Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Anwil rozgryzł tabletki

Piątek, 29 Listopada 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek zagrał tak jak chciał na boisku Polpharmy Starogard Gdański i odniósł pewne zwycięstwo 83:72. Rottweilery rozgryzły atak gospodarzy i nie pozwoliły ich liderom na rozwinięcie skrzydeł. Taki przebieg meczu spowodował, że wyższa temperatura niż na parkiecie panowała na trybunach.

Anwil Włocławek zagrał tak jak chciał na boisku Polpharmy Starogard Gdański i odniósł pewne zwycięstwo 83:72. Rottweilery rozgryzły atak gospodarzy i nie pozwoliły ich liderom na rozwinięcie skrzydeł. Taki przebieg meczu spowodował, że wyższa temperatura niż na parkiecie panowała na trybunach.
Jednym z głównych założeń przed meczem z Polpharmą była skuteczna obrona przeciw Cezaremu Trybańskiemu, który dotąd był najskuteczniejszym, najlepiej zbierającym i blokującym graczem tej drużyny. Dzięki właściwemu wykonaniu planu, pierwszy Polak który zagrał w NBA, został kompletnie zneutralizowany. Dość powiedzieć, że swoje jedyne trafienie z gry zaliczył w czwartej kwarcie, gdy Anwil rozstrzygnął już losy meczu prowadząc 74:53.

Trybański „zniknął” w drugiej kwarcie, dokładnie wtedy, gdy włocławianie zaczęli budować swoją przewagę. Pod koszem skutecznie kryli go wysocy Anwilu, którzy w tamtym fragmencie skupili się właśnie na obronie, atak pozostawiając graczom obwodu. Dominował coraz bardziej skuteczny Deividas Dulkys. Litwin punktował z każdej pozycji, nawet gdy był faulowany. W trakcie decydującej drugiej kwarty zdobył 12 punktów, czym udowodnił, że jego przedmeczowe zapowiedzi o próbie zdominowania wydarzeń na boisku nie były rzucane na wiatr.

Schodząc na przerwę przy prowadzeniu 50:33 Dulkys i pozostali koszykarze Anwilu nie mogli być jeszcze co prawda zbyt pewni siebie, ale taka przewaga pozwalała im z optymizmem patrzeć na drugą połowę, czyli czas w którym z reguły solidna zaliczka była im bardzo potrzebna. Na szczęście, tym razem, trzecia kwarta nie przyniosła zniżki formy. Wręcz przeciwnie, Rottweilery systematycznie powiększały przewagę, czym studziły zapał rywali, a podgrzewały atmosferę na trybunach. Kibice Polpharmy zagrożeni widmem siódmej porażki w ośmiu meczach nie wytrzymywali i raz za razem – w wiadomy sposób - wyrażali swoje niezadowolenie.

Anwil, co oczywiste, nie zamierzał ulżyć ich zmartwieniom i dalej korzystał z każdej okazji do zdobycia punktów. Trójkę trafił Michał Sokołowski, swoje szanse wykorzystywał Danilo Mijatović, efektownym wsadem popisał się Mateusz Kostrzewski (6 punktów w trzeciej kwarcie) i włocławianie prowadzili 74:50. Niestety, w ostatnich minutach ten świetnie spisujący się mechanizm zwolnił. Anwil nie był już ani tak ostrożny w obronie, ani precyzyjny w ataku. Mając świadomość wysokiego prowadzenia nie ustrzegł się błędów i utracił część przewagi. Na problemach z faulami Seida Hajricia, Danilo Mijatovicia i Keitha Clantona korzystał szczególnie Daniel Wall. Polski skrzydłowy zapracował na miano najskuteczniejszego gracza Polpharmy, ale meczu wygrać nie zdołał.

Po dość jednostronnym (szczególnie od 15 minuty) meczu, Anwil pokonał starogardzian 83:72. Oprócz znakomicie usposobionego ofensywnie Deividasa Dulkysa, za aktywność należy wyróżnić Michała Sokołowskiego (6 pkt, 5 zb., 5 as.), a za drugi mecz pod rząd z ośmioma asystami Dusana Katnicia. Egzamin zdał również młody Mikołaj Witliński, który po porannych zmaganiach z próbną maturą potrafił się skoncentrować i wypracować 7 punktów i 5 zbiórek w ataku.


Polpharma Starogard Gdański – Anwil Włocławek 72:83 (18:21, 15:29, 17:24, 22:9)

Polpharma:
Wall 17, Jeftić 16, Sarzało 11, Tulijković 10, Lekavicius 8, Varanauskas 6, Trybański 4, Hicks 0, Radwański 0, Truski 0, Paul 0

Anwil: Dulkys 21, Katnić 13, Kostrzewski 10, Hajrić 9, Mijatović 9, Clanton 8, Witliński 7, Sokołowski 6.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI