Anwil Włocławek walczył jak jeszcze w żadnym meczu tej serii, ale ponownie górą okazał się Asseco Prokom Gdynia, który po bardzo emocjonującej końcówce wygrał 80-79. Gdynianie zdobyli złoto, natomiast po czterech latach Anwil znów może cieszyć się ze srebrnego medalu.
Anwil Włocławek walczył jak jeszcze w żadnym meczu tej serii, ale ponownie górą okazał się Asseco Prokom Gdynia, który po bardzo emocjonującej końcówce wygrał 80.79. Gdynianie zdobyli złoto, natomiast po trzech latach Anwil może cieszyć się ze srebrnego medalu.
Anwil Włocławek chcąc pokazać, że trzecia porażka w tegorocznym finale nie podłamała go, już od początku czwartego meczu twardo ruszył do ataku. Najpierw za trzy w swoim stylu trafił Nikola Jovanović, a później klasę pokazał kapitan włocławian, Andrzej Pluta. Rzucający Anwilu w dwóch kolejnych akcjach zdobył pięć punktów z rzędu, czym wyprowadził swój zespół na prowadzenie 8:0.
Ten, który otworzył worek z punktami dla Anwilu, czyli Nikola Jovanović, kontynuował swoją świetną grę. Serb dwa razy łatwo ograł rywali w strefie podkoszowej i po jego akcjach, a także skutecznym wejściu pod kosz Bretta Winkelmana włocławianie prowadzili już 16:4. Od tego momentu Asseco Prokom obudził się z początkowego marazmu. Punktowali pod koszem Adam Łapeta i David Logan, a dzięki trzem celnym trójkom Daniela Ewinga i Qyntela Woodsa goście zmniejszyli straty do trzech punktów (22:19).
Anwil cały czas próbował budować zaliczkę punktową nad rywalem, tak jak np. celną trójką na koniec pierwszej kwarty Krzysztofa Szubargi. Gdynianie jednak, gdy tylko ich strata wzrastała momentalnie, odpowiadali udanymi akcjami. Brylował w tym elemencie szczególnie Woods, który w 12. minucie meczu trafił swoją trzecią trójkę i gospodarze ponownie wygrywali tylko trzema punktami (29:26).
Przez następne pięć minut mistrz Polski nie mógł przełamać twardej obrony włocławian, którzy także w ofensywie nie zawodzili. Swoje akcje wykorzystał Bartłomiej Wołoszyn. Koszykarz gospodarzy świetnie biegał do kontr, w których albo zdobywał punkty, albo był faulowany przez obrońców Asseco Prokomu i wykorzystywał rzuty wolne, a po jego zagraniach Anwil prowadził najpierw 36:26, a później 38:28. Goście gubili się w dalszym ciągu i po dwójkowej akcji Jovanovicia z Rashardem Sullivanem przewaga gospodarzy sięgnęła 12 punktów (40:28).
Amerykanin w całej drugiej kwarcie grał wyśmienicie. Wykorzystywał swoją przewagę szybkości nad środkowymi gdynian i cieszył kibiców swoimi wsadami albo rzucał z półdystansu niczym rasowy rzucający. To pozwoliło Anwilowi prowadzić po 20 minutach gry 44:32.
Goście wyszli z szatni po przerwie z żądzą zwycięstwa. Straty odrabiali Ewing i Łapeta, ale po czterech minutach tej kwarty ponownie swój strzelecki talent wykorzystywał Pluta. Najbardziej doświadczony zawodnik włocławian dwa razy z rzędu ograł Logana i trafił z półdystansu i gospodarze prowadzili 52:41.
Pod koniec trzecich dziesięciu minut przyjezdni ponownie zbliżyli się do gospodarzy. Qyntel Woods zdobył pięć punktów z rzędu, a w kilku kolejnych akcjach Anwil nie potrafił sforsować obrony rywala i było tylko 59:57 dla włocławian. W ostatniej minucie tej kwarty Asseco Prokom zdążył wyjść jeszcze na prowadzenie po trójce Logana, ale momentalnie w identyczny sposób odpowiedział Wołoszyn.
Walka kosz za kosz trwała także w czwartej kwarcie. Sześcioma punktami prowadził Anwil trzy i pół minuty po rozpoczęciu decydującej części gry, ale dwie szybkie trójki Woodsa i Logana wyrównały stan meczu na 68:68. Po kolejnych ciosach z jednej i z drugiej strony na niespełna cztery minuty przed końcem meczu ponownie był wynik remisowy, 75:75.
Dwie minuty przed końcem po przechwycie gości potężnym wsadem popisał się Qyntel Woods i jego zespół prowadził 80:77. Po stronie Anwilu rzutem z półdystansu odpowiedział Jovanović i włocławianie tracili tylko jeden punkt. 34 sekundy przed końcową syreną z dystansu nie trafił Logan i na te nieco ponad pół minuty czas wziął trener Igor Griszczuk.
18 sekund przed końcem meczu za trzy nie trafił Andrzej Pluta i gospodarze musieli faulować. Cztery sekundy później Daniel Ewing nie trafił żadnego z dwóch rzutów wolnych i ostatnia akcja należała do Anwilu. Tej włocławianie jednak nie wykorzystali i ostatecznie przegrali, zdobywając tym samym srebrny medal Mistrzostw Polski.
Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 79:80 (25:19, 19:13, 18:28, 17:20)
Anwil: Jovanović 20, Sullivan 16, Pluta 15, Winkelman 11, Wołoszyn 9, Dunn 4, Szubarga 3, Joyce 1, Chanas 0
Asseco Prokom: Woods 31, Logan 16, Łapeta 13, Jagla 8, Ewing 5, Harrington 3, Hrycaniuk 2, Szczotka 2, Kostrzewski 0, Varda 0
PEŁNE STATYSTYKI
Anwil Włocławek chcąc pokazać, że trzecia porażka w tegorocznym finale nie podłamała go, już od początku czwartego meczu twardo ruszył do ataku. Najpierw za trzy w swoim stylu trafił Nikola Jovanović, a później klasę pokazał kapitan włocławian, Andrzej Pluta. Rzucający Anwilu w dwóch kolejnych akcjach zdobył pięć punktów z rzędu, czym wyprowadził swój zespół na prowadzenie 8:0.
Ten, który otworzył worek z punktami dla Anwilu, czyli Nikola Jovanović, kontynuował swoją świetną grę. Serb dwa razy łatwo ograł rywali w strefie podkoszowej i po jego akcjach, a także skutecznym wejściu pod kosz Bretta Winkelmana włocławianie prowadzili już 16:4. Od tego momentu Asseco Prokom obudził się z początkowego marazmu. Punktowali pod koszem Adam Łapeta i David Logan, a dzięki trzem celnym trójkom Daniela Ewinga i Qyntela Woodsa goście zmniejszyli straty do trzech punktów (22:19).
Anwil cały czas próbował budować zaliczkę punktową nad rywalem, tak jak np. celną trójką na koniec pierwszej kwarty Krzysztofa Szubargi. Gdynianie jednak, gdy tylko ich strata wzrastała momentalnie, odpowiadali udanymi akcjami. Brylował w tym elemencie szczególnie Woods, który w 12. minucie meczu trafił swoją trzecią trójkę i gospodarze ponownie wygrywali tylko trzema punktami (29:26).
Przez następne pięć minut mistrz Polski nie mógł przełamać twardej obrony włocławian, którzy także w ofensywie nie zawodzili. Swoje akcje wykorzystał Bartłomiej Wołoszyn. Koszykarz gospodarzy świetnie biegał do kontr, w których albo zdobywał punkty, albo był faulowany przez obrońców Asseco Prokomu i wykorzystywał rzuty wolne, a po jego zagraniach Anwil prowadził najpierw 36:26, a później 38:28. Goście gubili się w dalszym ciągu i po dwójkowej akcji Jovanovicia z Rashardem Sullivanem przewaga gospodarzy sięgnęła 12 punktów (40:28).
Amerykanin w całej drugiej kwarcie grał wyśmienicie. Wykorzystywał swoją przewagę szybkości nad środkowymi gdynian i cieszył kibiców swoimi wsadami albo rzucał z półdystansu niczym rasowy rzucający. To pozwoliło Anwilowi prowadzić po 20 minutach gry 44:32.
Goście wyszli z szatni po przerwie z żądzą zwycięstwa. Straty odrabiali Ewing i Łapeta, ale po czterech minutach tej kwarty ponownie swój strzelecki talent wykorzystywał Pluta. Najbardziej doświadczony zawodnik włocławian dwa razy z rzędu ograł Logana i trafił z półdystansu i gospodarze prowadzili 52:41.
Pod koniec trzecich dziesięciu minut przyjezdni ponownie zbliżyli się do gospodarzy. Qyntel Woods zdobył pięć punktów z rzędu, a w kilku kolejnych akcjach Anwil nie potrafił sforsować obrony rywala i było tylko 59:57 dla włocławian. W ostatniej minucie tej kwarty Asseco Prokom zdążył wyjść jeszcze na prowadzenie po trójce Logana, ale momentalnie w identyczny sposób odpowiedział Wołoszyn.
Walka kosz za kosz trwała także w czwartej kwarcie. Sześcioma punktami prowadził Anwil trzy i pół minuty po rozpoczęciu decydującej części gry, ale dwie szybkie trójki Woodsa i Logana wyrównały stan meczu na 68:68. Po kolejnych ciosach z jednej i z drugiej strony na niespełna cztery minuty przed końcem meczu ponownie był wynik remisowy, 75:75.
Dwie minuty przed końcem po przechwycie gości potężnym wsadem popisał się Qyntel Woods i jego zespół prowadził 80:77. Po stronie Anwilu rzutem z półdystansu odpowiedział Jovanović i włocławianie tracili tylko jeden punkt. 34 sekundy przed końcową syreną z dystansu nie trafił Logan i na te nieco ponad pół minuty czas wziął trener Igor Griszczuk.
18 sekund przed końcem meczu za trzy nie trafił Andrzej Pluta i gospodarze musieli faulować. Cztery sekundy później Daniel Ewing nie trafił żadnego z dwóch rzutów wolnych i ostatnia akcja należała do Anwilu. Tej włocławianie jednak nie wykorzystali i ostatecznie przegrali, zdobywając tym samym srebrny medal Mistrzostw Polski.
Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 79:80 (25:19, 19:13, 18:28, 17:20)
Anwil: Jovanović 20, Sullivan 16, Pluta 15, Winkelman 11, Wołoszyn 9, Dunn 4, Szubarga 3, Joyce 1, Chanas 0
Asseco Prokom: Woods 31, Logan 16, Łapeta 13, Jagla 8, Ewing 5, Harrington 3, Hrycaniuk 2, Szczotka 2, Kostrzewski 0, Varda 0
PEŁNE STATYSTYKI