Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Anwil pogrążony w Kołobrzegu

Piątek, 11 Listopada 2005, 1:00, Michał Fałkowski

Blamaż – tak podsumował mecz trener Anwilu, Andrej Urlep. Nic nie wychodziło koszykarzom z Włocławka w meczu przeciwko debiutującej w PLK, Kotwicy Kołobrzeg. Brak gry zespołowej, przegrana walka pod tablicami oraz zatrważająca skuteczność – tak wczoraj  wyglądała gra w wykonaniu zespołu z Kujaw. „Czarodzieje z wydm” zagrali koszykówkę mało efektowną, ale za to jak się okazało wystarczającą na Anwil. „Przez cały tydzień mówiłem moim graczom, że jeśli chcą wygrać z Anwilem muszą walczyć na boisku z pełnym zaangażowaniem.” – mówił na konferencji prasowej trener Kotwicy Wojciech Krajewski. Praca jaką wykonał szkoleniowiec klubu znad morza okazała się w pełni skuteczna, kołobrzeżanie po zaciętym spotkaniu pokonali wicemistrzów Polski 70:67 i po siedmiu kolejkach mają taki sam jak włocławianie bilans (2-5).

Od pierwszy minut meczu widać było, że gracze z Kołobrzegu radę swojego trenera wzięli sobie do serc. W drużynie gości widać było w grze niepokój. Jak powiedział trener Urlep jego zawodnikom kompletnie nic nie wychodziło, a większość z nich nie zasłużyła sobie na grę w Anwilu. eśli chcę się grać w Anwilu trzeba pokazywać serce do gry i charakter.” - mówił Słoweniec. To serce pokazał jedynie Robert Witka, który chyba jako jedyny z zawodników rozumie takie pojęcie jak tradycja i historia klubu. Witka zdobył 14 punktów i zebrał z tablic 9 piłek. 19 punktów zdobył Michał Ignerski, ale nie wystarczyło to aby Anwil rozprawił się z kołobrzeską drużyną.

Dobrze radził sobie na boisku w zespole Kotwicy, niechciany w Astorii Dennis Mims. Amerykański silny skrzydłowy grając na 100% skuteczności zdobył 13 oczek, miał też 7 zbiórek. "Zrezygnowała z niego Astoria, jednak dziś Dennis pokazał, że drzemią w nim duże możliwości.” - tłumaczył zadowolony trener Krajewski. Drugi z zawodników zza oceanu Blake Hamilton rzucił dla Kotwicy 14 punktów i miał 8 zbiórek. Dobre zawody rozegrał także Łukasz Wichniarz, który zdobył 12 pkt.

Kompletnie zawiedli pozostali zawodnicy z Włocławka. Zagrali jakby wygraną mieli już w kieszeni. Słabo wypadł Slavko Duscak (15 min – 2 pkt). Słoweniec miał szansę w ostatnich sekundach meczu doprowadzić do dogrywki, ale zamiast oddać rzut zza linii 6.25 podał piłkę do Huberta Radke, który nie zdołał już trafić za dwa punkty. Nie najgorzej wypadł ciągle nie mogący „wkupić” się w łaski trenera Seid Hajrić. Bośniacki skrzydłowy zanotował 6 oczek, w tym 3 punkty zdobyte równo z gwizdkiem kończącym pierwszą połowę spotkania.

Słowa trenera Urlepa, w których mówił, że nie każdy zasłużył sobie na założenie koszulki z napisem Anwil dają do myślenia. W najbliższym czasie możemy spodziewać się we Włocławku prawdziwej rewolucji, oby skutecznej i oby Anwilowi ta przemiana pomogła. Miejmy nadzieję, że to co dzieje się teraz z zespołem to tylko stan przejściowy i to tylko zły początek drogi Anwilu po finału ligi.