Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Dardan Berisha: Czas na walkę o trofea

Piątek, 20 Kwietnia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Dardan Berisha, to jeden z najskuteczniejszych koszykarzy Anwilu Włocławek. Z ćwierćfinałowego magazynu meczowego „Anwil Team” dowiecie się Państwo jaka zadra tkwi w jego głowie i czego oczekuje od rywalizacji z PGE Turowem. Tymczasem już dziś na naszej stronie internetowej podsumował rundę zasadniczą.

Dardan Berisha, to jeden z najskuteczniejszych koszykarzy Anwilu Włocławek. Z ćwierćfinałowego magazynu meczowego „Anwil Team” dowiecie się Państwo jaka zadra tkwi w jego głowie i czego oczekuje od rywalizacji z PGE Turowem. Tymczasem już dziś na naszej stronie internetowej podsumowuje rundę zasadniczą.
Bilans sezonu zasadniczego wynoszący 22-12 pokazuje, że w długiej rywalizacji zdarzały się lepsze i gorsze momenty…

Dardan Berisha: Tak, chociaż możemy być umiarkowanie zadowoleni z naszego wyniku. Tak naprawdę to żaden zespół nie zdominował ligi. Spośród wszystkich drużyn, które grały od początku wyprzedził nas tylko Trefl, a i jemu przytrafiło się 9 porażek. Jeśli chodzi o Anwil, to nie ma co ukrywać, że przeżyliśmy kryzys, z którego wyciągnął nas trener Krzysztof Szablowski. Awans do szóstek dał nam komfort psychiczny, bo wiedzieliśmy, że mamy zapewnione miejsce w play-off i mnóstwo meczów na odblokowanie się. Czuliśmy, że prędzej, czy później machina zaskoczy i będziemy bardzo groźni.

Faza szóstek sprawdziła się?

- To był bardzo dobry pomysł i oby tylko nie porzucono go w przyszłości. Kibice każdej drużyny obejrzeli 10 meczów na dobrym poziomie, a koszykarze mieli okazję częściej sprawdzić się z najlepszymi. Pewnie w przypadku Anwilu niektórzy obawiali się, czy sobie poradzimy, a my sprawiliśmy niespodziankę i udanie zaprezentowaliśmy się na finiszu.

Ty rozegrałeś już 6 meczów więcej niż w ubiegłym sezonie, a cały zespół aż o 8 więcej. Czujecie ten wysiłek w swoich organizmach?

- Wczoraj mieliśmy jeden dzień na odpoczynek od treningów i w wolnej chwili rozmawialiśmy o tym, że rok temu byliśmy już po sezonie. Chociaż teraz mamy bez porównania większe obciążenie fizyczne, to nie chciałbym powtórzyć tamtej sytuacji. Wakacje o tej porze roku są dla sportowca katorgą. Teraz jest czas na walkę o trofea, a nie na odpoczynek. A jeśli chodzi o moje zmęczenie, to oczywiście jest ono jeszcze większe, bo sezon mam dłuższy o występy w kadrze. Od lipca nie byłem w domu, ciągle gram i trenuję. Ale to nic, bo mam cel przed sobą. Chcę coś wygrać z Anwilem.

Jesteś bardzo zmotywowany. To widać też w meczach.

- Jak się chce zdobywać medale, to trzeba się poświęcić. Ja ostatnie dwa mecze grałem na antybiotykach i właściwie to cały czas je biorę. Motywacji mi nie brakuje, tak jak reszcie chłopaków. Przełamanie przyszło w meczu z Zastalem. Wiedzieliśmy, że wielu kibiców było przeciw nam i nie mogliśmy liczyć na ich wsparcie. Dlatego sami wyzwoliliśmy z siebie dodatkową energię, która towarzyszy nam do dnia dzisiejszego.

1:3 z PGE Turowem to dla ciebie sygnał, że w ćwierćfinale będzie ciężko, czy wiadomość dla rywali, że powinni się obawiać rewanżu?

- Po rundzie zasadniczej znaleźliśmy się o trzy miejsca wyżej niż zgorzelczanie i to jest najważniejszy wyznacznik sił. Nie musimy rozpamiętywać bezpośrednich pojedynków, bo teraz wszystko zaczyna się od nowa. Jest 0:0, a nie 1:3. Czekają nas najpierw dwa ciężkie mecze w Hali Mistrzów, do której PGE Turów na pewno przyjedzie z chęcią odniesienia przynajmniej jednego zwycięstwa. Nie mam co do tego wątpliwości. Rywale są wicemistrzami Polski i nie zamierzają obniżyć lotów. Tyle tylko, że nasz plan zakłada dwie wygrane na początek. Jasno widać, że ktoś nie zrealizuje swoich zamierzeń…

Na koniec chciałbym ci zaproponować udział w podobnym plebiscycie, w jakim wzięli udział ligowi trenerzy. Mógłbyś wyznaczyć najlepszą piątkę, obrońcę, trenera, Polaka i MVP rundy zasadniczej? 

- Rozumiem, że nie mogą to być koledzy z Anwilu. W takim razie w mojej najlepszej piątce znaleźliby się: Łukasz Koszarek, Walter Hodge, Mateusz Ponitka, Donatas Motiejunas i John Turek. Najlepszym obrońcą wybrałbym Piotra Szczotkę. Jeśli chodzi o trenera, to Karlis Muiznieks za to, że tak dobrze poukładał skład, że jego liderami są Polacy. I tutaj najlepszym z nich jest Łukasz Koszarek. MVP ligi na chwilę obecną wybrałbym Waltera Hodga. Za to, że zdecydowanie dominuje w swoim zespole. Nie ma wybitnych partnerów, a mimo to potrafi napędzać drużynę do dobrych wyników.

Aťyczę, żeby MVP play-off był ktoś z Anwilu.

- Nie dziękuję, żeby nie zapeszać. Trzymajmy kciuki za nasz zespół.