Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Dardan Berisha: Będzie energia

Piątek, 09 Marca 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Dardan Berisha, charakterny obrońca rodem z Kosowa zapowiada, że w meczu z Zastalem zobaczymy taki Anwil, jaki byśmy chcieli oglądać: waleczny i zorientowany na zwycięstwo. Zwraca się również do kibiców z apelem o wsparcie w tym trudnym dla drużyny momencie.

Dardan Berisha, charakterny obrońca rodem z Kosowa zapowiada, że w meczu z Zastalem zobaczymy taki Anwil, jaki byśmy chcieli oglądać: waleczny i zorientowany na zwycięstwo. Zwraca się również do kibiców z apelem o wsparcie w tym trudnym dla drużyny momencie.
Co sprawiło, że ostatnie wyniki drużyny tak daleko odbiegły od tego, czego byśmy wszyscy oczekiwali?

- Jest wiele czynników, które nałożyły się na siebie. Po pierwsze, zmiana trenera i wprowadzone przez niego innowacje, których jest naprawdę dużo i na których wytrenowanie potrzeba czasu. Po drugie, kontuzje, które utrudniły treningi i wpłynęły na mecze. Po trzecie, zablokowały nas same porażki i koło się zamknęło. Jesteśmy źli na całą tą sytuację i mamy świadomość, że znajdujemy się w dołku. Jednak chcemy się przełamać i będziemy robili wszystko, żeby to się udało.

Wspomniałeś o kontuzjach. Czy ty doszedłeś już do pełni sił?

- Coś mnie tam jeszcze boli, ale to nie powód, żeby o tym mówić. Teraz wszystko jest mniej ważne. Liczy się tylko mecz z Zastalem, do którego normalnie trenuję. Nie jest źle, zwłaszcza, że ostatnio grałem długo i nic mi się nie stało, więc i jutro powinno być OK.

Czy wiesz, że kibice zapowiadają, że nie będą was dopingować?

- Nie wyobrażam sobie, żeby kibice Anwilu odwrócili się od swojego klubu, od nas. Teraz potrzebujemy ich wsparcia bardziej niż kiedykolwiek indziej. Jesteśmy w ciężkiej sytuacji i jak mamy z niej wyjść, jeśli nam nie pomogą, albo co gorsza, będę przeciw nam? Ja mogę powiedzieć, że mi bardzo zależy na wynikach Anwilu. Jeśli oni też tak mówią o sobie, to w sobotę powinni nas wesprzeć. Powinniśmy być razem.

Bo przecież nikt nie chce przegrywać…

- Jak słyszę, że ktoś mówi, że się nie angażujemy, to po prostu nie mogę uwierzyć, że tak myśli. Trenujemy codziennie, wylewamy pot na zajęciach, nie mamy życia rodzinnego i koszykówka staje się całym naszym światem. Jak przegrywamy, to ten świat się wali. Po trzech porażkach czujemy się jakbyśmy byli na kolanach, ale z drugiej strony, wiemy że możemy się z nich podnieść. Tylko trzeba nam podać rękę, a nie dociskać do ziemi.

Tobie ambicji nikt nie odmawia, ale czy możesz nam obiecać, że jeśli ktoś będzie mniej zaangażowany, to jeszcze na boisku powiesz mu parę cierpkich słów?

- Ja nie wątpię w to, że każdy z nas bardzo chce zwycięstw i robi co może, żeby je wywalczyć. Tak samo będzie w meczu z Zastalem. Za siebie mogę powiedzieć, że nawet jeśli nie wpadnie mi jakiś rzut, albo nie wyjdzie jedna akcja w obronie, to dalej będę walczył o każdą piłkę. A jeśli już zdarzy się, że zauważę u kogoś zwątpienie, to na pewno nie zawaham się powiedzieć mu, co o tym myślę. Musimy wszyscy dać z siebie maksimum na parkiecie i to przez pełne 40 minut.

Od twojego ostatniego meczu w Hali Mistrzów minął ponad miesiąc. Liczysz, że tak jak wtedy, znów się otworzysz i będziesz pewnym punktem zespołu?

- Rzeczywiście dużo czasu upłynęło odkąd ostatni raz grałem we Włocławku i dlatego z niecierpliwością czekam na sobotni mecz. Jednak jeśli chcemy wygrać, to niekoniecznie ja muszę być czołowym strzelcem. Ważniejsze, żebyśmy zagrali jak drużyna, rzucali się po każdą piłkę, walczyli na całym boisku oraz pokazali emocje i energię. Musimy skupić się na własnym występie, bo Zastal gra w tej chwili najlepszą koszykówkę i jeśli chce się z nim wygrać, to trzeba przeciwstawić mu pewną siebie drużynę. I powtórzę jeszcze raz, że to wszystko musi iść w parze z dopingiem kibiców.

W obronie będziesz pewnie odpowiedzialny za Kamila Chanasa. Czy on może wygrać mecz dla Zastalu, czy jednak wszystko w rękach Waltera Hodga?

- Zastal to bardzo solidny, poukładany zespół. Jego motorem napędowym od dwóch lat jest właśnie Walter Hodge i to od jego dyspozycji najwięcej zależy. Ale nie zapominajmy też o Piotrze Stelmachu, Gani Lawalu, Kirku Archibequ, Jakubie Dłoniaku, Marcinie Sroce, Urosu Mirkoviciu, czy właśnie o Kamilu Chanasie. Oni już dwa razy z nami wygrali i to oznacza, że są naprawdę dobrzy. My jednak też mamy potencjał i podrażnione ambicje, więc czeka nas ciekawy mecz.

Na trybunach pojawi się Andrzej Pluta. Co powiedziałby wam, gdyby był jeszcze czynnym koszykarzem?

- Andrzej to ikona polskiej i włocławskiej koszykówki. Zawsze ma przydatne rady i na pewno będzie okazja, żeby zamienić z nim kilka słów przed meczem. Wtedy okaże się, co ma nam do przekazania. W tej chwili wolałbym jednak nie wkładać w jego usta żadnych słów. Pewnie po meczu udzieli jakiegoś wywiadu i wszyscy będą mogli się dowiedzieć, co myśli. Andrzej wiele w swojej karierze przeszedł i nawet w poprzednim sezonie był w podobnej sytuacji. Na pewno wyciągnął z niej wnioski i udzieli nam jakichś rad.

W szatni przed meczem będą okrzyki i mobilizacja, czy skupienie i nerwowe oczekiwanie na pierwszy gwizdek?

- Na pewno będzie energia. Jesteśmy pobudzeni i zdeterminowani na ten mecz. Postanowiliśmy dać z siebie wszystko, walczyć i wygrać. Z takim nastawieniem wybiegniemy na boisko.