Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Bez energii i dwóch punktów

Wtorek, 03 Lutego 2015, 7:35, Michał Fałkowski

Gdy w połowie drugiej kwarty Anwil Włocławek prowadził 38:22, wydawało się, że ten mecz nie może zakończyć się inaczej, niż pewnym zwycięstwem gospodarzy. Problem w tym, że po przerwie Rottweilery zagrały bez energii tak charakterystycznej w pierwszej części spotkania i przegrały 71:82.

Gdy w połowie drugiej kwarty Anwil Włocławek prowadził 38:22, wydawało się, że ten mecz nie może zakończyć się inaczej, niż pewnym zwycięstwem gospodarzy. Problem w tym, że po przerwie Rottweilery zagrały bez energii tak charakterystycznej w pierwszej części spotkania i przegrały 71:82.

Z bilansu dotychczasowych meczów Anwilu z Rosą wiadomo było jedno: gdy wygrywają włocławianie, czynią to nieznacznie, gdy górą jest drużyna z Radomia, różnica punktowa staje się wyraźniejsza. Mimo, że z 12 wcześniejszych meczów Rottweilery wygrały 7, to bilans punktowy przemawiał na korzyść rywali (922-934). Sobotni mecz – trzynasty w dotychczasowej historii - miał być więc albo ciekawym widowiskiem z emocjonującą końcówką, albo stać pod znakiem zdecydowanej przewagi gości. I choć zaczęło się dobrze, to koniec był jednak realizacją tej drugiej opcji.

Anwil otworzył spotkanie znakomicie. Wpadło mu kilka rzutów za dwa, dwie trójki pod rząd odpalił Grzegorz Surmacz i zanim się wszystko na dobre zaczęło, gospodarze prowadzili już 14:4. Trzeba przy tym przyznać, że Rosa niewiele włocławianom przeszkadzała. Nowy w zespole Mike Taylor nie radził sobie z Arvydasem Eitatuviciusem, Danny Gibson nie był w stanie sprostać Chase’owi Simonowi, a cieniem siebie był Michał Sokołowski. Były zawodnik Anwilu, przed meczem twierdził, że nie czuje żadnej presji, ale z postawy na boisku można wnioskować, że chyba jednak się stresował. Na początku nie wychodziło mu dosłownie nic i trener Wojciech Kamiński przywołał go do siebie, na ławkę.

Początkowo jednak zmiany w drużynie gości niewiele zmieniły na boisku. Do 15.minuty Anwil prowadził zdecydowanie, korzystając głównie z szybkości Chase’a Simona i solidności Konrada Wysockiego. Niestety, moment przełomowy przyszedł wraz z zamieszaniem, jakie wytworzyło się w ekipie z Włocławka. Nieprawidłowa zmiana uderzonego w brzuch Grzegorza Surmacza, poślizgi Chase’a Simona i kilka błędnych decyzji w obronie sprawiły, że wynik szybko wrócił w okolice remisu.

– Anwil prowadził 16 punktami i właściwie, to nie mieliśmy nic do powiedzenia. Dostaliśmy jednak nową energię, gdy na parkiecie pojawili się zmiennicy: Łukasz Majewski, Uros Mirković i Damian Jeszke. Oni zmienili coś w naszej grze i zmotywowali graczy pierwszej piątki – mówił później trener Wojciech Kamiński.

Na przerwę zespoły zeszły przy stanie 40:36, ale kto myślał, że to był tylko moment załamania Rottweilerów, srodze się mylił. Druga połowa była powolnym procesem schodzenia włocławian w cień. Szwankowała obrona przeciw akcjom pick’n’roll, brakowało komunikacji i zawziętości. Włocławianie nie nadążali również za kontratakami gości, a gdy już udawało się być pierwszym pod koszem, to tylko Konradowi Wysockiemu, najstarszemu zawodnikowi Anwilu. W efekcie Rosa złapała wiatr w żagle. Do remisu 50:50 rzutami osobistymi doprowadził Michał Sokołowski (pierwsze punkty w 26. minucie meczu). Później, po krótkiej wymianie ciosów, szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę przyjezdnych.

Duża w tym zasługa Mike’a Taylora, który postanowił grać odważniej i brał na siebie mnóstwo rzutów. W sumie trafił połowę z nich (12 z 24) i został najlepszym strzelcem Rosy. Odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu aktywności Amerkanina, prezentowała się aktywność gospodarzy. Z każdą minutą wiary w zwycięstwo było w nich coraz mniej. Przegrywali najpierw 60:64, później 63:71, żeby cały mecz zakończyć stratą 71:82.

Anwil Włocławek - Rosa Radom 71:82 (23:11, 17:25, 19:25, 12:21)

Anwil: Simon 16, Wysocki 15, Surmacz 11, Crosariol 10, Eitutavicius 9, Hajrić 9, Witliński 0

Rosa: Taylor 27, Szymkiewicz 11, Witka 11, Sokołowski 11, Mirković 8, Adams 4, Gibson 4, Jeszek 4, Majewski 2, Zalewski 0

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI