Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Długo oczekiwany mecz we Wrocławiu

Sobota, 07 Stycznia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Prawie 4 lata czekano we Wrocławiu na przyjazd „ulubionego”, koszykarskiego rywala, czyli Anwilu Włocławek. Ostatni mecz, jaki nasi koszykarze rozegrali w stolicy Dolnego Śląska miał miejsce 13 lutego 2008 roku. Teraz Anwil wraca do Hali Orbita, by przypomnieć miejscowym, czym była rywalizacja włocławsko-wrocławska.

Prawie 4 lata czekano we Wrocławiu na przyjazd „ulubionego”, koszykarskiego rywala, czyli Anwilu Włocławek. Ostatni mecz, jaki nasi koszykarze rozegrali w stolicy Dolnego Śląska miał miejsce 13 lutego 2008 roku. Teraz Anwil wraca do Hali Orbita, by przypomnieć miejscowym, czym była rywalizacja włocławsko-wrocławska.


13 lutego 2008 roku nikt nie przypuszczał, że za 8 miesięcy nie będzie już koszykarskiego Śląska. W Hali Orbita kibice wciąż rozpamiętywali efektowne zwycięstwo nad Prokomem i liczyli, że ich pupile sprawią kolejną miłą niespodziankę pokonując Anwil. I tak się stało. Dzięki skutecznej grze Jareda Homana i Olivera Stevicia Śląsk wygrał 69:64 i umocnił się w ligowej tabeli. Jak ważne było to zwycięstwo dla miejscowych fanów nikomu przypominać nie trzeba…

Szansę, by odegrać się wrocławianom Anwil otrzymuje dopiero dzisiaj. Oczywiście, wszyscy pamiętają o zwycięstwie rottweilerów z pierwszej rundy obecnego sezonu, ale wygrana ze Śląskiem na wyjeździe, to największy powód do dumy. Do tego, znów gramy w Hali Orbita, która nie często była dla nas łaskawa.

Doskonale wie o tym Bartłomiej Wołoszyn, jedyny koszykarz w składzie Anwilu, który pamięta mecz z 2008 roku. – Spotkań ze Śląskiem nie da się zapomnieć. Presja na pokonanie tego zespołu zawsze była ogromna. Mówię o nacisku ze strony kibiców, ale i o naszych wewnętrznych ambicjach. Grając w Anwilu nie sposób przejść obok tej rywalizacji obojętnie – wyznaje polski skrzydłowy. – Teraz też bardzo zależy nam na tym, żeby nie popsuć wypracowanego bilansu i wygrać z dobrze spisującym się Śląskiem.

Gospodarze niedzielnego meczu rzeczywiście spisują się świetnie. Od listopadowego meczu z Anwilem wygrali 8 z 10 spotkań, w pokonanym polu pozostawiając m.in. Trefl, Energę Czarnych i Zastal. Liderem ofensywnym jest serbski środkowy Aleksandar Mladenović (14.4 punktu i 5.6 zbiórki). Bardzo ciekawie zapowiada się jego rywalizacja z Corsleyem Edwardsem (17.4 punktu i 6.7 zbiórki), bo są to centrzy o różnych atutach i różnym temperamencie. Pod tablicą czeka nas jeszcze jedno ciekawe starcie. Qa’rraan Calhoun stanie oko w oko z Lawrence Kinnardem i spróbuje powtórzyć wynik z meczu z meczu z AZS-em Koszalin, któremu rzucił 32 punkty.

Decydujące dla wyniku będzie jednak starcie rozgrywających. Krzysztof Szubarga z Robertem Skibniewskim znają się doskonale i każdy z nich wie, jakie zagrania rywal preferuje i jakich nie lubi. Każdy błąd na pewno zostanie wykorzystany i wygra ten, kto popełni ich mniej. – Bardzo liczymy na Szubiego, który dobrze układa naszą grę, a gdy trzeba sam rzuca punkty. Być może zagra też już Lorinza Harrington, który byłby dla niego dużym odciążeniem – przewiduje Bartłomiej Wołoszyn.

Kluczem do zwycięstwa jak zwykle będzie obrona, a o tym czy uda się ją skutecznie egzekwować przekonamy się w niedzielę od godz. 18.00. Bezpośrednią relację z meczu przeprowadzi PLK.TV i Radio GRA.