Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Czas na półfinał

Piątek, 10 Maja 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Rozpoczyna się walka w strefie medalowej Tauron Basket Ligi. Anwil Włocławek staje oko w oko z PGE Turowem Zgorzelec, by w serii do trzech zwycięstw wyłonić drużynę zasługującą na grę w wielkim finale. – Mierzymy w wygraną, a pierwszą niespodziankę chcielibyśmy sprawić już w Zgorzelcu – mówi Ruben Boykin.

Rozpoczyna się walka w strefie medalowej Tauron Basket Ligi. Anwil Włocławek staje oko w oko z PGE Turowem Zgorzelec, by w serii do trzech zwycięstw wyłonić drużynę zasługującą na grę w wielkim finale. – Mierzymy w wygraną, a pierwszą niespodziankę chcielibyśmy sprawić już w Zgorzelcu – mówi Ruben Boykin.
Plan Anwilu jest ambitny. Zakłada wywalczenie choćby jednego zwycięstwa na terenie przeciwnika, choć ten nie zwykł schodzić ze swojego parkietu ze spuszczonymi głowami. Ostatnio w Zgorzelcu smaku porażki gospodarze zaznali prawie półtora miesiąca temu, a patent na wygrywanie w tym mieście znaleźli tylko: Asseco Prokom, Stelmet i Trefl. – To wiele mówi o specyfice gry w tej małej, głośnej hali. Niemniej, nieważne gdzie byśmy grali w półfinale, tam zawsze byłoby nam ciężko, bo kibice też mobilizują się na play-off. W Zgorzelcu niech jednak wiedzą, że my również jesteśmy szczególnie zmobilizowani – przestrzega Ruben Boykin.

PGE Turów to rywal najbardziej wymagający z możliwych. Rundę zasadniczą zakończył na pierwszym miejscu, a w fazie szóstek wygrał 8 z 10 bardzo trudnych spotkań. To tyle samo, co przed rokiem Asseco Prokom, czyli późniejszy mistrz. I właśnie na równą, wysoką formę liczą najmocniej w Zgorzelcu. Tamtejszy zespół nie wygrywa w sposób spektakularny, czy zaskakujący. Zamiast tego zawsze prezentuje solidną koszykówkę i ułożoną, spokojną grę. – W tym tkwi ich siła. Są konsekwentni i skuteczni. Grają swój basket od pierwszej do ostatniej minuty i bardzo trudno wybić ich z rytmu – zauważa Nikola Jovanović.

Co zatem może przeciwstawić zgorzelczanom Anwil? Szeroki skład, w którym nie brakuje koszykarzy głodnych sukcesu i potrafiących zaskoczyć w najważniejszych momentach. Dla przykładu, Ruben Boykin pokazał w ćwierćfinale, że należy do ścisłego grona najlepszych skrzydłowych w Polsce. Pod koszem wykonał morderczą pracę w obronie przeciw Rasidowi Mahalbasiciowi, a w ataku znakomicie funkcjonował na obwodzie. Wszyscy czekają również na przełomowy mecz w wykonaniu Tonego Weedena. Amerykanin potrafi w pojedynkę rozstrzelać każdego przeciwnika i im dłuższa jest jego seria słabszych występów, tym pewniejsze staje się, że lada moment wybuchnie.

Z kolei stopniowo formę budował Marcus Ginyard. Na początku sezonu Amerykanin nie ukrywał, że brakuje mu pewności siebie i chciałby okrzepnąć w walce z najtrudniejszymi rywalami. Teraz obok talentu Giyarda nie da się już przejść obojętnie. Skrzydłowy jest drugim strzelcem Anwilu i nawet najbardziej doświadczony w drużynie Przemysław Frasunkiewicz przyznaje, że Amerykanin stał się liderem włocławskiej ekipy.

Problemem włocławian jest natomiast kontuzja Krzysztofa Szubargi. Jeśli złamany palec rzeczywiście wyeliminuje go z gry, to rozegraniem będzie się musiał zająć Nikola Vasojević, Tony Weeden lub Arvydas Eitutavicius. Całe szczęście, że ten ostatni doszedł już do pełni zdrowia po poważnej kontuzji. – W Zgorzelcu na pewno nie będę rozpamiętywał urazu, którego nabawiłem się kilka miesięcy temu, tylko zajmę się jak najlepszym prowadzeniem gry. Nasza siła polega na tym, że nie zajmujemy się przeszłością. W tym sezonie jeszcze niczego nie ugraliśmy, a apetyty mamy duże – mówi Arvydas Eitutavicius.

Pamiętać należy, że rozbudzone apetyty mają również w Zgorzelcu. Drużyna, której czterokrotnie szanse na tytuł mistrza Polski odbierał Asseco Prokom w tym roku liczy na przełom. Anwil wyeliminował jej najtrudniejszego rywala i teraz otwiera się szansa na zajęcie jego miejsca.

Kto zatem przejmie schedę po gdynianach? Anwil czy PGE Turów? A może ktoś z drugiej pary AZS – Stelmet? Emocjonujmy się półfinałami. Koszykarze wezmą sprawy w swoje ręce i wyjaśnią wszystkie niewiadome.


Harmonogram meczów Anwilu Włocławek z PGE Turowem Zgorzelec:


PGE Turów Zgorzelec – Anwil Włocławek, sobota 11 maja, godz. 19:00, TVP Sport, Radio GRA
PGE Turów Zgorzelec – Anwil Włocławek, poniedziałek 13 maja, godz. 18:00, TVP Sport, Radio GRA
Anwil Włocławek – PGE Turów Zgorzelec, czwartek 16 maja, godz. 18:00, TVP Sport, Radio GRA
Ew. Anwil Włocławek – PGE Turów Zgorzelec, sobota 18 maja, godz. 16:45, TVP Sport, Radio GRA
Ew. PGE Turów Zgorzelec – Anwil Włocławek, wtorek 21 maja, godz. 19:00, TVP Sport, Radio GRA