Jezioro Tarnobrzeg występowało niejako w roli znanego powszechnie Grincha i chciał pokonać Anwil Włocławek w jego własnej hali, odwołując tym samym dobry nastrój Rottweilerów na święta. Po zaciętej końcówce gospodarze okazali się jednak lepsi, wygrywając mecz 82:78. To czwarte zwycięstwo Anwilu z rzędu.
Dwie minuty przed końcem meczu Chase Simon wybrał piłkę z kozła na połowie parkietu Dominique Johnsonowi i pognał w kierunku kosza Jeziora Tarnobrzeg, podwyższając prowadzenie Anwilu Włocławek do stanu 77:73. Kilka akcji później, gdy na zegarze pozostawało niespełna 13 sekund przed ostatnią syreną, szybkie ręce Simona ponownie dały znać o sobie, a piłkę tym razem stracił Ukrainiec Daniło Kozłow. Drugi przechwyt w końcówce meczu, tym razem najważniejszy przechwyt w meczu, Amerykanin pewnie zamienił na dwa punkty i Anwil pokonał rywali z Tarnobrzegu 82:78. I choć styl gry Rottweilerów momentami pozostawiał wiele do życzenia, najbardziej istotną rzeczą jest to, że włocławianie wygrali po raz czwarty z rzędu.
- Powtarzałem moim zawodnikom w ciągu tygodnia, gdy przygotowywaliśmy się do tego meczu, że w tym spotkaniu możemy mieć 15 punktów przewagi albo przegrywać 15 punktami, a i tak nie będzie to oznaczało tego, że losy pojedynku są rozstrzygnięte. Jezioro to wybitnie niewygodna drużyna i cieszmy się z tego, że wygraliśmy. Zwycięstwo to zwycięstwo. Anwil przegrał już wystarczającą liczbę meczów po błędach w końcówce. Teraz nareszcie wygrywamy - mówił po zakończeniu starcia trener Anwilu, Predrag Krunić.
I miał racje. Po dwóch celnych rzutach z dystansu Arvydasa Eitutaviciusa Anwil prowadził 71:54 w 33. minucie spotkania i wydawało się, że w pełni kontroluje wydarzenia na parkiecie Hali Mistrzów. Zgodnie ze słowami bośniackiego szkoleniowca, tarnobrzeżanie nie zamierzali się poddawać i w ciągu niespełna sześciu minut doprowadzili do stanu 75:73. Kapitalnie w tym momencie meczu zagrał wspomniany Johnson, ktory zdobył 14 z 19 punktów zespołu, trafiając czterokrotnie z dystansu. Wówczas jednak dał znać o sobie Simon, który dwoma przechwytami przegonił Grincha i zapewnił włocławianom spokojne Święta Bożego Narodzenia.
Amerykański skrzydłowy zdobył tym samym 16 punktów i nieoczekiwanie został liderem punktowym Rottweilerów. Nieoczekiwanie, gdyż jeszcze na początku trzeciej kwarty mógł pochwalić się, a raczej wstydzić się za skuteczność na poziomie 1/9 z gry. Im bliżej było jednak końca spotkania, tym celownik Simona stawał się coraz bardziej regularny i 14 ze swoich 16 oczek 25-latek zdobył w drugiej części meczu, trafiając 6/8 z gry. Pomimo początkowych problemów ze skutecznością, Simon dawał wsparcie swojemu zespołowi w innych elementach - miał siedem asyst, sześć zbiórek i cztery przechwyty.
Simon był jednym z pięciu koszykarzy, którzy przekroczyli barierę 10 oczek. Warto odnotować zatem trzecie double-double w sezonie Konrada Wysockiego, który zdobył 13 punktów i zebrał 12 piłek z tablic. Nie dość zatem, że 32-latek miał wymierny wkład na wygraną Anwilu Włocławek, to również okazał się lepszy od swojego brata, który reprezentuje barwy Jezioro Tarnobrzeg. Kevin Wysocki co prawda również zdobył 13 oczek, ale żeby to osiągnąć potrzebował oddać 15 rzutów.
Rottweilery zgarnęły czwarte zwycięstwo z rzędu i w doskonałych humorach zasiądą do świątecznych stołów. Niestety, przerwa od koszykówki będzie w tym sezonie dla zawodników bardzo krótka, gdyż już 28 grudnia włocławianie zmierzą się na wyjeździe w arcyważnym pojedynku ze Śląskiem Wrocław.
Anwil Włocławek - Jezioro Tarnobrzeg 82:78 (17:17, 24:17, 17:16, 24:28)
Anwil: Simon 16, Eitutavicius 14, Surmacz 14, Wysocki 13, Crosariol 11, Vaughn 8, Hajrić 6, Krajniewski 0, Witliński 0
Jezioro: Johnson 25, Młynarski 15, Wysocki 13, Miller 12, Williams 8, Kozłow 5, Patoka 0