Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Finał jeszcze nie teraz

Czwartek, 13 Maja 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek uległ w trzecim meczu półfinału Mistrzostw Polski Polpharmie Starogard Gdański 99:89. O losach spotkania zadecydowała druga kwarta, w której włocławianie stracili 33 punkty przy 15 zdobytych. Na domiar złego kontuzji doznał najlepszy strzelec i kapitan Anwilu Andrzej Pluta i mimo dobrej postawy po przerwie tej starty nie miał już kto odrobić.

Anwil Włocławek uległ w trzecim meczu półfinału Mistrzostw Polski Polpharmie Starogard Gdański 99:89. O losach spotkania zadecydowała druga kwarta, w której włocławianie stracili 33 punkty przy 15 zdobytych. Na domiar złego kontuzji doznał najlepszy strzelec i kapitan Anwilu Andrzej Pluta i mimo dobrej postawy po przerwie tej starty nie miał już kto odrobić.
Już początek meczu pokazał, że to nie będą łatwe zawody dla obydwu drużyn. Zarówno Polpharma jak i Anwil postawiły na defensywę i tylko przy najwyższym zaangażowaniu można było znaleźć drogę do kosza. A że halę w Starogardzie Gdańskim najlepiej zna Mujo Tuljković, to nic dziwnego, że on jako pierwszy przedziurawił siatkę na atakowanej tablicy. Po pierwszych pięciu punktach Bośniaka kreowanie gry w ofensywie przejął inny przybysz z południa Europy, Nikola Jovanović. Wobec słabej skuteczności włocławian z dystansu (1/5 x 3) większość piłek było adresowanych do niego pod kosz. Serb zdobył w pierwszej kwarcie dziesięć punktów z rzędu, ale Anwil i tak przegrał ten fragment 22:18.

Dużo lepiej zza linii 6,25 radzili sobie gospodarze. Na początku drugiej odsłony mieli już pięć takich trafień i prowadzili 25:18. Trudno jednak było skupić obronę na obwodzie, gdyż każdą taką próbę Polpharma natychmiast karciła dograniem piłki pod kosz do skutecznego Patricka Okafora. Właśnie po akcji 2+1 Nigeryjczyka gospodarze prowadzili 32:18. "Run" 12:0 w pierwszych trzech minutach kwarty dodał im animuszu. Jakby tego było mało, kontuzji kostki doznał Andrzej Pluta i Anwil musiał radzić sobie bez swojego najskuteczniejszego zawodnika w play-off.

Rolę kapitana włocławian przejął Brett Winkelman. Amerykanin rzucając za trzy punkty przełamał wreszcie strzelecką niemoc Anwilu. Niestety, dłużny Anwilowi nie pozostał Patrick Okafor. Po jego szesnastym punkcie Polpharma prowadziła 41:22 i ani na chwilę nie spuszczała z tonu. Co prawda, po czasie wziętym przez trenera Igora Griszczuka za trzy ponownie trafił Brett Winkelman (46:30), lecz Tony Weeden i Łukasz Majewski natychmiast zrewanżowali się kolejnymi punktami dla gospodarzy. Wydawało się, że kwarta wygrana 33:15 może podciąć skrzydła Anwilowi i cała nadzieja pozostawała w trenerze Igorze Griszczuku, który jak nikt inny potrafi w szatni tchnąć w zespół nowego ducha.

Po zmianie stron Anwil zaczął dużo agresywniej. Trafiali Kamil Chanas, Krzysztof Szubarga i Alex Dunn, co szybko sprawiło, że z 22-punktowej przewagi Polpharmy zrobiło się 15 oczek (57:42). Włocławianie postawili wszystko na jedną kartę. Atak oparli o szybkie kontry napędzane przez popularnego „Szubiego”. Nawet gdy Polpharma odgryzała się trójkami, to natychmiast w taki sam sposób odpowiadał Nikola Jovanović, a Anwil w 26. minucie przegrywał tylko 65:51. W koszykarzach z Włocławka widać było ogromną wolę walki i udowodnienia, że nieudana druga kwarta była tylko wypadkiem przy pracy.

Z punktu widzenia kibiców Anwilu kolejne minuty upływały bardzo szybko. Z jednej strony obserwowaliśmy ogromne poświęcenie podopiecznych trenera Igora Griszczuka (zbiórki w ataku, przechwyty i walkę w parterze). Z drugiej, przewaga Polpharmy topniała bardzo wolno, żeby nie powiedzieć zbyt wolno. Wreszcie, w końcówce trzeciej kwarty zaczęła oscylować w okolicach dziesięciu punktów i w sercach fanów Anwilu pojawiła się już nie tyle iskierka, co rozpłynął duży płomień nadziei.

Do decydującej kwarty włocławianie przystępowali przy dziesięciu punktach straty (74:64). Na początku trafił co prawda Nikola Jovanović, ale chwilę później niesportowy faul popełnił Dru Joyce i Polpharma otrzymała szansę powiększenia przewagi. Skorzystała z niej skrzętnie i po trójce Majewskiego prowadziła 79:66. Anwil dalej forsował szaleńcze tempo, ale zatrzymał się na 13-punktowej stracie, której długo nie mógł przełamać.

Na parkiecie trwała wymiana ciosów. Jeszcze pięć minut przed końcem Anwil przegrywał 88:74. Każda próba odrobienia tej straty kończyła się niepowodzeniem. Na punkty włocławian gospodarze zawsze znajdowali odpowiedź. Wiarę w zwycięstwo dwiema trójkami odrodził jeszcze Brett Winkelman. Najpierw trafił na 91:79, a później na 91:82 (na 2,5 min. do końca). Niestety, gospodarze również punktowali i ani na chwilę nie pozwolili już zmniejszyć strat. Ostatecznie zdobyli jeszcze osiem oczek przy siedmiu Anwilu i wygrali 99:89.

Rywalizacja do trzech zwycięstw przedłuża się zatem o co najmniej jeden mecz, który w sobotę rozegrany zostanie w hali w Starogardzie Gdańskim.
Polpharma Starogard Gdański - Anwil Włocławek 99:89 (22:18, 33:15, 19:31, 25:25)

Polpharma: Okafor 32, Majewski 22, Weeden 20, Wiśniewski 10, Dąbrowski i Mirković po 6, Ochońko 3

Anwil: Jovanović 21, Winkelman 18, Chanas 16, Szubarga 13, Tuljković 10, Joyce 5, Dunn 3, Wołoszyn 2, Sullivan 1

PEŁNE STATYSTYKI