Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Bartłomiej Wołoszyn: Nie spoczniemy na laurach

Niedziela, 14 Lutego 2010, 1:00, Michał Fałkowski

- Nie możemy spocząć na laurach i w dalszych meczach, które pozostały nam do zakończenia sezonu zasadniczego musimy grać przynajmniej tak dobrze, jak w tym spotkaniu przeciwko Polpharmie – mówi po sobotnim meczu skrzydłowy Anwilu Bartłomiej Wołoszyn.

- W dalszych meczach musimy grać przynajmniej tak, jak z Polpharmą – mówi po sobotnim meczu skrzydłowy Anwilu Bartłomiej Wołoszyn.

Jacek Seklecki: Zwycięstwo nad Polpharmą daje wam już chyba pewne drugie miejsce przed play-off.

Bartłomiej Wołoszyn: Na pewno przybliżyliśmy się do tego celu, ale czy zapewniliśmy tego powiedzieć nie można. Nie możemy spocząć na laurach i w dalszych meczach, które pozostały nam do zakończenia sezonu zasadniczego musimy grać przynajmniej tak dobrze, jak w tym spotkaniu przeciwko Polpharmie.

Nie dość, że wygraliście z Polpharmą, to jeszcze odrobiliście straty ze Starogardu Gdańskiego.

- Przed meczem doskonale wiedzieliśmy, o co toczy się walka. Polpharma jest tuż za nami w tabeli, więc zwycięstwo było koniecznie, a na dodatek chcieliśmy odrobić te osiem punktów, czyli różnicę, jaką przegraliśmy w meczu wyjazdowym. Wygraliśmy różnicą 17 pkt., więc można powiedzieć, że upiekliśmy dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Głównym zadaniem w tym meczu było powstrzymanie Weedena?

- Zdecydowanie tak. W Starogardzie Gdańskim zdobył 30 punktów, więc wiedzieliśmy na co go stać. Tym razem mecz już mu tak nie wyszedł i większość swoich punktów zdobył wtedy, kiedy było już właściwie po meczu.

Z Patrickiem Okaforem nie poszło już tak łatwo.

- Cóż, nie udało nam się ograniczyć Okafora w takim wymiarze, w jakim byśmy tego chcieli. Zdobył wiele punktów, zebrał sporo piłek, ale najważniejsze, że udało nam się wygrać, bo zapewne on sam również zamienił by swoją zdobycz na zwycięstwo.

Największym mankamentem Anwilu chyba jest walka na tablicach. Przegraliście ten element gry z Polpharmą.

- Nie możemy dopuszczać do tego, aby przegrywać zbiórki w następnych meczach, tym bardziej, jeżeli rozgrywamy je przed własną publicznością. Na szczęście nie odbiło się to na wyniki. Mamy jeszcze trochę czasu przed play-off, ciągle pracujemy nad tym elementem gry i myślę, że z czasem przyjdą efekty.

W czwartej kwarcie zmiażdżyliście Polpharmę. Skąd taki wynik?

- Czwarta kwarta była luźniejsza, ponieważ widać, było, że goście już nie walczyli i niejako się poddali. W szatni powiedzieliśmy sobie, że pierwsze pięć minut drugiej połowy będzie decydujące. Wtedy wybiliśmy rywalom koszykówkę z głowy i stąd taka gra w czwartej kwarcie.