Chris Thomas powrócił do Anwilu i już w pierwszym swoim meczu zachwycił publiczność. Amerykanin był skuteczny i efektowny i pomógł Anwilowi pokonać AZS Koszalin. - Był to bardzo emocjonujący mecz, który trzymał w napięciu do ostatnich minut - mówi po pierwszym meczu po powrocie do Włocławka Chris Thomas.
Chris Thomas powrócił do Anwilu i już w pierwszym swoim meczu zachwycił publiczność. Amerykanin był skuteczny i efektowny i pomógł Anwilowi pokonać AZS Koszalin. - Był to bardzo emocjonujący mecz, który trzymał w napięciu do ostatnich minut - mówi po pierwszym meczu po powrocie do Włocławka Chris Thomas.
Jacek Seklecki: Jak się Pan czuje ponownie we Włocławku?
Chris Thomas: Jestem szczęśliwy, że mogę tu być ponownie. Ludzie są naprawdę fajni i miło ponownie widzieć ich na trybunach Hali Mistrzów. Pracownicy w klubie i na mieście są szczęśliwi, że wróciłem do Włocławka, dlatego i ja jestem zadowolony, że ponownie mogę grać w Anwilu i cieszyć ich swoją grą.
Jest Pan już po pierwszym, wygranym meczu Anwilu. Jakie wrażenia?
- Był to bardzo emocjonujący mecz, który trzymał w napięciu do ostatnich minut. Była o ciężka walka, ponieważ nasz rywal postawił ciężkie warunki. W końcówce to jednak my pokazaliśmy więcej charakteru i szczęśliwie wygraliśmy. Mam nadzieję, że jak najczęściej będziemy rozstrzygać mecze na swoją korzyść.
Szczęście zadecydowało o waszej wygranej?
- Myślę, że duże znaczenie miała tutaj świetna współpraca na parkiecie. Każdy wiedział co ma robić na boisku, jakie zadania do niego należą i to zaprocentowało. Bardzo chcieliśmy wygrać przed własną publicznością i to nam się udało.
Co się stało pod koniec drugiej kwarty. Wysoko prowadziliście, jednak straciliście niemal całą przewagę.
- Pod koniec drugiej kwarty zagraliśmy bardzo leniwie. Wysokie prowadzenie rozkojarzyło nas i przez to straciliśmy wysokie prowadzenie. AZS nas doszedł i przez takie coś ten mecz był nerwowy do samego końca.
Co Pan może powiedzieć o swojej grze? Pierwszy mecz i od razu świetne statystyki.
- Byłem bardzo podekscytowany powrotem do Włocławka i miałem sporo energii w sobie przed tym meczem. Przez długi czas nie grałem w koszykówkę, stąd byłem nieco zdenerwowany i mniej pewny niektórych swoich decyzji, co było widać na boisku. Od maja właściwie nie miałem styczności z piłką, ale kibice, trener i moi koledzy pomogli mi w tym debiucie. Wiem jednak, że wszystko powinno wrócić do normy.
Jak się Panu współpracowało z nowymi kolegami?
- Wszyscy byli bardzo pomocni dla mnie. Wszyscy w drużynie mówią po angielsku i łatwo się ze mną porozumiewają. Każdy chce wygrywać. Jesteśmy nieco zmartwieni kontuzją Bartłomieja Wołoszyna. Nie wiemy dokładnie co się stało, ale mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Chris Thomas: Jestem szczęśliwy, że mogę tu być ponownie. Ludzie są naprawdę fajni i miło ponownie widzieć ich na trybunach Hali Mistrzów. Pracownicy w klubie i na mieście są szczęśliwi, że wróciłem do Włocławka, dlatego i ja jestem zadowolony, że ponownie mogę grać w Anwilu i cieszyć ich swoją grą.
Jest Pan już po pierwszym, wygranym meczu Anwilu. Jakie wrażenia?
- Był to bardzo emocjonujący mecz, który trzymał w napięciu do ostatnich minut. Była o ciężka walka, ponieważ nasz rywal postawił ciężkie warunki. W końcówce to jednak my pokazaliśmy więcej charakteru i szczęśliwie wygraliśmy. Mam nadzieję, że jak najczęściej będziemy rozstrzygać mecze na swoją korzyść.
Szczęście zadecydowało o waszej wygranej?
- Myślę, że duże znaczenie miała tutaj świetna współpraca na parkiecie. Każdy wiedział co ma robić na boisku, jakie zadania do niego należą i to zaprocentowało. Bardzo chcieliśmy wygrać przed własną publicznością i to nam się udało.
Co się stało pod koniec drugiej kwarty. Wysoko prowadziliście, jednak straciliście niemal całą przewagę.
- Pod koniec drugiej kwarty zagraliśmy bardzo leniwie. Wysokie prowadzenie rozkojarzyło nas i przez to straciliśmy wysokie prowadzenie. AZS nas doszedł i przez takie coś ten mecz był nerwowy do samego końca.
Co Pan może powiedzieć o swojej grze? Pierwszy mecz i od razu świetne statystyki.
- Byłem bardzo podekscytowany powrotem do Włocławka i miałem sporo energii w sobie przed tym meczem. Przez długi czas nie grałem w koszykówkę, stąd byłem nieco zdenerwowany i mniej pewny niektórych swoich decyzji, co było widać na boisku. Od maja właściwie nie miałem styczności z piłką, ale kibice, trener i moi koledzy pomogli mi w tym debiucie. Wiem jednak, że wszystko powinno wrócić do normy.
Jak się Panu współpracowało z nowymi kolegami?
- Wszyscy byli bardzo pomocni dla mnie. Wszyscy w drużynie mówią po angielsku i łatwo się ze mną porozumiewają. Każdy chce wygrywać. Jesteśmy nieco zmartwieni kontuzją Bartłomieja Wołoszyna. Nie wiemy dokładnie co się stało, ale mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze.