Koszykarze Anwilu Włocławek są już w Starogardzie Gdańskim. O godzinie 20.00 odbyli pierwszy trening w hali jutrzejszego przeciwnika. Mimo iż zajęcia miały charakter zapoznania się z obiektem, to podopieczni trenera Igora Griszczuka nie prosili o żadną taryfę ulgową. W zespole widać pełną mobilizację.
Koszykarze Anwilu Włocławek są już w Starogardzie Gdańskim. O godzinie 20.00 odbyli pierwszy trening w hali jutrzejszego przeciwnika. Mimo iż zajęcia miały charakter zapoznania się z obiektem, to podopieczni trenera Igora Griszczuka nie prosili o żadną taryfę ulgową. W zespole widać pełną mobilizację.
Czwartkowy mecz to dla koszykarzy Anwilu coś więcej niż tylko 40 minut sportowego wysiłku. Tym razem nie mówimy bowiem o zwykłym ligowym spotkaniu, które trzeba rozegrać by spróbować dopisać sobie kolejne punkty do tabeli. Teraz mamy do czynienia z wydarzeniem, które na stałe może się wyryć w pamięci zawodników i kibiców. Dla Anwilu stawką najbliższego starcia z Polpharmą są bowiem, co najmniej, srebrne medale Mistrzostw Polski.
Aby mieć pewność, że kolekcja krajowych trofeów Anwilu wkrótce się powiększy wystarczy wygrać spotkanie w Starogardzie Gdańskim. Łatwo jednak powiedzieć, trudniej zrobić… Włocławianie nie mieli w tym sezonie szczęścia do kociewskiej hali. To w tym obiekcie doznali pierwszej ligowej porażki. Co więcej, przegrywały w nim takie zespoły jak chociażby PGE Turów Zgorzelec. Hala przy ul. Olimpijczyków Starogardzkich stanowi naprawdę niewygody teren.
Wiele na ten temat wie Mujo Tuljković, który w ubiegłym sezonie występował w Starogardzie Gdańskim, a podczas dzisiejszego treningu Anwilu mógł po nim oprowadzać takich nowicjuszy jak Brett Winkelman. – Ten parkiet jest bardzo niewygodny dla rywali. Blisko boiska znajdują się trybuny, wypełnione po brzegi głośną publicznością i koszykarze, którzy nie lubią oddechu przeciwnika na swoich plecach mają w niej duże kłopoty – mówi Tuljković.
W środowy wieczór trybuny świeciły jednak pustakami i koszykarze Anwilu mogli spokojnie, nie niepokojeni przez nikogo przyzwyczajać się do obiektu. Trenowali rzuty i szlifowali ogólne przygotowanie koszykarskie. Kolejny trening odbędzie się jutro przed południem i będzie to ostatnie przygotowanie do tego, by o godz. 18.00 stanąć gotowym do najważniejszego starcia sezonu.
Czwartkowy mecz to dla koszykarzy Anwilu coś więcej niż tylko 40 minut sportowego wysiłku. Tym razem nie mówimy bowiem o zwykłym ligowym spotkaniu, które trzeba rozegrać by spróbować dopisać sobie kolejne punkty do tabeli. Teraz mamy do czynienia z wydarzeniem, które na stałe może się wyryć w pamięci zawodników i kibiców. Dla Anwilu stawką najbliższego starcia z Polpharmą są bowiem, co najmniej, srebrne medale Mistrzostw Polski.
Aby mieć pewność, że kolekcja krajowych trofeów Anwilu wkrótce się powiększy wystarczy wygrać spotkanie w Starogardzie Gdańskim. Łatwo jednak powiedzieć, trudniej zrobić… Włocławianie nie mieli w tym sezonie szczęścia do kociewskiej hali. To w tym obiekcie doznali pierwszej ligowej porażki. Co więcej, przegrywały w nim takie zespoły jak chociażby PGE Turów Zgorzelec. Hala przy ul. Olimpijczyków Starogardzkich stanowi naprawdę niewygody teren.
Wiele na ten temat wie Mujo Tuljković, który w ubiegłym sezonie występował w Starogardzie Gdańskim, a podczas dzisiejszego treningu Anwilu mógł po nim oprowadzać takich nowicjuszy jak Brett Winkelman. – Ten parkiet jest bardzo niewygodny dla rywali. Blisko boiska znajdują się trybuny, wypełnione po brzegi głośną publicznością i koszykarze, którzy nie lubią oddechu przeciwnika na swoich plecach mają w niej duże kłopoty – mówi Tuljković.
W środowy wieczór trybuny świeciły jednak pustakami i koszykarze Anwilu mogli spokojnie, nie niepokojeni przez nikogo przyzwyczajać się do obiektu. Trenowali rzuty i szlifowali ogólne przygotowanie koszykarskie. Kolejny trening odbędzie się jutro przed południem i będzie to ostatnie przygotowanie do tego, by o godz. 18.00 stanąć gotowym do najważniejszego starcia sezonu.