Anwil Włocławek wygrał z Zastalem Zielona Góra 85:63, a najlepszy mecz od siedmiu spotkań rozegrał Dardan Berisha. - Każdy każdemu pomaga, stara się grać dla drużyny, stąd również dużo asyst z naszej strony - mówi po wygranym meczu z Zastalem Zielona Góra rzucający Anwilu Włocławek Berisha.
Anwil Włocławek wygrał z Zastalem Zielona Góra 85:63, a najlepszy mecz od siedmiu spotkań rozegrał Dardan Berisha. - Każdy każdemu pomaga, stara się grać dla drużyny, stąd również dużo asyst z naszej strony - mówi po wygranym meczu z Zastalem Zielona Góra rzucający Anwilu Włocławek Berisha.
Jacek Seklecki: To było jedno z najlepszych spotkań w wykonaniu Anwilu w tym sezonie. Zgodzi się Pan ze mną?
Dardan Berisha: Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Zagraliśmy bardzo dobry mecz. Graliśmy bardzo dobrze w obronie, a przede wszystkim mądrze dzieliliśmy się piłką w ataku. Tutaj wychodzi nasza świetna chemia, która panuje w zespole. Każdy każdemu pomaga, stara się grać dla drużyny, stąd również dużo asyst z naszej strony. Myślę, że od teraz będzie już coraz lepiej i będziemy wygrywać kolejne mecze.
Co było kluczem do tej wygranej?
- Myślę, że właśnie obrona i umiejętne dzielenie się piłką. Nie było parcia na indywidualne popisy, tylko graliśmy całym składem, bo wiedzieliśmy, że tylko tak możemy zwyciężyć. Przez cały mecz byliśmy razem, gdy mieliśmy ciężki moment w czwartej kwarcie to cała ławka żyła i to budowało naszą energię.
Waszą zespołowość widać przede wszystkim w rubryce asyst. Było ich aż 20.
- Rzeczywiście asysty to pokazują. Graliśmy naprawdę bardzo dobrze i jeżeli w następnych meczach będziemy grać podobnie, jak przeciwko Zastalowi, to możemy wygrać z każdym. Progres widać gołym okiem to cieszy, że cały skład dokłada swoją cegiełkę do kolejnych zwycięstw.
Dobrze ograniczyliście poczynania liderów Zastalu. To było jedno z waszych założeń?
- Tacy zawodnicy jak Burgess, Hodge, czy Maye to są liderzy i gracze, którzy mogą zrobić rywalowi wiele krzywdy. Na pewno więc poświęciliśmy im więcej uwagi, ale nasza gra obronna skupiała się przede wszystkim na całej drużynie Zastalu i jeśli spojrzymy, że goście rzucili nam tylko 63 punkty, to chyba zadanie wykonaliśmy dobrze.
Świetnie zagraliście w końcówce czwartej kwarty. Było już tylko siedem punktów przewagi, a zakończyło się ponad 20.
- Wydaje mi się właśnie, że to efekt dobrej rotacji trenera Emira Mutapcicia i naszej zespołowości. Grał u nas cały zespół, a nie tylko kilku zawodników, więc na końcówkę meczu zostało nam sporo sił. Zastal z kolei grał odwrotnie, mniejsza rotacja, czyli większe zmęczenie w końcówce.
Pana indywidualny występ również musi budzić w Panu zadowolenie. 13 punktów to najlepszy występ od siedmiu meczów.
- Pewnie, że taki występ cieszy. Wcześniej miałem kontuzję kolana, a okres przed tym urazem był dla mnie dość ciężki. Myślę, że taki występ był mi potrzebny. Doda mi więcej pewności siebie, a tego nigdy za wiele.
Z kolanem już wszystko w porządku?
- Tak, już jest wszystko dobrze. Przed meczem i w jego trakcie nie czułem nic niepokojącego w kolanie. Cieszę się, że mogę trenować z pełnym obciążeniem i pomagać drużynie.
Dardan Berisha: Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Zagraliśmy bardzo dobry mecz. Graliśmy bardzo dobrze w obronie, a przede wszystkim mądrze dzieliliśmy się piłką w ataku. Tutaj wychodzi nasza świetna chemia, która panuje w zespole. Każdy każdemu pomaga, stara się grać dla drużyny, stąd również dużo asyst z naszej strony. Myślę, że od teraz będzie już coraz lepiej i będziemy wygrywać kolejne mecze.
Co było kluczem do tej wygranej?
- Myślę, że właśnie obrona i umiejętne dzielenie się piłką. Nie było parcia na indywidualne popisy, tylko graliśmy całym składem, bo wiedzieliśmy, że tylko tak możemy zwyciężyć. Przez cały mecz byliśmy razem, gdy mieliśmy ciężki moment w czwartej kwarcie to cała ławka żyła i to budowało naszą energię.
Waszą zespołowość widać przede wszystkim w rubryce asyst. Było ich aż 20.
- Rzeczywiście asysty to pokazują. Graliśmy naprawdę bardzo dobrze i jeżeli w następnych meczach będziemy grać podobnie, jak przeciwko Zastalowi, to możemy wygrać z każdym. Progres widać gołym okiem to cieszy, że cały skład dokłada swoją cegiełkę do kolejnych zwycięstw.
Dobrze ograniczyliście poczynania liderów Zastalu. To było jedno z waszych założeń?
- Tacy zawodnicy jak Burgess, Hodge, czy Maye to są liderzy i gracze, którzy mogą zrobić rywalowi wiele krzywdy. Na pewno więc poświęciliśmy im więcej uwagi, ale nasza gra obronna skupiała się przede wszystkim na całej drużynie Zastalu i jeśli spojrzymy, że goście rzucili nam tylko 63 punkty, to chyba zadanie wykonaliśmy dobrze.
Świetnie zagraliście w końcówce czwartej kwarty. Było już tylko siedem punktów przewagi, a zakończyło się ponad 20.
- Wydaje mi się właśnie, że to efekt dobrej rotacji trenera Emira Mutapcicia i naszej zespołowości. Grał u nas cały zespół, a nie tylko kilku zawodników, więc na końcówkę meczu zostało nam sporo sił. Zastal z kolei grał odwrotnie, mniejsza rotacja, czyli większe zmęczenie w końcówce.
Pana indywidualny występ również musi budzić w Panu zadowolenie. 13 punktów to najlepszy występ od siedmiu meczów.
- Pewnie, że taki występ cieszy. Wcześniej miałem kontuzję kolana, a okres przed tym urazem był dla mnie dość ciężki. Myślę, że taki występ był mi potrzebny. Doda mi więcej pewności siebie, a tego nigdy za wiele.
Z kolanem już wszystko w porządku?
- Tak, już jest wszystko dobrze. Przed meczem i w jego trakcie nie czułem nic niepokojącego w kolanie. Cieszę się, że mogę trenować z pełnym obciążeniem i pomagać drużynie.