Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Dobry prognostyk przed fazą szóstek

Piątek, 08 Marca 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Mocnym akcentem koszykarze Anwilu Włocławek zakończyli sezon zasadniczy Tauron Basket Ligi. Start Gdynia tylko przez pierwsze dziesięć minut był równorzędnym rywalem dla „Rottweilerów”, lecz później do głosu doszli miejscowi i ostatecznie wygrali różnicą ponad 30 punktów.

Mocnym akcentem koszykarze Anwilu Włocławek zakończyli sezon zasadniczy Tauron Basket Ligi. Start Gdynia tylko przez pierwsze dziesięć minut był równorzędnym rywalem dla „Rottweilerów”, lecz później do głosu doszli miejscowi i ostatecznie wygrali różnicą ponad 30 punktów.

Beniaminek Tauron Basket Ligi z Gdyni w tym sezonie był wyjątkowo niewygodnym przeciwnikiem dla Anwilu Włocławek. Z ekipą Davida Dedka „Rottweilery” grały pięciokrotnie (włączając w to również starcie przed sezonem) i choć wygrywały za każdym razem, przeciętnie czyniły to różnicą zaledwie siedmiu oczek. W piątek dysproporcja klas między drużynami zarysowała się jednak na tyle wyraźnie, jak wyraźna jest przewaga Anwilu nad Startem w tabeli.

Mimo wszystko jednak początek spotkania nie zapowiadał łatwej przeprawy dla gospodarzy. Włocławianie zaczęli bardzo ospale i zanim się zorientowali, gdynianie wyszli na prowadzenie 24:12 po kilku skutecznych akcjach środkowych: Tomasza Wojdyły i Roberta Rothbarta, więc trener Milija Bogicević musiał poprosić o przerwę.

Ze względu na słabszy początek serbski szkoleniowiec zmuszony był również poszukać innych rozwiązań taktycznych i personalnych, wiec na parkiecie w połowie drugiej kwarty pojawili się: Nikola Jovanović i Mateusz Bartosz, a także Michał Sokołowski. Roszady te okazały się strzałem w dziesiątkę, gdyż od tego momentu gra gospodarzy uległa diametralnej odmianie. Zwłaszcza 21-latek wprowadził sporo ożywienia w poczynania Anwilu w ataku i rzucając dziewięć punktów w cztery minuty, znacznie przyczynił się do tego, że miejscowi nie tylko odrobili całe straty, ale jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie 39:35.

Seria punktów pod koniec drugiej odsłony zdecydowanie wprowadziła spokój w grze Anwilu – koszykarze Bogicevicia z akcji na akcję prezentowali się coraz pewniej i dzięki ośmiu celnym rzutom wolnym Sokołowskiego i Jovanovicia wyszli na najwyższe prowadzenie w tej fazie meczu, 49:37. I gdy wydawało się, że przewaga gospodarzy będzie rosła jeszcze bardziej, ponownie dał znać o sobie Wojdyła, a gdy trójkę zaliczył Jarosław Mokros, Start zmniejszył straty do tylko pięciu oczek (49:54).

Co nie udało się w trzeciej kwarcie, udało się jednak gospodarzom w czwartej odsłonie, która okazała się prawdziwym majstersztykiem w wykonaniu „Rottweilerów”. Miejscowi zagrali w niej nie tylko nadzwyczaj skutecznie (32 zdobyte punkty, 12 celnych rzutów na 18 prób, 12 zbiórek, trzy przechwyty), ale również bardzo efektownie – o to czy za najlepszą akcję meczu uznać np. dynamiczny wsad Przemysława Frasunkiewicza czy kapitalny blok z pomocy Marcusa Ginyarda można by się spierać przez wiele minut, a o rozstrzygnięcie byłoby bardzo ciężko.

Ostatecznie zawodnicy Anwilu pokonali swoich rywali z Gdyni różnicą aż 32 punktów (87:55) i tym samym wprawili się w bardzo dobry nastrój przed walką w górnej szóstce. Dodatkowo, dzięki zwycięstwu zrównali się punktami z Treflem, zaś do liderującej trójki (PGE Turów, Stelmet i Asseco Prokomu) brakuje włocławianom tylko jednego oczka.

Anwil Włocławek – Start Gdynia 87:55 (12:20, 27:15, 16:14, 32:6)

Anwil: Ginyard 18, Weeden 16, Jovanović 14, Sokołowski 13, Bartosz 7, Szubarga 7, Boykin 5, Vasojević 3, Hajrić 2, Frasunkiewicz 2, Słupiński 0

Start: Rothbart 17, Wojdyła 12, Andrzejewski 7, Kucharek 6, Mordzak 6, Mokros 5, Pełka 2, Jankowski 0, Kowalczyk 0, Malczyk 0

STATYSTYKI SZCZEGÓŁOWE