Anwil Włocławek przegrał trzeci mecz finału Tauron Basket Ligi 76:79. Gospodarze postawili mistrzowi Polski twarde warunki, jednak na koniec więcej szczęścia mieli rywale, dzięki czemu mogą cieszyć się z prowadzenia 3-0.
Anwil Włocławek przegrał trzeci mecz finału Tauron Basket Ligi 76:79. Gospodarze postawili mistrzowi Polski twarde warunki, jednak na koniec więcej szczęścia mieli rywale, dzięki czemu mogą cieszyć się z prowadzenia 3-0.
Trzy mecze pauzy w przypadku Andrzeja Pluty nie zdarzają się często. Kapitan Anwilu powrócił po kontuzji, wyszedł na parkiet już w pierwszej piątce i otworzył wynik dla włocławian. Po chwili sprawy w swoje ręce wziął Nikola Jovanović. Najlepszy strzelec Anwilu w tym sezonie najpierw zupełnie niepilnowany trafił z dystansu, po czym z łatwością minął Qyntela Woodsa i podwyższył prowadzenie gospodarzy do pięciu punktów (7:2).
Asseco Prokom jednak nie popuszczał. Gdynianie bardzo dobrze dzielili się piłką i akcje na zmianę konstruowali Daniel Ewing z Davidem Loganem. Ten pierwszy albo obsługiwał podaniami partnerów z zespołu albo sam świetnie uwalniał się i oddawał celne rzuty z dystansu. To dało gościom prowadzenie 17:14. Rzuty za trzy były domeną nie tylko Ewinga, ale także Jana Jagli, który swój snajperski talent pokazał już w drugim meczu w Gdyni. We Włocławku już w pierwszej kwarcie dwa razy trafił z dystansu, a jego zespół prowadził po pierwszej kwarcie 24:21.
Cały zespół z północy Polski był świetnie dysponowany w rzutach trzypunktowych. Na początku drugiej kwarty trafił Logan i w tym momencie mistrz Polski miał pięć trafionych trójek na dziewięć oddanych. Gdy doliczymy do tego zabójczą kontrę w wykonaniu ekipy trenera Tomasa Pacesas wyjdzie nam ich wysokie prowadzenie 31:22 w 13. minucie meczu. W tym momencie na parkiecie pojawiła się, świetnie rozumiejąca się, para włocławskich Amerykanów, Rashard Sullivan i Dru Joyce.
Obaj w dwóch akcjach z rzędu rozegrali między sobą piłkę, zdobyli cztery punkty i zmniejszyli straty Anwilu (26:32). Włocławianie gonili cały czas, tracąc na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy do rywala tylko trzy punkty (33:36), ale wtedy wśród gościu uaktywnił się Adam Łapeta. Środkowy Asseco Prokomu otrzymywał piłkę pod samym koszem, co przy jego 217 cm wzrostu, nie stanowiło problemu by umieścić ją w koszu.
Anwil przegrywał wtedy 33:40, ale świetną grę kontynuował Mujo Tuljković. Bośniak zdobył punkty z linii rzutów wolnych, po czym świetnym wsadem zakończył kontrę swojego zespołu i włocławianie wyrównali stan meczu na 40:40. Po tym zagraniu Tuljković doznał jednak kontuzji i musiał zejść z parkietu, a po chwili za odepchnięcie rywala faulem dyskwalifikującym został ukarany Rashard Sullivan i już w pierwszej połowie musiał zakończyć swoją grę w tym meczu.
Po przerwie osłabiony Anwil wyszedł na parkiet jeszcze bardziej zmotywowany, niż na początku meczu. Wiele akcji włocławian kończyło się punktami, a w obronie gospodarze zmuszali rywala do wykonywania niecelnych rzutów. Na pięć minut przed końcem trzeciej części gry skutecznym wejściem pod kosz popisał się Nikola Jovanović i Anwil prowadził już 52:45.
Włocławianie zdecydowanie poprawili obronę, pozwalając Asseco Prokomowi zdobyć tylko 12 punktów w trzeciej kwarcie. Anwil. Sami punktowali więcej, a na sam koniec trzeciej części meczu rywala podłamał Kamil Chanas, który miał tylko nieco ponad trzy sekundy na przebiegnięcie całego parkietu. Rzucający Anwilu zdarzył dobiec do linii rzutów wolnych, rzucił jedną ręką i piłka wpadła do kosza, a włocławianie prowadzili 58:52.
Na nieco ponad pięć minut przed końcem meczu po cztery punkty rzucili Brett Winkelman i Kamil Chanas, dając Anwilowi prowadzenie 69:62. Niemal w pojedynkę z włocławianami walczył David Logan, który raz za razem punktował i na cztery i pół minuty przed końcem miał już na swoim koncie 25 punktów. To on swoimi skutecznymi wejściami pod kosz i celnymi rzutami wolnymi sprawiał, że mistrz Polski cały czas był blisko Anwilu, a gdy na niespełna trzy i pół minuty przed końcem za trzy trafił Ewing był remis 69:69.
Pałeczkę po Loganie przejął Ewing i to on zaczął nękać Anwil swoimi skutecznymi akcjami. Po jednej z nich, na 80 sekund przed końcem trafił z faulem, a było to piąte przewinienie Alexa Dunna. Włocławianie przegrywali 76:77 i z dystansu nie trafił Nikola Jovanović, a do końca meczu pozostawało nieco ponad 24 sekund.
Bartłomiej Woloszyn faulował Davida Ewinga na 14 sekund do końca. Ten trafił tylko jeden rzut wolny, ale piłkę w ataku zebrał Przemysław Zamojski. Jeden rzut osobisty trafił Piotr Szczotka i Anwilowi pozostało niespełna pięć sekund.
Krzysztof Szubarga przebiegł całe boisko, ale na półtorej sekundy przed końcem był faulowany. Nie wykorzystał jednak swojej szansy na linii rzutów wolnych i Anwil przegrał 76:79.
Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 76:79 (21:24, 20:16, 17:12, 18:28)
Anwil: Nikola Jovanovic 16, Mujo Tuljkovic 14, Krzysztof Szubarga 12, Brett Winkelman 8, Kamil Chanas 7, Andrzej Pluta 6, Alex Dunn 6, Rashard Sullivan 5, Dru Joyce 2, Bartłomiej Wołoszyn 0.
Asseco Prokom: David Logan 26, Jan Jagla 16, Daniel Ewing 15, Adam Hrycaniuk 8, Adam Łapeta 4, Qyntel Woods 4, Piotr Szczotka 3, Ratko Varda 3, Lorinza Harrington 0, Przemysław Zamojski 0.
Trzy mecze pauzy w przypadku Andrzeja Pluty nie zdarzają się często. Kapitan Anwilu powrócił po kontuzji, wyszedł na parkiet już w pierwszej piątce i otworzył wynik dla włocławian. Po chwili sprawy w swoje ręce wziął Nikola Jovanović. Najlepszy strzelec Anwilu w tym sezonie najpierw zupełnie niepilnowany trafił z dystansu, po czym z łatwością minął Qyntela Woodsa i podwyższył prowadzenie gospodarzy do pięciu punktów (7:2).
Asseco Prokom jednak nie popuszczał. Gdynianie bardzo dobrze dzielili się piłką i akcje na zmianę konstruowali Daniel Ewing z Davidem Loganem. Ten pierwszy albo obsługiwał podaniami partnerów z zespołu albo sam świetnie uwalniał się i oddawał celne rzuty z dystansu. To dało gościom prowadzenie 17:14. Rzuty za trzy były domeną nie tylko Ewinga, ale także Jana Jagli, który swój snajperski talent pokazał już w drugim meczu w Gdyni. We Włocławku już w pierwszej kwarcie dwa razy trafił z dystansu, a jego zespół prowadził po pierwszej kwarcie 24:21.
Cały zespół z północy Polski był świetnie dysponowany w rzutach trzypunktowych. Na początku drugiej kwarty trafił Logan i w tym momencie mistrz Polski miał pięć trafionych trójek na dziewięć oddanych. Gdy doliczymy do tego zabójczą kontrę w wykonaniu ekipy trenera Tomasa Pacesas wyjdzie nam ich wysokie prowadzenie 31:22 w 13. minucie meczu. W tym momencie na parkiecie pojawiła się, świetnie rozumiejąca się, para włocławskich Amerykanów, Rashard Sullivan i Dru Joyce.
Obaj w dwóch akcjach z rzędu rozegrali między sobą piłkę, zdobyli cztery punkty i zmniejszyli straty Anwilu (26:32). Włocławianie gonili cały czas, tracąc na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy do rywala tylko trzy punkty (33:36), ale wtedy wśród gościu uaktywnił się Adam Łapeta. Środkowy Asseco Prokomu otrzymywał piłkę pod samym koszem, co przy jego 217 cm wzrostu, nie stanowiło problemu by umieścić ją w koszu.
Anwil przegrywał wtedy 33:40, ale świetną grę kontynuował Mujo Tuljković. Bośniak zdobył punkty z linii rzutów wolnych, po czym świetnym wsadem zakończył kontrę swojego zespołu i włocławianie wyrównali stan meczu na 40:40. Po tym zagraniu Tuljković doznał jednak kontuzji i musiał zejść z parkietu, a po chwili za odepchnięcie rywala faulem dyskwalifikującym został ukarany Rashard Sullivan i już w pierwszej połowie musiał zakończyć swoją grę w tym meczu.
Po przerwie osłabiony Anwil wyszedł na parkiet jeszcze bardziej zmotywowany, niż na początku meczu. Wiele akcji włocławian kończyło się punktami, a w obronie gospodarze zmuszali rywala do wykonywania niecelnych rzutów. Na pięć minut przed końcem trzeciej części gry skutecznym wejściem pod kosz popisał się Nikola Jovanović i Anwil prowadził już 52:45.
Włocławianie zdecydowanie poprawili obronę, pozwalając Asseco Prokomowi zdobyć tylko 12 punktów w trzeciej kwarcie. Anwil. Sami punktowali więcej, a na sam koniec trzeciej części meczu rywala podłamał Kamil Chanas, który miał tylko nieco ponad trzy sekundy na przebiegnięcie całego parkietu. Rzucający Anwilu zdarzył dobiec do linii rzutów wolnych, rzucił jedną ręką i piłka wpadła do kosza, a włocławianie prowadzili 58:52.
Na nieco ponad pięć minut przed końcem meczu po cztery punkty rzucili Brett Winkelman i Kamil Chanas, dając Anwilowi prowadzenie 69:62. Niemal w pojedynkę z włocławianami walczył David Logan, który raz za razem punktował i na cztery i pół minuty przed końcem miał już na swoim koncie 25 punktów. To on swoimi skutecznymi wejściami pod kosz i celnymi rzutami wolnymi sprawiał, że mistrz Polski cały czas był blisko Anwilu, a gdy na niespełna trzy i pół minuty przed końcem za trzy trafił Ewing był remis 69:69.
Pałeczkę po Loganie przejął Ewing i to on zaczął nękać Anwil swoimi skutecznymi akcjami. Po jednej z nich, na 80 sekund przed końcem trafił z faulem, a było to piąte przewinienie Alexa Dunna. Włocławianie przegrywali 76:77 i z dystansu nie trafił Nikola Jovanović, a do końca meczu pozostawało nieco ponad 24 sekund.
Bartłomiej Woloszyn faulował Davida Ewinga na 14 sekund do końca. Ten trafił tylko jeden rzut wolny, ale piłkę w ataku zebrał Przemysław Zamojski. Jeden rzut osobisty trafił Piotr Szczotka i Anwilowi pozostało niespełna pięć sekund.
Krzysztof Szubarga przebiegł całe boisko, ale na półtorej sekundy przed końcem był faulowany. Nie wykorzystał jednak swojej szansy na linii rzutów wolnych i Anwil przegrał 76:79.
Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 76:79 (21:24, 20:16, 17:12, 18:28)
Anwil: Nikola Jovanovic 16, Mujo Tuljkovic 14, Krzysztof Szubarga 12, Brett Winkelman 8, Kamil Chanas 7, Andrzej Pluta 6, Alex Dunn 6, Rashard Sullivan 5, Dru Joyce 2, Bartłomiej Wołoszyn 0.
Asseco Prokom: David Logan 26, Jan Jagla 16, Daniel Ewing 15, Adam Hrycaniuk 8, Adam Łapeta 4, Qyntel Woods 4, Piotr Szczotka 3, Ratko Varda 3, Lorinza Harrington 0, Przemysław Zamojski 0.