Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Chris Thomas: Prawdziwe serce drużyny

Czwartek, 31 Marca 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Dzień przed pierwszym ćwierćfinałowym meczem pomiędzy Anwilem a Treflem na rozmowę o aktualnej dyspozycji włocławian zgodził się Chris Thomas. W wywiadzie mówi m.in.: Wiem, że z Sopotu musimy wywieźć co najmniej jedno zwycięstwo i to mnie bardzo mobilizuje. Losy ćwierćfinału chcemy rozstrzygnąć u nas we Włocławku.-

Dzień przed pierwszym ćwierćfinałowym meczem pomiędzy Anwilem a Treflem na rozmowę o aktualnej dyspozycji włocławian zgodził się Chris Thomas. W wywiadzie mówi m.in.: Wiem, że z Sopotu musimy wywieźć co najmniej jedno zwycięstwo i to mnie bardzo mobilizuje. Losy ćwierćfinału chcemy rozstrzygnąć u nas we Włocławku.-
Jak z perspektywy niemal dwóch sezonów spędzonych w Anwilu ocenisz atmosferę panującą aktualnie w zespole?

Chris Thomas - Zacznę od tego, że Włocławek jest moim domem. Bardzo dobrze mi się tu żyje i gra. Współpraca z kolegami i klubem układa się pomyślnie i z mojego punktu widzenia wszystko jest w najlepszym porządku. Mamy do siebie zaufanie i dlatego z meczu na mecz wszystko coraz lepiej funkcjonuje. Na parkiecie każdy jest równy, nie ma gwiazd, a więc i atmosfera jest ok.

A co zawiodło w ostatnim meczu z Asseco Prokomem Gdynia?

- Asseco Prokom jest bardzo dobrym zespołem, grającym w Eurolidze, więc niekoniecznie coś musi szwankować, żeby przegrać z nimi mecz. Bardzo duży budżet sprawia, że mają dobrą organizację gry oraz duży potencjał. W niedzielę ich defensywa funkcjonowała znakomicie, szczególnie w kluczowych momentach, gdy nie pozwoliła zdobyć nam żadnego punktu.

W ćwierćfinale play – off zagramy z Treflem Sopot. To lepiej, czy gorzej niż gdybyśmy rywalizowali z Energą Czarnymi?

- Oba zespoły są bardzo dobre. W czasie sezonu zasadniczego pokazały, że potrafią wzajemnie ze sobą wygrać. Myślę, że nie ma większej różnicy z kim będziemy grać pierwszy mecz, ponieważ i tak gramy go na wyjeździe.

Z Treflem w tym sezonie spotkaliśmy się już trzy razy. Dwa razy przegraliśmy oraz raz wygraliśmy w półfinale Final Four Pucharu Polski. Jaka jest Twoja recepta na sukces?

- Jesteśmy otwarci i gotowi na wyzwania. Nie jest łatwo, bo trenowaliśmy na pełnych obrotach, ale to na pewno pomoże nam teraz w decydującej fazie sezonu. Trzeba tylko pamiętać, że każdy zespół z TBL chce wygrać i zostać numerem 1. Jeśli Anwil przeciwko Treflowi zagra tak jak w meczu półfinałowym Pucharu Polski oraz od pierwszych minut jak w meczu rewanżowym sezonu zasadniczego, to zwycięstwo do trzech zwycięstw ma  w kieszeni. Wiem, że z Sopotu musimy wywieźć co najmniej jedno zwycięstwo i to mnie bardzo mobilizuje. Losy ćwierćfinału chcemy rozstrzygnąć u nas we Włocławku.

Zakończyliśmy sezon zasadniczy na szóstym miejscu. Czy uważasz, że Anwil stać na awans do finału?

- Oczywiście. Z takim założeniem rozpoczynaliśmy sezon i nie widzę innej możliwości jak tylko z wiarą walczyć o drugi tytuł mistrzowski dla Włocławka.
Czy masz jakiś talizman, własny rytuał, który pomaga Ci podczas meczu? Co robisz przed meczami?

- Nie mam żadnych talizmanów, ani rytuałów. Nie słucham nawet muzyki, nie jest mi ona do niczego potrzebna. Po prostu wychodzę na parkiet i daję z siebie wszystko, aby przyczynić się do zwycięstwa mojej drużyny.

Jak spędzasz czas między treningami? Co lubisz robić w wolnym czasie?

- Między treningami mamy bardzo mało wolnego czasu. Zwykle jadę coś zjeść lub piję kawę. W wolnym czasie oglądam filmy i gram w gry komputerowe.

Czy w drużynie doczekałeś się jakiegoś przezwiska?

- Tak. Koledzy z drużyny mówią na mnie C.T. Jest to skrót mojego imienia i nazwiska.

Nie żałujesz, że po dwóch latach pobytu w Hiszpanii wrociłeś do Polski?

- Hiszpania jest pięknym krajem. W sumie spędziłem tam 3 lata. W Hiszpanii jest bardzo dobre zaplecze sportowe i klimat do rozwoju różnych dyscyplin sportowych począwszy od piłki nożnej, koszykówki, lekkoatletyki, tenisa, sportów motorowych, kończąc na korridzie. Jednak to za Włocławkiem tęskniłem i to on jest moim prawdziwym domem.

Czym różni się Anwil z sezonu 2006/2007 od tego obecnego?

- Przede wszystkim tym, iż z tamtego składu pozostali jedynie Andrzej Pluta, Seid Hajrić i Bartłomiej Wołoszyn. Nie da się ukryć, że w tamtejszym zespole było więcej indywidualności, jednak dopiero w tym będąc na parkiecie odczuwam jak bije prawdziwe serce drużyny, świadczące o jego wielkiej zespołowości,  a nie indywidualnych popisach.

Czy lubisz jakiś inny sport poza koszykówką?

- Tak. Lubię oglądać w TV transmisje sportowe przede wszystkim z footballu amerykańskiego oraz baseballu.

Lubisz szybką jazdę samochodem? Jaki jest Twój wymarzony model samochodu?

-Bardzo lubię, jednak tylko tam gdzie jest to możliwe. Mój wymarzony model to McLaren Mercedes.

Czy potrafisz gotować? Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?

- Lubię każdy rodzaj kuchni. Jednak jestem wyszukanym smakoszem i preferuję potrawy, których bazą jest grillowane mięso z kurczaka. Poza tym przyrządzam też wspaniały sos do kurczaka własnej receptury.

W takim razie życzę, żebyś miał okazję zrobić uroczystą kolację dla kolegów po udanym ćwierćfinale.

- Dziękuję i trzymajcie za nas kciuki!