Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

ASCO Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 69:64

Czwartek, 14 Lutego 2008, 1:00, Michał Fałkowski

Fatalna druga kwarta zadecydowała o porażce Anwilu Włocławek w prestiżowym meczu z ASCO Śląskiem Wrocław 69:64. Nasi koszykarze rzucili w niej zaledwie 4 punkty i w dalszej części spotkania musieli "gonić" gospodarzy. Niestety, Śląsk grał tego wieczoru znakomicie i nie dał sobie odebrać zwycięstwa.

Od początku meczu Anwil nie potrafił odnaleźć własnego rytmu gry i raczej starał się przeszkadzać Śląskowi niż samemu kreować obraz spotkania. Zdobywanie punktów dla wrocławian rozpoczął Aivaras Kiausas i po 4 minutach na tablicy wyników było 7:0. Anwil odpowiedział dopiero w połowie kwarty, gdy po niecelnym rzucie Łukasza Koszarka piłkę dobił Alan Daniels. Na szczęście dla Anwilu, z upływem minut coraz lepiej funkcjonowała współpraca na linii Dunn – Zagorac. Szczególnie ten drugi radził sobie świetnie przeciw Homanowi, notując kolejne punkty i zbiórki. Zmianę prowadzenia przyniosła jednak dopiero akcja 2+1 Alana Danielsa (12:15). 

O 2. kwarcie spotkania Anwil będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Nasi koszykarze zdobyli w niej zaledwie 4 punkty (Tomas Gaidamavicius w 16. min i Łukasz Koszarek w 20.). Z polotem grał natomiast Śląsk. Rashid Atkins zachowywał się w obronie jakby był przyklejony do naszych rozgrywających, a jego koledzy umiejętnie podwajali i potrajali przeciwników. Na przerwę zespoły zeszły przy wyniku 34:23.

Ostra reprymenda Alesa Pipana w szatni sprawiła, że na drugą połowę Anwil wyszedł w bojowym nastawieniu. Więcej spokoju w grę wniósł Łukasz Koszarek, który nie tylko rozgrywał, ale i dostarczał punkty (43:30). Wtórował mu Andrzej Pluta. Po jego dwóch rzutach za 2 i celnych osobistych zrobiło się 48:39 w 28. min. Po tej części spotkania Anwil miał już tylko 8 punktów straty do gospodarzy i o wszystkim miała zadecydować ostatnia odsłona.

Ta nie rozpoczęła się dobrze dla włocławian. Kolejne punkty zdobywał Śląsk, a koszykarze Anwilu notowali głównie przewinienia. Wiktor Grudziński, Patrick Okafor, Alan Daniels i Alex Dunn już na początku 4. kwarty mieli na swoim koncie po 4 faule. W 33. minucie meczu wydawało się, że mimo wszystko Anwil jest w stanie odrobić stratę do gospodarzy, bo na tablicy wyników zrobiło się już tylko 57:50. W dodatku za 2 trafił Zelimir Zagorac, później za 3 Andrzej Pluta. Niestety, całkiem dobrze w ataku radzili też sobie koszykarze z Wrocławia. Co prawda przytrafiła im się seria 6 niecelnych rzutów osobistych z rzędu, lecz Torres Martin pozwolił im utrzymać dystans dzięki celnej trójce.

Ostatni zryw Anwilu nastąpił na 1,5 minuty przed końcem spotkania. W dwóch kolejnych akcjach punkty zdobył Alan Daniels i było tylko 65:60 dla gospodarzy. Śląsk nie stracił jednak rezonu i końcówkę zagrał tak jak powinien. Długo rozgrywane akcje, kończone rzutami i uważna obrona na obwodzie sprawiły, że to on zszedł z parkietu zwycięski.

ASCO Śląsk Wrocław - Anwil Włocławek 69:65 (18:19, 14:4, 19:20, 18:21)

PEŁNE STATYSTYKI