Jest wreszcie drugie, upragnione zwycięstwo Anwilu Włocławek. W Lublinie koszykarze trenera Predraga Krunicia pokonali Wikanę Start 91:77. Cieszy nie tylko wygrana, ale również fakt, że zwyżkę formy potwierdził ten, który od początku miał być liderem Anwilu, czyli Deonta Vaughn (24 punkty, 5 zbiórek i 7 asyst).
Mecz w Lublinie nie toczył się w zawrotnym tempie. Wyglądało raczej, jakby w przedandrzejkowy wieczór koszykarze udali się wcześniej do wróżki, a ta powiedziałaby im, że wygra ten, kto zachowa więcej sił na końcówkę spotkania. Oczywiście, żadnej magii nie było, ale faktem jest, że obydwu zespołom nie zależało na narzucaniu zbyt dużej intensywności gry. Wikana Start liczyła, że uda się jej uśpić potencjał gości, a Anwil osłabiony brakiem Mikołaja Witlińskiego (problem z kolanem) i Piotra Pamuły (rozwiązany kontrakt) musiał ostrożnie rozkładać siły i rotować bardzo wąskim składem.
Spokojne tempo nie oznaczało, że mecz pozbawiony był emocji. Właściwie do połowy czwartej kwarty wynik oscylował wokół remisu i żaden z zespołów nie mógł czuć się pewniej niż rywal. Mimo ciągłej asysty włocławskich obrońców wynik dla lublinian trzymał Bryon Allen, a wtórował mu Robert Lewandowski. O ile ten pierwszy zdobywał punkty głównie po dynamicznych akcjach, o tyle drugi uzupełniał atak twardą walką o pozycje z Seidem Hajriciem i skutecznym wykorzystaniem okazji, które sam sobie kreował (6/8 z gry).
Po stronie włocławian wyróżniał się za to Deonta Vaughn, który ponownie w ostatnim czasie przejawiał ogromną ochotę do gry. Amerykanin nie tylko wziął się za penetrowanie strefy podkoszowej, ale też poprawił skuteczność za trzy i decyzyjność – aż 7 jego podań skończyło się punktami kolegów. Nie do przecenienia była również aktywność Vaughna w obronie. Znakomicie zobrazowała to pierwsza akcja gospodarzy w czwartej kwarcie. Rozgrywający Anwilu doskonale przewidział podanie rywali i o mały włos nie przechwycił piłki. Po wysłaniu jej za linię boczną nie zrezygnował z dobrej obrony i po chwili powtórzył próbę przejęcia. Tym razem skutecznie.
Deonta Vaughn miał też swój udział w rozstrzygającym zrywie włocławian. W połowie czwartej kwarty, Rottweilery przegrywające 66:67 zdecydowały się nie oszczędzać dłużej i zaryzykowały przyśpieszenie gry. Efekt? W 90 sekund zanotowały bilans 12:2, po 9 punktach Chase Simona i 3 wspomnianego Deonty Vaughna. Wikana Start odpowiedziała tylko trafieniem Tomasza Wojdyły i 4 minuty przed końcem było 78:69 dla Anwilu.
Końcowe akcje poświęcone były utrzymaniu korzystnego wyniku. Gospodarzom zabrakło potencjału do ponownego zagrożenia włocławianom i po rzucie Grzegorza Surmacza wynik zatrzymał się na 91:77. Wielką radość z drugiego w tym sezonie zwycięstwa Anwilu świętowało kilkunastu kibiców, którzy pofatygowali się do Lublina. – Wiadomo, że ten weekend obfituje w rozrywkowe atrakcje, a mimo to znalazła się grupa świetnych osób, która postanowiła wesprzeć drużynę swoim dopingiem. Wygraliśmy mecz dobrą skutecznością i niech to będzie podziękowanie dla tych, którzy wierzą w zespół do samego końca kibicując mu zwłaszcza na żywo, ale też ściskając kciuki w domach – zaznaczył po meczu prezes klubu, Arkadiusz Lewandowski.
Warto dodać, że mecz Wikany Start z Anwilem, tak jak i pozostałe spotkania 9. kolejki TBL, był okazją do promocji Europejskiego Tygodnia Koszykówki Olimpiad Specjalnych.
Wikana Start Lublin - Anwil Włocławek 77:91 (16:18, 24:24, 23:22, 14:27)
Wikana Start: Allen 28, Lewandowski 14, B. Diduszko 12, Wojdyła 8, Czujkowski 6, Ł. Diduszko 5, Trojan 2, Billing 2, Śmigielski 0
Anwil: Vaughn 24, Simon 20, Wysocki 19, Eitutavicius 10, Hajrić 10, Crosariol 5, Surmacz 3, Krajniewski 0, Raczyński 0