Znakomite rozpoczęcie i skuteczna gra po przerwie dały Anwilowi Włocławek zwycięstwo w Kołobrzegu. Mecz z Kotwicą zakończony wynikiem 84:74 był popisem strzeleckim liderów naszego zespołu: Andrzeja Pluty (25 punktów), Paula Millera (16 punktów) i Nikoli Jovanovicia (14 punktów).
Znakomite rozpoczęcie i skuteczna gra po przerwie dały Anwilowi Włocławek zwycięstwo w Kołobrzegu. Mecz z Kotwicą zakończony wynikiem 84:74 był popisem strzeleckim liderów naszego zespołu: Andrzeja Pluty (25 punktów), Paula Millera (16 punktów) i Nikoli Jovanovicia (14 punktów).
Początek spotkania przebiegał pod dyktando gości. Anwil wyszedł na boisko wyraźnie zdeterminowany, by wreszcie pokazać, że w warunkach polskiej ligi jest zespołem, który celuje w najwyższe lokaty. Konto punktowe od pierwszych minut zasilali głównie liderzy. Do stanu 18:8 punktowali tylko Andrzej Pluta (10) i Paul Miller (8). Pierwsza kwarta, zakończona rezultatem 25:16 nie pozostawiała wątpliwości, co do celu Anwilu w tym spotkaniu.
Tak jak w swoim debiucie we Włocławku, tak również w pierwszym meczu wyjazdowym, zaraz po wyjściu na parkiet trzypunktową akcją popisał się Chris Thomas. Anwil powiększał swoją przewagę, ale Kotwica szybko odkryła, że receptą na drużynę „rottweilerów” jest przyśpieszenie tempa gry. Zareagował na to trener Igor Griszczuk, ale wzięty przez niego czas nie zmienił obrazu tego fragmentu meczu. Gospodarze w nadspodziewanie łatwy sposób doszli Anwil na 31:25 i wcale nie zamierzali na tym poprzestać.
Zagubienie włocławian w obronie wykorzystywał przede wszystkim Darrell Harris. W 15. minucie miał już na swoim koncie 20 punktów i konsekwentnie prowadził swój zespół do korzystnego stanu punktowego. Tym samym Amerykanin świetnie zastąpił zupełnie nieradzącego sobie z włocławianami lidera klasyfikacji punktowej TBL, Teda Scotta. Na prowadzenie 33:31 Kotwicę wyprowadził Tomasz Zabłocki. To obudziło graczy Anwilu, którzy w tym momencie przegrywali kwartę 6:17. Celna trójka niezawodnego Pluty (15 punktów do przerwy) i trafienia Jovanovicia dały gościom prowadzenie 37:39 przed długą przerwą.
Męska rozmowa w szatni przyniosła efekt w postaci dużego zdeterminowania i zacieśnienia szyków obronnych. Kotwica już tak łatwo nie przedzierała się pod kosz Anwilu, a wybronione akcje udawało się zamienić na własne punkty. Tak jak na początku meczu, ton ofensywie nadawali Pluta z Millerem i Anwil osiągnął prowadzenie 53:41. Gdy do zdobywania punktów ponownie włączył się Jovanović włocławianie osiągnęli 14-punktową przewagę.
W tym momencie gra Anwilu cechowała się przymiotem, który trenerzy cenią sobie najbardziej, czyli płynnością. Udawały się zarówno dokładnie rozrysowane akcje, jak i indywidualne popisy. Równowaga w grze obronnej i ataku sprawiała, że goście mogli kontrolować przebieg spotkania. W ostatnich 10 minutach nie narzucali więc już szybkiego tempa i ograniczali się do skutecznych odpowiedzi na ataki Kotwicy. Trener Igor Griszczuk zdecydował się nawet postawić na Sasę Mucicia, z którego usług dawno nie korzystał, a Słoweniec „podziękował” za to 2 punktami i 2 zbiórkami w 5 minut.
Anwil wygrał głownie dzięki temu, że po przerwie pokazał dojrzałość i narzucił Kotwicy swój styl gry. Udało się również wykorzystać przewagę umiejętności Millera, Pluty i Jovanovicia. Trener Igor Griszczuk szczególnie usatysfakcjonowany był faktem, że jego koszykarze nie pozwolili ponownie rozwinąć skrzydeł Harrisowi. Ograniczenie jego poczynań w ataku i zupełne wyłączenie z gry świetnego dotąd Scotta bardzo pomogło w odniesieniu cennego wyjazdowego zwycięstwa. Najwięcej radości sprawia ono z pewnością Łukaszowi Majewskiemu, dla którego jest to prezent urodzinowy.
Kotwica Kołobrzeg – Anwil Włocławek 74:84 (16:25, 21:14, 16:28, 21:17)
Kotwica: Harris 27, Fisher 17, Zabłocki 14, Scott 8, Sarzało 6, Djurić 2
Anwil: Pluta 25, Miller 16, Jovanović 14, Hicks 9, Majewski 5, Thompson 5, Thomas 5, Berisha 3, Mucić 2
PEŁNE STATYSTYKI
Tak jak w swoim debiucie we Włocławku, tak również w pierwszym meczu wyjazdowym, zaraz po wyjściu na parkiet trzypunktową akcją popisał się Chris Thomas. Anwil powiększał swoją przewagę, ale Kotwica szybko odkryła, że receptą na drużynę „rottweilerów” jest przyśpieszenie tempa gry. Zareagował na to trener Igor Griszczuk, ale wzięty przez niego czas nie zmienił obrazu tego fragmentu meczu. Gospodarze w nadspodziewanie łatwy sposób doszli Anwil na 31:25 i wcale nie zamierzali na tym poprzestać.
Zagubienie włocławian w obronie wykorzystywał przede wszystkim Darrell Harris. W 15. minucie miał już na swoim koncie 20 punktów i konsekwentnie prowadził swój zespół do korzystnego stanu punktowego. Tym samym Amerykanin świetnie zastąpił zupełnie nieradzącego sobie z włocławianami lidera klasyfikacji punktowej TBL, Teda Scotta. Na prowadzenie 33:31 Kotwicę wyprowadził Tomasz Zabłocki. To obudziło graczy Anwilu, którzy w tym momencie przegrywali kwartę 6:17. Celna trójka niezawodnego Pluty (15 punktów do przerwy) i trafienia Jovanovicia dały gościom prowadzenie 37:39 przed długą przerwą.
Męska rozmowa w szatni przyniosła efekt w postaci dużego zdeterminowania i zacieśnienia szyków obronnych. Kotwica już tak łatwo nie przedzierała się pod kosz Anwilu, a wybronione akcje udawało się zamienić na własne punkty. Tak jak na początku meczu, ton ofensywie nadawali Pluta z Millerem i Anwil osiągnął prowadzenie 53:41. Gdy do zdobywania punktów ponownie włączył się Jovanović włocławianie osiągnęli 14-punktową przewagę.
W tym momencie gra Anwilu cechowała się przymiotem, który trenerzy cenią sobie najbardziej, czyli płynnością. Udawały się zarówno dokładnie rozrysowane akcje, jak i indywidualne popisy. Równowaga w grze obronnej i ataku sprawiała, że goście mogli kontrolować przebieg spotkania. W ostatnich 10 minutach nie narzucali więc już szybkiego tempa i ograniczali się do skutecznych odpowiedzi na ataki Kotwicy. Trener Igor Griszczuk zdecydował się nawet postawić na Sasę Mucicia, z którego usług dawno nie korzystał, a Słoweniec „podziękował” za to 2 punktami i 2 zbiórkami w 5 minut.
Anwil wygrał głownie dzięki temu, że po przerwie pokazał dojrzałość i narzucił Kotwicy swój styl gry. Udało się również wykorzystać przewagę umiejętności Millera, Pluty i Jovanovicia. Trener Igor Griszczuk szczególnie usatysfakcjonowany był faktem, że jego koszykarze nie pozwolili ponownie rozwinąć skrzydeł Harrisowi. Ograniczenie jego poczynań w ataku i zupełne wyłączenie z gry świetnego dotąd Scotta bardzo pomogło w odniesieniu cennego wyjazdowego zwycięstwa. Najwięcej radości sprawia ono z pewnością Łukaszowi Majewskiemu, dla którego jest to prezent urodzinowy.
Kotwica Kołobrzeg – Anwil Włocławek 74:84 (16:25, 21:14, 16:28, 21:17)
Kotwica: Harris 27, Fisher 17, Zabłocki 14, Scott 8, Sarzało 6, Djurić 2
Anwil: Pluta 25, Miller 16, Jovanović 14, Hicks 9, Majewski 5, Thompson 5, Thomas 5, Berisha 3, Mucić 2
PEŁNE STATYSTYKI