Po zaciętym i stojącym na wysokim poziomie spotkaniu Anwil Włocławek uległ Azovmashowi Mariupol 89:83. Mimo porażki, cieszyć może postawa naszych koszykarzy, którzy pokazali charakter i jak równy z równym walczyli z faworyzowanymi Ukraińcami. Być może wynik tego meczu byłby inny, gdyby swoje punkty mogli dorzucić Zbigniew Białek i Patrick Okafor.
Absencja Polaka była spowodowana urazem pleców, natomiast Patrick Okafor nie otrzymał ukraińskiej wizy i nie mógł polecieć razem z drużyną. Szczególnie frustrujący był brak tego drugiego gracza, bo zatrzymała go ukraińska biurokracja, a nie względy sportowe. Anwil miał więc pod koszem ogromne braki, które od początku meczu bezwzględnie wykorzystywali zawodnicy Azovmash. Dysproporcję w sile podkoszowej wzmagał fakt, że do drużyny gospodarzy dołączył znakomity środkowy - znany z mistrzowskiego sezonu w Anwilu - Kris Lang (16 pkt., 7 zb.).
Włocławianie zagrali bardzo ambitnie, ani na chwilę nie pozwalając rywalowi rozwinąć skrzydeł. Co prawda Azovmash wypracował niewielką przewagę do przerwy (47:40), jednak Anwil prezentował się na tyle dobrze, że wynik cały czas pozostawał sprawą otwartą. Na boisku szalał niezawodny Gerrod Henderson (15 pkt., 4/5x3 do przerwy). Amerykanin nie tylko dziurawił kosz rywali, ale co równie ważne po raz kolejny był dobrym duchem zespołu.
Po przerwie Anwil zdołał nieco zniwelować straty. Znakomita skuteczność Azovmash w rzutach zza linii 6,25 sprawiła jednak, że zespół ten ponownie nieznacznie „odskoczył” włocławianom. Po faulach Alexa Dunna, Ales Pipan przesunął na pozycję centra Zelimira Zagoraca, a jako silny skrzydłowy z konieczności zagrał Marek Piechowicz. Debiut młodego Polaka w ULEB Cup nie wygląda być może okazale w statystykach (0 pkt., 1 as., 2 f.), jednak okazał się on graczem bardzo pożytecznym, zwłaszcza w grze obronnej.
Ostatni atak Anwil przypuścił na początku czwartej kwarty. Zaledwie 3-punktowa starta dawała nadzieje, że ten mecz uda się jeszcze wygrać. Po pierwszym celnym rzucie za 3 punkty Andrzeja Pluty było 68:65, lecz od tej pory znacznie częściej trafiali gospodarze i to oni mogli się cieszyć z ostatecznego zwycięstwa 89:83. Warto dodać, że dzisiejsza porażka – choć smuci – to jednak daje nadzieję na coraz lepszą grę Anwilu. Nasi zawodnicy zagrali bowiem ambitnie i z czystym sumieniem mogą wracać do Włocławka, by przygotować się na mecz z Mistrzem Polski.
STATYSTYKI
Absencja Polaka była spowodowana urazem pleców, natomiast Patrick Okafor nie otrzymał ukraińskiej wizy i nie mógł polecieć razem z drużyną. Szczególnie frustrujący był brak tego drugiego gracza, bo zatrzymała go ukraińska biurokracja, a nie względy sportowe. Anwil miał więc pod koszem ogromne braki, które od początku meczu bezwzględnie wykorzystywali zawodnicy Azovmash. Dysproporcję w sile podkoszowej wzmagał fakt, że do drużyny gospodarzy dołączył znakomity środkowy - znany z mistrzowskiego sezonu w Anwilu - Kris Lang (16 pkt., 7 zb.).
Włocławianie zagrali bardzo ambitnie, ani na chwilę nie pozwalając rywalowi rozwinąć skrzydeł. Co prawda Azovmash wypracował niewielką przewagę do przerwy (47:40), jednak Anwil prezentował się na tyle dobrze, że wynik cały czas pozostawał sprawą otwartą. Na boisku szalał niezawodny Gerrod Henderson (15 pkt., 4/5x3 do przerwy). Amerykanin nie tylko dziurawił kosz rywali, ale co równie ważne po raz kolejny był dobrym duchem zespołu.
Po przerwie Anwil zdołał nieco zniwelować straty. Znakomita skuteczność Azovmash w rzutach zza linii 6,25 sprawiła jednak, że zespół ten ponownie nieznacznie „odskoczył” włocławianom. Po faulach Alexa Dunna, Ales Pipan przesunął na pozycję centra Zelimira Zagoraca, a jako silny skrzydłowy z konieczności zagrał Marek Piechowicz. Debiut młodego Polaka w ULEB Cup nie wygląda być może okazale w statystykach (0 pkt., 1 as., 2 f.), jednak okazał się on graczem bardzo pożytecznym, zwłaszcza w grze obronnej.
Ostatni atak Anwil przypuścił na początku czwartej kwarty. Zaledwie 3-punktowa starta dawała nadzieje, że ten mecz uda się jeszcze wygrać. Po pierwszym celnym rzucie za 3 punkty Andrzeja Pluty było 68:65, lecz od tej pory znacznie częściej trafiali gospodarze i to oni mogli się cieszyć z ostatecznego zwycięstwa 89:83. Warto dodać, że dzisiejsza porażka – choć smuci – to jednak daje nadzieję na coraz lepszą grę Anwilu. Nasi zawodnicy zagrali bowiem ambitnie i z czystym sumieniem mogą wracać do Włocławka, by przygotować się na mecz z Mistrzem Polski.
STATYSTYKI