Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Celej zakończył karierę

Poniedziałek, 31 Stycznia 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Wszystko wskazuje na to, że kibice którzy zasiedli w niedzielę w Hali Mistrzów byli świadkami ostatniego meczu w karierze Tomasza Celeja. 33-letni skrzydłowy zapowiada, że jeśli nie wydarzy się nic wyjątkowego, to wczorajszy występ w podstawowym składzie Anwilu będzie ostatnim zapiskiem w bogatej księdze jego sportowych dokonań.

Wszystko wskazuje na to, że kibice którzy zasiedli w niedzielę w Hali Mistrzów byli świadkami ostatniego meczu w karierze Tomasza Celeja. 33-letni skrzydłowy zapowiada, że jeśli nie wydarzy się nic wyjątkowego, to wczorajszy występ w podstawowym składzie Anwilu będzie ostatnim zapiskiem w bogatej księdze jego sportowych dokonań.
Tomasz Celej w porozumieniu ze sztabem szkoleniowym i władzami Anwilu zadecydował, że najbardziej korzystną opcją dla wszystkich stron jest rozwiązanie jego kontraktu. Polak zmagał się z dolegliwością, która nie pozwalała mu na pokazanie pełni umiejętności, którymi jeszcze niedawno imponował w Ekstraklasie i I Lidze. – Dalsze występy na parkiecie mogłyby spowodować komplikacje zdrowotne w przyszłości. Chcę tego uniknąć i stąd decyzja o rozstaniu z Anwilem – powiedział po meczu.

Wszystko wskazuje na to, że Polak definitywnie zakończył trwającą 18 lat karierę. – Na chwilę obecną swój związek z koszykówką widzę już tylko poprzez emocjonowanie się meczami w telewizji. Chciałbym też znaleźć czas na obejrzenie na żywo Anwilu. Na pewno stawię się na meczu w Tarnobrzegu, a także mam nadzieję, że moi koledzy postarają się o dobry finisz sezonu i będę miał okazję przyjechać do Włocławka na mecz o naprawdę wysoką stawkę – mówi Tomasz Celej.

Przypomnijmy, że lublinianin trafił do Anwilu na początku listopada, gdy kontuzji doznał Bartłomiej Wołoszyn. W barwach Anwilu rozegrał w sumie 12 spotkań, na co złożyły się występy w Tauron Basket Lidze i Eurocup. Swoim doświadczeniem Celej wspierał drużynę nie tylko na boisku, ale i poza nim. Jak sam przyznawał, gra w ekipie wicemistrza Polski była dla niego nobilitacją i mocnym akcentem u kresu sportowej aktywności.

Wcześniej polski skrzydłowy przez długi czas związany był z rodzinnym Lublinem. Tam rozpoczynał karierę w drugiej lidze, a następnie awansował aż do najwyższej klasy rozgrywkowej. Najlepszym sezonem Celeja w ekstraklasie był sezon 2002/03, w którym notował średnio 16,3 punktów i 4,4 zbiórek na mecz. Po tak dobrym roku Celej postanowił zdobywać doświadczenie w ligach zagranicznych. Zaliczył krótki epizod w niemieckim TBB Trier, a na dłużej zagościł w węgierskich Szolnoki Olajbanyasz i Kecskemeti Univer. Trzy lata spędzone na Węgrzech były bardzo udane dla Celeja, bowiem był on czołową postacią swoich klubów.

W sezonie 2007/08 powrócił do polskiej ligi, do zespołu Znicza Jarosław, z którym wywalczył awans do ekstraklasy, będąc najlepszym zawodnikiem jarosławian (zdobywał 20,6 punktów, 4,4 zbiórki, 1,6 asyst). W najwyższej klasie rozgrywkowej również był wyróżniającą się postacią swojego zespołu. W 2009  roku, po przenosinach do Startu Lublin został królem strzelców zaplecza TBL (20,7 punktów na mecz) i stamtąd na trzy ostatnie miesiące kariery trafił do Anwilu.

- Cieszy mnie, że zostałem miło pożegnany przez władze klubu, kolegów z drużyny i kibiców. We Włocławku drużynie stawiane są wysokie wymagania i presja wyniku nie raz przesłania drobne, ale dla zawodników ważne momenty. Ja mimo, że nie byłem czołowym koszykarzem Anwilu odczułem w niedzielę sympatię otoczenia i za to wszystkim serdecznie dziękuję. Odchodzę po zwycięskim meczu, z nadzieją, że moi koledzy osiągną wynik, na którym wszystkim nam zależy – podsumował Tomasz Celej.