Po bardzo emocjonującym i zaciętym spotkaniu, Anwil Włocławek pokonał Rosę Radom w pierwszym starciu ćwierćfinałowym play-off, 83:77. W końcówce spotkania Rottweilery przegrywały już 71:75, ale w decydujących momentach ciężar gry wziął na siebie Jordan Callahan i to włocławianie prowadzą w serii 1-0!
To było prawdziwe starcie play-off, które musiało spodobać się nawet najbardziej wybrednym kibicom. Skuteczność spod kosza, seryjne trafienia z dystansu, twarda obrona, osiem zmian prowadzenia wyniku i serie punktowe obu zespołów w samej końcówce, która ostatecznie okazała się szczęśliwa dla gospodarzy.
Koszykarze Anwil Włocławek bardzo dobrze rozpoczęli czwartkowe starcie, ale już pod koniec pierwszej kwarty inicjatywę na parkiecie w Hali Mistrzów przejęli goście i obie drużyny remisowały po dziesięciu minutach 23:23. Po stronie przyjezdnych bardzo skutecznie grał Robert Witka, który szybko zdobył 13 oczek, nadając ton ofensywie Rosy Radom. Gdy w drugiej kwarcie dołączyli do niego Łukasz Majewski (sześć punktów) i Kamil Łączyński (pięć), radomianie wyszli na prowadzenie 45:39 do przerwy. Po celnym rzucie Koriego Luciousa na początku drugiej połowy było już nawet 47:39 i wówczas walka rozgorzała na dobre.
Anwil doprowadził do remisu dzięki dwóm trójkom Paula Grahama i fantastycznej postawie zarówno w ataku, jak i obronie Seida Hajricia (47:47), lecz dwie trójki gości (Majewski i Lucious) ponownie wyprowadziły ich na prowadzenie, 53:47. Trener Milija Bogicević poprosił wówczas o czas, a w kolejnej akcji z dystansu przymierzył Jordan Callahan i gospodarze znowu byli w grze. Sytuacja radomskiego klubu skomplikowała się ponadto przez fakt, że kontuzji stawu skokowego doznał Kamil Łączyński i musiał opuścić parkiet. Absencja polskiego playmakera sprawiła, że w szeregi gości wdała się nerwowość, która została wykorzystana przez Michała Sokołowskiego i Callahana, a gdy trafieniem równo z syreną popisał się Mateusz Kostrzewski, Anwil wygrywał 61:59 po trzech kwartach. I nie zamierzał zwalniać tempa.
Na parkiecie po raz pierwszy pojawił się Mikołaj Witliński i od razu zaakcentował swoją obecność punktami i zbiórkami. Po chwili Kostrzewski okazał się najsprytniejszy pod koszem, Piotr Pamuła przymierzył z dystansu, a Paul Graham wyprowadził zespół na najwyższe prowadzenie tego popołudnia, 70:61. Do końca spotkania pozostawało jednak jeszcze aż sześć minut. Sześć minut, w których Anwil musiał radzić sobie bez Michała Sokołowskiego – na początku czwartej kwarty polski skrzydłowy, który jest sercem tego zespołu, niefortunnie upadł po próbie bloku i doznał podobnej kontuzji, co Łączyński.
Tym samym, tym razem to goście wykorzystali braki kadrowe przeciwnika i zdobywając 14 punktów, ponownie przejęli kontrolę nad meczem. Trzykrotnie z dystansu przymierzył w tej części spotkania Jakub Dłoniak. Po jego ostatnim trafieniu Rosa prowadziła 75:71 na niespełna 240 sekund do końca meczu i wydawało się, że wywiezie z Hali Mistrzów pierwszą wygraną.
Jak się jednak okazało – nic bardziej mylnego. W kluczowych minutach spotkania zawodnicy Anwilu Włocławek zagrali tak, jak oczekują się od Rottweilerów – z zębem, zaangażowaniem i wielkim charakterem. W najważniejszej fazie pojedynku gospodarze zanotowali serię 11:0, a siedem punktów rzucił wówczas Jordan Callahan. Gdy trafił za trzy, Anwil prowadził 78:75 na 67 przed końcem starcia, a gdy dodał dwa rzuty wolne pół minuty później i gospodarze wygrywali już 82:75, stało się jasne, że to oni otworzą ćwierćfinałową serię zwycięstwem.
Anwil pokonał ostatecznie Rosę 83:77, a zawodnicy Miliji Bogicevicia pokazali wielki charakter. Każdy gracz, który pojawił się na parkiecie, zapisał się w meczowym protokole, choć liczby w kolumnach statystycznych nie oddają wysiłku, jaki koszykarze włożyli w ten mecz, jak np. w przypadku Seida Hajricia, który wykonał wielką pracę w defensywie i zatrzymał wracającego na parkiet po miesięcznej przerwie Kirka Archibeque’a. Niestety, w tej beczce miodu znalazła się łyżka dziegciu w postaci urazu Sokołowskiego. W piątek koszykarz uda się na badania, po których będzie znany jego aktualny stan zdrowia.
Anwil Włocławek - Rosa Radom 83:77 (23:23, 16:22, 22:14, 22:18)
Anwil: Callahan 21, Kostrzewski 16, Graham 14, Hajrić 10, Pamuła 9, Sokołowski 7, Mijatović 4, Witliński 2
Rosa: Witka 19, Majewski 13, Dłoniak 11, Lucious 9, Archibeque 8, Zalewski 6, Łączyński 5, Adams 4, Jeszke 2, Kardaś 0