Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Górnik Wałbrzych - Anwil Włocławek 65:76

Sobota, 26 Stycznia 2008, 1:00, Michał Fałkowski

Brak Gerroda Hendersona nie przeszkodził Anwilowi w odniesieniu zwycięstwa na trudnym terenie w Świebodzicach z Górnikiem Wałbrzych 76:65. Zawodnicy którzy wybiegli na parkiet zagrali „z sercem” i ani na moment nie pozostawili gospodarzom złudzeń, kto tego wieczoru jest lepszy.

Pierwsza kwarta to walka „kosz za kosz”. Grę Górnika ciągnęło tylko dwóch zawodników – Montgomery i Wichniarz, którzy zdobyli wszystkie punkty gospodarzy w pierwszej odsłonie. Większą zespołowością wykazywał się Anwil, jednak po pierwszych dziesięciu minutach, Włocławianie prowadzili tylko trzema punktami 18:15.

W drugiej kwarcie zarówno kibice Anwilu jak i Górnika mogli przeżywać niesamowitą huśtawkę nastrojów. W pierwszych akcjach duet Zagorac – Pluta wyprowadził swój zespół na siedmiopunktowe prowadzenie, ale za chwilę Wichniarz i Glapiński znowu zniwelowali straty wałbrzyszan do trzech „oczek”. Gdy wydawało się, że Górnik za chwilę dogoni zespół Alesa Pipana, kibiców uspokoili Koszarek razem z Wołoszynem (po trójce którego Anwil wyszedł na prowadzenie 32:24). Jednak to nie wystarczyło by złamać rewelacyjnego beniaminka z Wałbrzycha, który po akcjach Zabłockiego znowu doszedł przeciwnika na tylko dwa punkty. W ostatniej akcji pierwszej połowy Alexowi Dunnowi udało się zdobyć punkty spod kosza i włocławianie na przerwę schodzili z czteropunktową zaliczką.

Początek trzeciej kwarty to praktycznie walka „jeden na jeden” Alana Danielsa z J.J. Mongomerym, gdyż do pewnego momentu tylko oni zdobywali punkty w swoich drużynach. Na szczęście lepszy okazał się obrońca Anwilu Włocławek, który zdobył 9 punktów z rzędu, przy 6 obrońcy z Wałbrzycha. Zmęczony Daniels poprosił o zmianę przy stanie 44:36 dla Anwilu. Wtedy znowu zaczęła się walka kosz za kosz, a Włocławianie nie mogli w żaden sposób powiększyć przewagi. W pewnym momencie Glapiński znowu zniwelował straty do czterech punktów, jednak za chwilę Pluta, Zagorac i Koszarek powrócili do ośmiopunktowego prowadzenia. Ostatnia akcja należała do Anwilu a dokładniej do Łukasza Koszarka, który w ostatniej sekundzie rzucił celnie „za 3” i przed czwartą kwartą goście prowadzili 60:49.

Trójka Koszarka podłamała trochę drużynę Górnika, co można było zaobserwować w pierwszych minutach ostatniej kwarty meczu. Koszarek znowu dał się we znaki wałbrzysko – świebodzińskiej publiczności i swoimi akcjami wyprowadził włocławian na szesnastopunktowe prowadzenie. Za chwilę przypomniał o sobie Daniels, który dobił zespół Górnika wyprowadzjąc Anwil na dwudziestopunktowe prowadzenie. Na uwagę zasługuje fakt, że do tego momentu Górnik nie zdobył żadnego punktu z gry, a jedynie z rzutów osobistych. Gdy stało się wiadome, że już jest po meczu, punkty zdołali zdobyć jeszcze Carr, Archie i Oduok.

Ostateczny wynik 76:65 stanowi niewątpliwie srogi rewanż za porażkę we Włocławku w pierwszej rundzie sezonu DBE.

Górnik Wałbrzych - Anwil Włocławek 65:76 (15:18, 15:16, 19:26, 16:16)

Anwil Włocławek: Pluta 15, Daniels 15, Koszarek 14, Zagorac 13, Dunn 8, Okafor 6, Wołoszyn 5

Górnik Wałbrzych: Montgomery 23, Oduok 12, Wichniarz 9, Glapiński 8, Zabłocki 6, Carr 4, Archie 3