Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Druga część wywiadu z Alesem Pipanem

Niedziela, 07 Stycznia 2007, 1:00, Michał Fałkowski

Od tygodnia obserwuje Pan zawodników Anwilu, czy któryś z nich zrobił na Panu szczególne wrażenie?
Ten zespół w ogóle robi na mnie dobre wrażenie, na boisku i poza nim. Chłopacy są bardzo pracowici, co mnie niezmiernie cieszy. Można być dumnym, że Andrzej Pluta, którego znałem wcześniej z gry w reprezentacji Polski jest koszykarzem Anwilu. To znakomity zawodnik, który jeszcze długo będzie grał na wysokim poziomie.

Kiedy Anwil będzie prezentował się tak, jak Pan by sobie życzył?
Myślę, że potrzeba około jednego miesiąca, żeby zespół zaczął grać na miarę oczekiwań moich, władz klubu i kibiców.

Czy do tego będą potrzebni nowi zawodnicy?
Aťyczyłbym sobie, żeby w najbliższym czasie udało się zatrudnić wartościowego rzucającego obrońcę. Jednak, nie możemy sobie pozwolić na błędy personalne i dlatego trzeba rozważyć różne opcje. Poszukiwania trwają i nie potrafię powiedzieć, kiedy się zakończą. Może za tydzień, a może za dwa lub trzy.

Kibice w Polsce nie znają Alesa Pipana i często pytają jaka jest jego filozofia koszykówki i jak w związku z tym będzie grał Anwil?
Moja wizja koszykówki składa się z wielu elementów. Gdybym miał ją krótko opisać, to chodziłoby o granie agresywnej obrony na całym boisku przez cały mecz. Z tej obrony mają wynikać zbiórki na własnej tablicy i dużo przechwytów. Chciałbym też, żeby Anwil grał szybko, tak szybko jak to tylko jest możliwe. No i oczywiście skutecznie w ataku.

Włocławska hala nazywa się Halą Mistrzów. Czy wierzy Pan, że Anwil jest w stanie dojść do finału DBE i powalczyć o złoto?
Nie przyjechałem tu po to, żeby nie grać w finale. Tylko ten cel się liczy i po to układamy różne elementy w jedną całość, żeby za kilka miesięcy grać znakomicie i grać w finale.

Wróćmy do przeszłości. Jak to się stało, że trafił Pan do koszykówki i jaki był Pański największy sukces w karierze zawodniczej?
Grałem w koszykówkę przez 20 lat w byłej Jugosławii. Zaczynałem w swoim mieście Celje, później grałem w Olimpii Ljubljana, a także w reprezentacji Jugosławii. Największym sukcesem jako juniora, było zajęcie trzeciego miejsca w Europie. Niestety, później przytrafiła mi się poważna kontuzja, która zahamowała moją karierę. Przez następnych 12 lat grałem w drugiej lidze w swoim kraju.

Później przyszedł czas na pracę trenerską - Maribor, Krka Novo Mesto, Pivovarna Lasko, Slovan Ljubljana i reprezentacja Słowenii. Jaki powinien być trener, by móc odnosić sukcesy?
Po pierwsze, powinien być uczciwy. Wobec wszystkich – zawodników, pozostałych trenerów i władz klubu. Po drugie, musi ciężko pracować i to nie tylko przez 2 godz. na porannym treningu i przez następne 2 na wieczornym. Trener musi myśleć o koszykówce 24 godz. na dobę. Tylko takie poświęcenie może przynieść rezultaty. 

Koszykarski idol...
Drazen Petrović. Fantastyczny zawodnik, długo by można o nim mówić. Miał taką samą filozofię koszykówki jak ja. Wstawał o 6 rano, żeby móc więcej trenować i być lepszym od innych. Świat koszykówki wiele stracił w wyniku jego tragicznej śmierci.

Włocławek jest Pańskim pierwszym miejscem pracy poza ojczyzną. Czy zdążył już Pan poznać nasze miasto?
W tej chwili znam tylko drogę z mojego mieszkania do hali (śmiech). Cały czas zajmuje mi praca: treningi, oglądanie meczy na DVD, przeglądanie prasy sportowej i poszukiwanie zawodników. Wiem, że Włocławek to piękne miasto i kiedy tylko zaczniemy wygrywać, to z pewnością znajdę jeden dzień, by je dokładnie zwiedzić.

Planuje Pan sprowadzić swoją rodzinę do Włocławka?
Nie, mój syn uczy się w Ljubljanie, moja żona ma tam dobrą pracę, więc raczej zostaną w Słowenii.

Czy poza koszykówką ma Pan jakieś hobby?
Jestem sportowcem, więc mam sportowe hobby. Bardzo lubię grać w tenisa. Poza tym w wolnym czasie czytam książki. Niestety, tego wolnego czasu ciągle mi brakuje.

Pański Kontrakt z Anwilem kończy się po tym sezonie. Czy jeśli wszystko będzie szło po Pańskiej myśli, to zostanie Pan we Włocławku na kolejny rok?
Jeśli tylko władze klubu będą ze mnie zadowolone i będą widziały mnie na stanowisku trenera w kolejnym sezonie, to czemu nie.

Dziękuję za rozmowę.
Również dziękuję i pozdrawiam.