudzińskiego. Zdradzę, że wszyscy oni z dużym entuzjazmem odnieśli się do mojej propozycji zorganizowania w przyszłym roku jubileuszu 20-lecia włocławskiej koszykówki z ich udziałem – podsumował prezes Zbigniew Polatowski.

 

Andrzej Pluta – Po raz pierwszy byłem na takiej gali i aż czułem się zażenowany obecnością tak wielu słynnych osób związanych z koszykówką. Niektórych z nich nawet ja nie pamiętałem i gdy podchodzili do mnie porozmawiać, czułem się skrępowany. Znałem oczywiście wszystkie gwiazdy ery Eugeniusza Kijewskiego, które podziwiałem będąc dzieckiem. Wielką przyjemnością było też spotkanie medalistów z 1963 roku. Jestem człowiekiem, który zwykle niewiele mówi, ale ich obecność sprawiła, że wieczorem aż mnie usta bolały. To była wspaniała impreza, a dla mnie zaszczyt, że mogłem znaleźć się w takiej doborowej ekipie. Do tego wszystkiego odbyła się piękna msza w intencji koszykarzy, którzy odeszli i tych, którzy rozpoczynają mistrzostwa Europy. Cieszę się bardzo, że zarówno prezes jak i trener pozwolili mi pojechać do Wrocławia, bo to było naprawdę niesamowite przeżycie.