Rywalizacja włocławsko – świecka ciągnęła się przez pięć spotkań. W ostatnim decydującym o awansie do półfinału meczu lepsi okazali się koszykarze Polapaku S.A. i to oni zmierzą się z Prokomem Trefl Sopot.
Zgodnie z przewidywaniami obydwie drużyny rozpoczęły niezwykle zmotywowane. Zarówno Anwil jak i Polpak chciały szybko zdobywać punkty. Nie zawsze jednak chcieć znaczy móc i w początkowych minutach oglądaliśmy niecelne rzuty z obydwu stron. Pierwsze punkty z gry po 150 sekundach zdobył Andrzej Pluta, który popisał się celną „trójką”. Chwilę później kontrę wykończył Vladimir Petrović i było 5-2 dla gospodarzy. Kiedy kapitan włocławian na niespełna trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty zdobył cztery „oczka” z rzędu dystans jaki dzielił obydwa zespoły wynosił siedem punktów (14-7). Polpak nie zamierzał rezygnować i po serii błędów Anwilu doprowadził do remisu po 16.
Druga kwarta to mocne uderzenie „Rottweilerów”, które w ciągu trzech minut zanotowały run 8-3. Spora wkład w to miał Wiktor Grudziński, center Anwilu zdobył bowiem 6 „oczek”. Zawodnicy trenera Uvalina nadal nie zamierzali odpuszczać i po skutecznej akcji Chrisa Garnera wyszli na prowadzenie 25-24. Nie cieszyli się jednak nim zbyt długo. Dlaczego? Wszystko za sprawą Łukasza Koszarka, który celnie przymierzył z dystansu. Od tego momentu liderowanie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Ostatnie kilka minut przed przerwą należało do gości, którzy odskoczyli na dziewięć punktów (41-32).
Z całą pewnością w szatni „Rottweilerów” padło wiele ostrych słów, ponieważ gospodarze na trzecią kwartę wyszli bardzo pobudzeni. Po skutecznych akcjach Grudzińskiego i Pluty cześć strat została odrobiona. Zawodnicy ze Świecia wyszli z marazmu i rzucili siedem punktów z rzędu i powiększyli swoją przewagę do 12 „oczek”. Nie zamierzali na tym poprzestać i na niespełna cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty prowadzili 52-37. Niekorzystny obrót spraw, podziałał na Anwil mobilizująco i z 15 punktów zrobiło się dziewięć. Za sprawą Marko Brkicia wrócił punktowy status-quo.
W ostatniej odsłonie meczu podopieczni trenera Pipana stanęli przed niezwykle trudnym zadaniem. Trzeba bowiem było odrobić dwucyfrową stratę. Anwil robił co mógł, ale przewaga jaką wypracował sobie Polpak przed czwartą kwartą, była przeszkodą nie do przejścia.
Anwil Włocławek – Polpak S.A. Świecie 66-82 (16-16, 16-25, 11-15, 21-25)