Po bardzo emocjonującym meczu Anwil Włocławek pokonał Polonię Azbud 84:83. Rzutu na wagę zwycięstwa nie trafił Brandun Hughes i dla Polonii to już druga porażka w ćwierćfinałowej rywalizacji z Anwilem.
Po bardzo emocjonującym meczu Anwil Włocławek pokonał Polonię Azbud 84:83. Rzutu na wagę zwycięstwa nie trafił Brandun Hughes i dla Polonii to już druga porażka w ćwierćfinałowej rywalizacji z Anwilem.
To, że będzie to inne spotkanie, aniżeli pierwszy mecz tych drużyn tego ćwierćfinału Polonia Azbud próbowała udowodnić już w pierwszych minutach. Szybko za trzy trafił Eddie Miller, który poprzedniego dnia chybił wszystkie pięć prób i warszawianie prowadzili 7:2. Do odrabiania strat wziął się jednak kapitan gospodarzy, Andrzej Pluta. Rzucający Anwilu w krótkim odstępie czasu dwa razy trafił z dystansu, dodał do tego dwa punkty z linii rzutów wolnych i miejscowi wyszli na prowadzenie 15:11.
Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego podobnie do poprzedniego dnia ani myśleli odpuszczać w pierwszej kwarcie. Dobra gra czarnoskórych, Millera, Hughesa i Nany, którzy zdobyli pierwsze 16 z 20 punktów swojej drużyny pozwoliła utrzymywać się blisko Anwilu, który prowadził zaledwie 21:20. Przed końcem pierwszych dziesięciu minut włocławianie zagrali lepiej w obronie, przechwycili kilka piłek i zdobyli 10 punktów, przy tylko dwóch rywala i wygrali tę część gry 31:22.
Bliźniaczo do pierwszego meczu przebiegały także kolejne minuty. Wraz z końcem pierwszej kwarty zakończyła się dobra passa gości i Anwil zaczął "odjeżdżać". W drugiej części gry na parkiecie pojawił się Rashard Sullivan. Amerykanin szybko dwa razy umieścił piłkę w koszu, tyle samo razy zabrał piłkę rywalom i świetnie obsłużył podaniem Kamila Chanasa. Na pięć minut przed zakończeniem tej kwarty było już 44:29 dla włocławian. A gdy Chanas dorzucił trójkę przewaga naszego zespołu sięgała już 18 punktów.
Do przerwy Anwil zdołał pokazać, że brak Mariusza Bacika w składzie Polonii Azbud jest aż nadto widoczny. Włocławianie zebrali tyle samo piłek przez dwie kwarty, co dzień wcześniej – 20, a rywalom pozwolili na zdecydowanie mniej i ekipa Wojciecha Kamińskiego musiała zadowolić się dziewięcioma zebranymi piłkami. Jego zespół, który na ogół świetnie radzi sobie w rzutach z dystansu, tym razem ponownie nie grzeszył skutecznością. Rzut trafiony przez Millera na początku spotkania był jedynym celnym z dziewięciu oddanych w całej pierwszej połowie.
Po przerwie Polonia Azbud zwietrzyła swoją szansę w tym spotkaniu. Kilka punktów z rzędu zdobył Miller, jego koledzy skuteczniej walczyli na tablicach i straty przyjezdnych w kilka minut zmniejszyły się do 10 punktów (62:52). Na półtorej minuty przed końcem trzeciej kwarty w wielkim zamieszaniu najlepiej odnalazł się Aleksander Perka, który zakończył akcję swojego zespołu efektownym wsadem i Polonia Azbud przegrywała już tylko 58:67.
Gdy tylko goście zmniejszali straty do ośmiu punktów na posterunku stawał Andrzej Pluta. Najbardziej doświadczony koszykarz włocławskiego Anwilu nic nie robił sobie z wyciągniętych rąk Marcina Nowakowskiego i rzucał mu sprzed nosa trójkę za trójką, dzięki czemu na pięć minut przed końcem gospodarze prowadzili 80:69.
Jeszcze na dwie minuty przed końcem goście mieli spore szanse na końcowy sukces. Skuteczne wejście pod kosz zaliczył Brandun Hughes i jego zespół przegrywał tylko 75:82. Na 48 sekund przed końcem Harding Nana trafił za trzy i było tylko 84:81 dla Anwilu. Po nieudanym ataku Anwilu pod koszem spod kosza dwa punkty zdobył Miller (84:83). Przy próbie uwalniania się od obrony Przemysława Frasunkiewicza sfaulował Nikola Jovanović i ostatnie sześć sekund miała do dyspozycji Polonia Azbud. Wtedy wchodzącego na kosz Millera zablokował Alex Dunn. Ostatnie dwie sekundy miała ponownie Polonia Azbud, jednak po wybiciu piłki z autu nie trafił Hughes. Anwil wygrał 84:83 i prowadzi 2-0 w rywalizacji do trzech zwycięstw.
Anwil Włocławek - Polonia Azbud Warszawa 84:83 (31:22, 25:18, 13:19, 15:24)
Anwil: Andrzej Pluta 16, Mujo Tuljkovic 14, Alex Dunn 12, Nikola Jovanović 11, Krzysztof Szubarga 9, Brett Winkelman 9, Kamil Chanas 7, Rashard Sullivan 6, Bartłomiej Wołoszyn 0.
Polonia: Harding Nana 25, Eddie Miller 22, Brandun Hughes 11, Przemysław Frasunkiewicz 9, Alan Czujkowski 7, Marcin Nowakowski 5, Aleksander Perka 4.
PEŁNE STATYSTYKI
To, że będzie to inne spotkanie, aniżeli pierwszy mecz tych drużyn tego ćwierćfinału Polonia Azbud próbowała udowodnić już w pierwszych minutach. Szybko za trzy trafił Eddie Miller, który poprzedniego dnia chybił wszystkie pięć prób i warszawianie prowadzili 7:2. Do odrabiania strat wziął się jednak kapitan gospodarzy, Andrzej Pluta. Rzucający Anwilu w krótkim odstępie czasu dwa razy trafił z dystansu, dodał do tego dwa punkty z linii rzutów wolnych i miejscowi wyszli na prowadzenie 15:11.
Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego podobnie do poprzedniego dnia ani myśleli odpuszczać w pierwszej kwarcie. Dobra gra czarnoskórych, Millera, Hughesa i Nany, którzy zdobyli pierwsze 16 z 20 punktów swojej drużyny pozwoliła utrzymywać się blisko Anwilu, który prowadził zaledwie 21:20. Przed końcem pierwszych dziesięciu minut włocławianie zagrali lepiej w obronie, przechwycili kilka piłek i zdobyli 10 punktów, przy tylko dwóch rywala i wygrali tę część gry 31:22.
Bliźniaczo do pierwszego meczu przebiegały także kolejne minuty. Wraz z końcem pierwszej kwarty zakończyła się dobra passa gości i Anwil zaczął "odjeżdżać". W drugiej części gry na parkiecie pojawił się Rashard Sullivan. Amerykanin szybko dwa razy umieścił piłkę w koszu, tyle samo razy zabrał piłkę rywalom i świetnie obsłużył podaniem Kamila Chanasa. Na pięć minut przed zakończeniem tej kwarty było już 44:29 dla włocławian. A gdy Chanas dorzucił trójkę przewaga naszego zespołu sięgała już 18 punktów.
Do przerwy Anwil zdołał pokazać, że brak Mariusza Bacika w składzie Polonii Azbud jest aż nadto widoczny. Włocławianie zebrali tyle samo piłek przez dwie kwarty, co dzień wcześniej – 20, a rywalom pozwolili na zdecydowanie mniej i ekipa Wojciecha Kamińskiego musiała zadowolić się dziewięcioma zebranymi piłkami. Jego zespół, który na ogół świetnie radzi sobie w rzutach z dystansu, tym razem ponownie nie grzeszył skutecznością. Rzut trafiony przez Millera na początku spotkania był jedynym celnym z dziewięciu oddanych w całej pierwszej połowie.
Po przerwie Polonia Azbud zwietrzyła swoją szansę w tym spotkaniu. Kilka punktów z rzędu zdobył Miller, jego koledzy skuteczniej walczyli na tablicach i straty przyjezdnych w kilka minut zmniejszyły się do 10 punktów (62:52). Na półtorej minuty przed końcem trzeciej kwarty w wielkim zamieszaniu najlepiej odnalazł się Aleksander Perka, który zakończył akcję swojego zespołu efektownym wsadem i Polonia Azbud przegrywała już tylko 58:67.
Gdy tylko goście zmniejszali straty do ośmiu punktów na posterunku stawał Andrzej Pluta. Najbardziej doświadczony koszykarz włocławskiego Anwilu nic nie robił sobie z wyciągniętych rąk Marcina Nowakowskiego i rzucał mu sprzed nosa trójkę za trójką, dzięki czemu na pięć minut przed końcem gospodarze prowadzili 80:69.
Jeszcze na dwie minuty przed końcem goście mieli spore szanse na końcowy sukces. Skuteczne wejście pod kosz zaliczył Brandun Hughes i jego zespół przegrywał tylko 75:82. Na 48 sekund przed końcem Harding Nana trafił za trzy i było tylko 84:81 dla Anwilu. Po nieudanym ataku Anwilu pod koszem spod kosza dwa punkty zdobył Miller (84:83). Przy próbie uwalniania się od obrony Przemysława Frasunkiewicza sfaulował Nikola Jovanović i ostatnie sześć sekund miała do dyspozycji Polonia Azbud. Wtedy wchodzącego na kosz Millera zablokował Alex Dunn. Ostatnie dwie sekundy miała ponownie Polonia Azbud, jednak po wybiciu piłki z autu nie trafił Hughes. Anwil wygrał 84:83 i prowadzi 2-0 w rywalizacji do trzech zwycięstw.
Anwil Włocławek - Polonia Azbud Warszawa 84:83 (31:22, 25:18, 13:19, 15:24)
Anwil: Andrzej Pluta 16, Mujo Tuljkovic 14, Alex Dunn 12, Nikola Jovanović 11, Krzysztof Szubarga 9, Brett Winkelman 9, Kamil Chanas 7, Rashard Sullivan 6, Bartłomiej Wołoszyn 0.
Polonia: Harding Nana 25, Eddie Miller 22, Brandun Hughes 11, Przemysław Frasunkiewicz 9, Alan Czujkowski 7, Marcin Nowakowski 5, Aleksander Perka 4.
PEŁNE STATYSTYKI