Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Czas Walki o Brąz

Piątek, 24 Maja 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Już w najbliższą niedzielę o godz. 15:00 w pojedynku o brązowy medal Mistrzostw Polski zmierzą się Anwil Włocławek i AZS Koszalin. – Nie mam wątpliwości, że w tym momencie decydującym czynnikiem będzie wsparcie publiczności – mówi trener Milija Bogicević - Wierzę, że trybuny będą żyły widowiskiem i poniosą koszykarzy do walki.-

Już w najbliższą niedzielę o godz. 15:00 w pojedynku o brązowy medal Mistrzostw Polski zmierzą się Anwil Włocławek i AZS Koszalin. – Nie mam wątpliwości, że w tym momencie decydującym czynnikiem będzie wsparcie publiczności – mówi trener Milija Bogicević - Wierzę, że trybuny będą żyły widowiskiem i poniosą koszykarzy do walki.-
Zwykle w meczach o trzecie miejsce wygrywają zespoły nie tyle mocne personalnie, co silne mentalnie. Takie, które zdołają się dźwignąć po przegranych półfinałach i wykrzesać siły na jeszcze (przynajmniej) dwa mecze. Włocławianom udało się to już dwa razy: w 1995 i 2009 roku. Trzeba jednak pamiętać, że częściej w walce o brąz brakowało im mocy (2007, 2004, 2002, 1996). Co można zrobić, żeby 2013 rok zapisał się na chlubnej karcie?

- Pierwszy krok zrobiliśmy już w sezonie zasadniczym, bo zajęliśmy wyższe miejsce niż AZS Koszalin. A to daje nam przewagę parkietu, którą uważam za podstawę w krótkiej serii. Nie mam wątpliwości, że w tym momencie decydującym czynnikiem będzie wsparcie publiczności. Wierzę, że trybuny będą żyły widowiskiem i poniosą koszykarzy do walki. Półfinał był znakomity w wykonaniu naszych kibiców i teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko poprosić ich o podtrzymanie tej świetnej atmosfery – mówi szkoleniowiec Anwilu, Milija Bogicević.

Trener włocławian wie jak zdobywa się brąz w polskiej lidze. W 2010 roku, prowadząc Polpharmę, mimo że na finiszu musiał sobie radzić bez kontuzjowanych podstawowych zawodników (rozgrywającego i centra), zdołał ograć Trefl Sopot. Wykorzystał wtedy przewagę parkietu, podobnie jak Anwil w 2009 roku z Energą Czarnymi. W słowach szkoleniowca o decydującej roli własnego boiska wydaje się więc nie być ani odrobiny przesady. W niedzielę koniecznie trzeba dobrze zacząć serię.

Chcąc pokonać AZS należy być wyczulonym na obronę szybkiego ataku. Drużyna Zorana Sretenovicia lubi szybko zawiązywać akcje i oddawać rzuty nawet w początkowych momentach ofensywy. Intensywnie szuka pozycji i nie waha się nawet kończyć zagrań typu „fast break” rzutami za trzy. Nie od dziś wiadomo, że specjalistą od kontrataków jest Łukasz Wiśniewski, a i nieobliczalny Sek Henry może dotkliwie zranić rzutami. Nie mniej kłopotów Akademicy są w stanie sprawić pod koszem. Dobrze tyłem do tablicy grają Paweł Leończyk i Darrell Harris. Jeśli Seid Hajrić i Ruben Boykin pozwolą im nabrać pewności siebie, to konto punktowe AZS-u może wzrosnąć błyskawicznie.

Na koniec najważniejsze. Do niedzielnego starcia przygotowują się Krzysztof Szubarga i Michał Sokołowski. Obaj wrócili do treningów i będą do dyspozycji szkoleniowca. Kontuzje, w ich przypadku, nie mają żadnego znaczenia. Gdy ważą się losy medalu, rehabilitacja musi być krótka. – Odpocznę i w pełni wykuruję się we wakacje. Teraz trzeba pomóc drużynie, żeby medal nie przeszedł nam koło nosa. Jesteśmy nastawieni pozytywnie i wierzymy, że wspólnymi siłami uda się pokonać koszalinian – mówi Michał Sokołowski.

Mały Finał (do dwóch zwycięstw) zainaugurowany zostanie w niedzielę o 15:00 w Hali Mistrzów. Na drugi mecz drużyny przeniosą się do Koszalina (środa, 19:00). Jeśli konieczny okaże się trzeci mecz, to zostanie on rozegrany w sobotę 1 czerwca we Włocławku.

Kibiców, którzy przyjdą na niedzielne spotkanie czeka sympatyczna niespodzianka. Oprócz pojedynku Anwilu z AZS, obejrzą zmagania najmłodszych adeptów koszykówki. Maluchy zaprezentują ćwiczenia aktywizujące oraz rozegrają mini mecz w przerwie głównego spotkania. Fani Anwilu, jak zwykle, otrzymają magazyn „Anwil Team” (a w nim m.in. wywiady z M. Bogiceviciem i Ł. Wiśniewskim) oraz „Gazetę Pomorską”.

Gorąco zachęcamy do przyjścia do Hali Mistrzów!