Z Gdyni przywieźli bilans 1:1. We Włocławku będą chcieli zanotować dwa zwycięstwa i zakończyć serię. Koszykarze Anwilu, przygotowują się do decydujących meczów w ćwierćfinale mistrzostw Polski. 2 i 4 maja zagrają w Hali Mistrzów z Asseco Prokomem. Celem jest zdezaktualizowanie sloganu powtarzanego w Gdyni od 10 lat: „To be Continued…”
Z Gdyni przywieźli bilans 1:1. We Włocławku będą chcieli zanotować dwa zwycięstwa i zakończyć serię. Koszykarze Anwilu, przygotowują się do decydujących meczów w ćwierćfinale mistrzostw Polski. 2 i 4 maja zagrają w Hali Mistrzów z Asseco Prokomem. Celem jest zdezaktualizowanie sloganu powtarzanego w Gdyni od 10 lat: „To be Continued…”
- Limit błędów, bo przecież tak trzeba określić porażkę w drugim meczu w Gdyni, już wyczerpaliśmy. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak tylko sprężyć się najmocniej jak tylko można i dwukrotnie wygrać we własnej hali – mówi Nikola Jovanović, skrzydłowy, który doświadczył w play-off TBL zarówno momentów chwały, jak i trudnych chwil. Serb doskonale wie w jaki sposób zdobywać punkty w ważnych pojedynkach z Asseco Prokomem. W 2010 roku, w meczach finałowych rozgrywanych na parkiecie we Włocławku rzucał gdynianom średnio 18 punktów. Jeżeli teraz powtórzy tę statystykę, to zdejmie z głowy trenera Miliji Bogicevicia największe zmartwienie, czyli grę Anwilu w ataku.
Włocławianie w dwóch kolejnych spotkaniach muszą zagrać tak, jak na gospodarzy przystało: narzucić warunki gry i korzystać z tego, że kosze w Hali Mistrzów nie mają dla nich tajemnic. Cenne będzie również wsparcie z trybun, bo przecież kiedyś trzeba się odpłacić kibicom za szalony doping podczas meczów z Asseco Prokomem. Przypomnijmy, w tym sezonie już dwukrotnie fani mobilizowali siły na pojedynki z mistrzem Polski. Za każdym razem gdynianie psuli im jednak humory i najwyższy czas, by zmienić tę niechlubną tradycję. Poza tym, może to już ostatnia okazja, żeby delektować się rywalizacją o wysoką stawkę z nadmorskim teamem.
Anwil stać na dużo lepszą grę niż w dwóch pierwszych starciach ćwierćfinału, a to oznacza, że jeszcze wszystko przed nami. Potrzeba zwłaszcza intensywniejszej pracy pod tablicami, bo pewne punkty spod kosza są w ostatecznym rozrachunku cenniejsze niż jedna, czy dwie trójki. – Mamy tego świadomość i na pewno będziemy się starali być aktywniejsi pod koszem. Nie jest to łatwe, bo Rasid Mahalbasić ma nieograniczone pokłady siły i póki co zatrzymać go możemy tylko sprytem i dobrą współpracą – mówi Ruben Boykin - Na szczęście ostatnio coraz lepiej rozumiemy się z Nikolą Jovanoviciem i w naszym wspólnym wysiłku widzę szansę na przejęcie kontroli nad wydarzeniami w okolicach kosza. Wierzę też, że Seid Hajrić udowodni jeszcze swoją klasę i sprawi dużo radości fanom w Hali Mistrzów.-
Anwil, po dziesięciu latach od zdobycia mistrzostwa Polski i po dwudziestu od pierwszego awansu do finału, ma uzasadnione aspiracje do sprawienia kolejnej miłej niespodzianki swoim kibicom. Szerszy skład, stabilniejsza pozycja w przekroju sezonu, wreszcie dwa mecze u siebie, które mogą rozstrzygnąć o losach rywalizacji, to plusy, które po prostu trzeba wykorzystać. – Do tego wszystkiego dodałbym jeszcze handicap w postaci gorącej publiczności, którą proszę o pozytywny doping. Na wygranej z Asseco Prokomem zależy nam wszystkim tak samo. Osobiście bardzo chciałbym się im zrewanżować za finał z 2010 roku. Kilku innych chłopaków też zasmakowało historii pojedynków włocławsko – gdyńskich. Pozostali po prostu chcą wejść do strefy medalowej. Każdy ma więc swoje powody, żeby zrobić co tylko się da, żeby wygrać – mówi Nikola Jovanović.
Gdy dekadę temu Anwil odwoływał osiemnastkę Śląska Wrocław nikt nie przypuszczał, że mistrzowska seria kolejnego wielkiego rywala będzie równie imponująca. Począwszy od 2004 roku Asseco Prokom nieustannie zdobywał złote medale i szczycił się hasłem „To be Continued…” Teraz nadarza się okazja zdetronizować kolejnego potentata i udowodnić, że buńczuczne hasła mają to do siebie, że są narażone na wykpienie.
Pojedynki Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem w Hali Mistrzów już w czwartek (2 maja, godz. 18:00) i sobotę (4 maja, godz. 17:00). Relacje z obydwu meczów przeprowadzi radio GRA. Drugie spotkanie będzie można obejrzeć na żywo w TVP Sport.
Włocławianie w dwóch kolejnych spotkaniach muszą zagrać tak, jak na gospodarzy przystało: narzucić warunki gry i korzystać z tego, że kosze w Hali Mistrzów nie mają dla nich tajemnic. Cenne będzie również wsparcie z trybun, bo przecież kiedyś trzeba się odpłacić kibicom za szalony doping podczas meczów z Asseco Prokomem. Przypomnijmy, w tym sezonie już dwukrotnie fani mobilizowali siły na pojedynki z mistrzem Polski. Za każdym razem gdynianie psuli im jednak humory i najwyższy czas, by zmienić tę niechlubną tradycję. Poza tym, może to już ostatnia okazja, żeby delektować się rywalizacją o wysoką stawkę z nadmorskim teamem.
Anwil stać na dużo lepszą grę niż w dwóch pierwszych starciach ćwierćfinału, a to oznacza, że jeszcze wszystko przed nami. Potrzeba zwłaszcza intensywniejszej pracy pod tablicami, bo pewne punkty spod kosza są w ostatecznym rozrachunku cenniejsze niż jedna, czy dwie trójki. – Mamy tego świadomość i na pewno będziemy się starali być aktywniejsi pod koszem. Nie jest to łatwe, bo Rasid Mahalbasić ma nieograniczone pokłady siły i póki co zatrzymać go możemy tylko sprytem i dobrą współpracą – mówi Ruben Boykin - Na szczęście ostatnio coraz lepiej rozumiemy się z Nikolą Jovanoviciem i w naszym wspólnym wysiłku widzę szansę na przejęcie kontroli nad wydarzeniami w okolicach kosza. Wierzę też, że Seid Hajrić udowodni jeszcze swoją klasę i sprawi dużo radości fanom w Hali Mistrzów.-
Anwil, po dziesięciu latach od zdobycia mistrzostwa Polski i po dwudziestu od pierwszego awansu do finału, ma uzasadnione aspiracje do sprawienia kolejnej miłej niespodzianki swoim kibicom. Szerszy skład, stabilniejsza pozycja w przekroju sezonu, wreszcie dwa mecze u siebie, które mogą rozstrzygnąć o losach rywalizacji, to plusy, które po prostu trzeba wykorzystać. – Do tego wszystkiego dodałbym jeszcze handicap w postaci gorącej publiczności, którą proszę o pozytywny doping. Na wygranej z Asseco Prokomem zależy nam wszystkim tak samo. Osobiście bardzo chciałbym się im zrewanżować za finał z 2010 roku. Kilku innych chłopaków też zasmakowało historii pojedynków włocławsko – gdyńskich. Pozostali po prostu chcą wejść do strefy medalowej. Każdy ma więc swoje powody, żeby zrobić co tylko się da, żeby wygrać – mówi Nikola Jovanović.
Gdy dekadę temu Anwil odwoływał osiemnastkę Śląska Wrocław nikt nie przypuszczał, że mistrzowska seria kolejnego wielkiego rywala będzie równie imponująca. Począwszy od 2004 roku Asseco Prokom nieustannie zdobywał złote medale i szczycił się hasłem „To be Continued…” Teraz nadarza się okazja zdetronizować kolejnego potentata i udowodnić, że buńczuczne hasła mają to do siebie, że są narażone na wykpienie.
Pojedynki Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem w Hali Mistrzów już w czwartek (2 maja, godz. 18:00) i sobotę (4 maja, godz. 17:00). Relacje z obydwu meczów przeprowadzi radio GRA. Drugie spotkanie będzie można obejrzeć na żywo w TVP Sport.