Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Asseco wygrywa, za tydzień okazja do rewanżu

Niedziela, 21 Kwietnia 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Asseco Prokom Gdynia drugi raz w fazie szóstek pokonał Anwil Włocławek. Tym razem, we własnej hali zwyciężył 90:85. Okazja do rewanżu nadarzy się już za tydzień, bo oba zespoły spotkają się w ćwierćfinale mistrzostw Polski. Jedyną dobrą informacją dla Rottweilerów był powrót na parkiet Arvydasa Eitatuviciusa.

Asseco Prokom Gdynia drugi raz w fazie szóstek pokonał Anwil Włocławek. Tym razem, we własnej hali zwyciężył 90:85. Okazja do rewanżu nadarzy się już za tydzień, bo oba zespoły spotkają się w ćwierćfinale mistrzostw Polski. Jedyną dobrą informacją dla Rottweilerów był powrót na parkiet Arvydasa Eitatuviciusa.

Pierwsze pięć punktów dla Anwilu Włocławek zdobył Marcus Ginyard i wydawało się, że dobre wejście w mecz pozwoli gościom, choć w pewnej mierze, kontrolować wynik. Niestety, nie tylko skrzydłowy Anwilu miał tego popołudnia dużą ochotę do gry. Po stronie Asseco Prokomu ponownie aktywny był Robert Witka, który robił wszystko, żeby powtórzyć dobre statystyki rzutowe z ostatniego meczu z Rottweilerami. To właśnie Witka wyprowadził swoją drużynę na 14:12 i razem z Przemysławem Zamojskim starał nadawać ton wydarzeniom.

W pierwszej kwarcie Anwil grał nieco zbyt pasywnie w obronie, za co trener Milija Bogicević miał wiele pretensji do swoich koszykarzy podczas pierwszego wziętego czasu. Włocławianie przegrywali wtedy 17:19, ale w kolejnej, znakomicie rozrysowanej akcji na środku łuku znalazł się niepilnowany Przemysław Frasunkiewicz i trafił za trzy. Na graczach Asseco Prokomu nie zrobiło to jednak większego wrażenia, bo w następnych minutach zaczęli przeważać i wypracowali sobie 9 punktową zaliczkę.

Wydarzeniem drugiej odsłony był powrót na parkiet Arvydasa Eitatuviciusa. Litwin zaczął się rozgrzewać w pierwszej krótkiej przerwie i wszedł już w 11. minucie przy stanie 31:24 dla gospodarzy. Mimo, że jeszcze nie czuł się najpewniej, to miał swój udział w odrabianiu strat. Na rozgrywającego, tym razem występującego na pozycji rzucającego obrońcy, mocno naciskał Piotr Pamuła, ale to niewiele pomogło mistrzowi Polski. Seria trójek Krzysztofa Szubargi i właśnie Arvydasa Eitatuviciusa pozwoliła przywrócić Anwilowi prowadzenie (44:42 w 18. minucie).

Po przerwie coraz wyraźniejszą przewagę zaczął zdobywać Anwil. W 28. minucie goście prowadzili 67:59, a za kilka ze swoich ładnych akcji otrzymali brawa nawet od miejscowej publiczności. Skuteczny i efektowny był zwłaszcza Marcus Ginyard, który do końca trzeciej kwarty miał już na swoim koncie 15 punktów, a Anwil wygrywał 71:67.

Spotkanie wyrównało się na początku decydującej odsłony i przez kolejne 3 minuty żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na dystans dłuższy niż jednego kosza. Trener Milija Bogicević znów zdecydował się „uruchomić” Arvydasa Eitutaviciusa i Litwin pełnił już rolę rozgrywającego. Właśnie jego trójka dała Anwilowi prowadzenie 78:77, a szkoleniowiec włocławian nie krył nadziei na jego dobrą w przyszłości: - Arvydas prezentował się na tym samym poziomie co cała drużyna, ale pozytywem jest to, że nie stracił nic na kondycji i nie ma problemu z ponownym wkomponowaniem się w zespół. On jest zawodnikiem, na którego bardzo liczę w play-off. Przed kontuzją pokazywał, że jest w stanie poderwać chłopaków do walki, a to w kolejnych meczach będzie bardzo istotne. –

Niestety, w końcówce starcia gospodarze dobrze wykorzystali dyspozycję Rashida Mahalbasicia i Przemysława Zamojskiego i wyszli na prowadzenie 84:81. O ile punkty zdobywane przez tych koszykarzy nie dziwiły, bo zwykle są skuteczni, o tyle wzięcie na siebie ciężaru ofensywy w kolejnych akcjach przez Piotra Szczotkę mogło już zaskoczyć. Na nic zdała się trójka Rubena Boykina (18 punktów), gdy dwukrotnie spod kosza przymierzył Szczotka i było 88:84 na pół minuty do końca.

Anwil próbował jeszcze odrobić straty, ale mistrz Polski wykazał się doświadczeniem i nie wypuścił zwycięstwa z rąk. Mecz zakończył się wynikiem 90:85.

 

Asseco Prokom Gdynia – Anwil Włocławek 90:85 (26:24, 19:23, 22:24, 23:14)

Asseco Prokom: Zamojski 23, Mahalbasić 22, Witka 15, Śnieg 12, Szczotka 10, Roszyk 8, Pamuła 0

Anwil: Boykin 18, Ginyard 16, Frasunkiewicz 9, Weeden 7, Szubarga 6, Eitutavicius 6, Hajrić 6, Sokołowski 6, Jovanović 4, Bartosz 4, Vasojević 3.

 SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI