Anwil Włocławek kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Tym razem w pokonanym polu włocławianie pozostawili Polonię Azbud Warszawa, która już drugi raz w tym sezonie musiała uznać wyższość Anwilu. To oznacza, że nasz zespół zakwalifikował się do półfinału Pucharu Polski.
Anwil Włocławek kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Tym razem w pokonanym polu włocławianie pozostawili Polonię Azbud Warszawa, która już drugi raz w tym sezonie musiała uznać wyższość Anwilu. To oznacza, że nasz zespół zakwalifikował się do półfinału Pucharu Polski.
Skuteczny Anwil już na początku spotkania pokazał lwi pazur. Włocławianie potrzebowali zaledwie trzech minut na to, aby rzucić swoim rywalom 10 punktów, a stracili zaledwie trzy. Szczególnie aktywny w barwach włocławian był Krzysztof Szubarga, który po pięciu minutach gry miał już na swoim koncie aż trzy trafione rzuty z dystansu. Anwil nie miał najmniejszych problemów z rozpracowanie obrony Polonii Azbud, dzięki czemu gospodarze prowadzili 20:7 po nieco ponad siedmiu minutach meczu.
Goście jednak w pewnym momencie złapali swój rytm, a konkretnie złapał skuteczny na obwodzie Eddie Miller. W dwie minuty Amerykanin trzykrotnie trafił z dystansu, punkty dołożył Josh Alexander i Polonia Azbud przegrywała tylko 18:22. Od drugiej kwarty Czarne Koszule stosowały tą samą taktykę. Wobec braku wartościowych podkoszowych często decydowali się na rzuty z dystansu i właśnie Miller wraz z Przemysławem Frasunkiewiczem trzy minuty po wznowieniu gry wyrównali stan meczu na 27:27.
Spotkanie od tego momentu wyrównało się i na każde kilka punktów zdobyczy Anwilu Polonia Azbud po chwili odpowiadała. Po 20 minutach gry było 42:37 dla włocławian, ale wynik mógł być zgoła odmienny, ponieważ goście kompletnie nie potrafili odnaleźć się w strefie podkoszowej i punktowali tylko z obwodu i linii rzutów wolnych. Przez 20 minut meczu trafili zaledwie dwa z 10 rzutów za 2, co skutecznie uniemożliwiało im wyjście na prowadzenie.
Co nie udawało się ekipie ze stolicy w pierwszej połowie, to udało się po przerwie. Goście nadal szybko przeprowadzali swoje ataki, co w 22 minucie gry przyniosło im pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu 45:42. To nie był tylko chwilowy dobry moment w grze tego zespołu bowiem drużyna trenera Wojciecha Kamińskiego zaczęła przejmować inicjatywę, a włocławian ratowały kolejne trójki Krzysztofa Szubargi, który miał już na swoim koncie 16 punktów w połowie trzeciej kwarty.
Nie wystarczyło to jednak do tego, aby całkowicie zdominował wicelidera tabeli Polskiej Ligi Koszykówki. Anwil, mimo słabszych momentów w dalszym ciągu był kilka punktów przed Polonia Azbud. Na niespełna pięć minut przed końcem meczu Anwil wyszedł na najwyższe od wielu minut prowadzenie – 77:70, które w następnych akcjach powiększył jeszcze do jedenastu punktów (81:70). Ostatecznie gospodarze wygrali w ćwierćfinale Pucharu Polski z Polonią Azbud 88:78 i zakwalifikował się do półfinału, w którym zmierzy się z PGE Turowem Zgorzelec
Anwil Włocławek - Polonia Azbud Warszawa 88:78 (22:18, 20:19, 21:24, 25:17)
Anwil: Szubarga 21, Tuljković 15, Pluta 13, Chanas 12, Dunn 11, Jovanović 7, Wołoszyn 4, Sullivan 2, Glabas 2, Joyce 1.
Polonia Azbud: Miller 26, Alexander 16, Nana 11, Frasunkiewicz 8, Bacik 7, Hughes 5, Nowakowski 5, Perka 0.
Skuteczny Anwil już na początku spotkania pokazał lwi pazur. Włocławianie potrzebowali zaledwie trzech minut na to, aby rzucić swoim rywalom 10 punktów, a stracili zaledwie trzy. Szczególnie aktywny w barwach włocławian był Krzysztof Szubarga, który po pięciu minutach gry miał już na swoim koncie aż trzy trafione rzuty z dystansu. Anwil nie miał najmniejszych problemów z rozpracowanie obrony Polonii Azbud, dzięki czemu gospodarze prowadzili 20:7 po nieco ponad siedmiu minutach meczu.
Goście jednak w pewnym momencie złapali swój rytm, a konkretnie złapał skuteczny na obwodzie Eddie Miller. W dwie minuty Amerykanin trzykrotnie trafił z dystansu, punkty dołożył Josh Alexander i Polonia Azbud przegrywała tylko 18:22. Od drugiej kwarty Czarne Koszule stosowały tą samą taktykę. Wobec braku wartościowych podkoszowych często decydowali się na rzuty z dystansu i właśnie Miller wraz z Przemysławem Frasunkiewiczem trzy minuty po wznowieniu gry wyrównali stan meczu na 27:27.
Spotkanie od tego momentu wyrównało się i na każde kilka punktów zdobyczy Anwilu Polonia Azbud po chwili odpowiadała. Po 20 minutach gry było 42:37 dla włocławian, ale wynik mógł być zgoła odmienny, ponieważ goście kompletnie nie potrafili odnaleźć się w strefie podkoszowej i punktowali tylko z obwodu i linii rzutów wolnych. Przez 20 minut meczu trafili zaledwie dwa z 10 rzutów za 2, co skutecznie uniemożliwiało im wyjście na prowadzenie.
Co nie udawało się ekipie ze stolicy w pierwszej połowie, to udało się po przerwie. Goście nadal szybko przeprowadzali swoje ataki, co w 22 minucie gry przyniosło im pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu 45:42. To nie był tylko chwilowy dobry moment w grze tego zespołu bowiem drużyna trenera Wojciecha Kamińskiego zaczęła przejmować inicjatywę, a włocławian ratowały kolejne trójki Krzysztofa Szubargi, który miał już na swoim koncie 16 punktów w połowie trzeciej kwarty.
Nie wystarczyło to jednak do tego, aby całkowicie zdominował wicelidera tabeli Polskiej Ligi Koszykówki. Anwil, mimo słabszych momentów w dalszym ciągu był kilka punktów przed Polonia Azbud. Na niespełna pięć minut przed końcem meczu Anwil wyszedł na najwyższe od wielu minut prowadzenie – 77:70, które w następnych akcjach powiększył jeszcze do jedenastu punktów (81:70). Ostatecznie gospodarze wygrali w ćwierćfinale Pucharu Polski z Polonią Azbud 88:78 i zakwalifikował się do półfinału, w którym zmierzy się z PGE Turowem Zgorzelec
Anwil Włocławek - Polonia Azbud Warszawa 88:78 (22:18, 20:19, 21:24, 25:17)
Anwil: Szubarga 21, Tuljković 15, Pluta 13, Chanas 12, Dunn 11, Jovanović 7, Wołoszyn 4, Sullivan 2, Glabas 2, Joyce 1.
Polonia Azbud: Miller 26, Alexander 16, Nana 11, Frasunkiewicz 8, Bacik 7, Hughes 5, Nowakowski 5, Perka 0.