Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Anwil nie do zatrzymania w Kołobrzegu

Sobota, 27 Lutego 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Zespół z charakterem poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna mecz – chciałoby się powiedzieć o spotkaniu Anwilu Włocławek i Kotwicy Kołobrzeg. Choć podopieczni Igora Griszczuka przegrali pierwszą kwartę 30:22, to w kolejnych całkowicie zdominowali gospodarzy. Na następne 30 punktów Kotwica musiała pracować 26 minut, podczas gdy Anwil nie miał najmniejszych problemów z dziurawieniem atakowanego kosza i wygrał ostatecznie 74:88.

Zespół z charakterem poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna mecz – chciałoby się powiedzieć o spotkaniu Anwilu Włocławek i Kotwicy Kołobrzeg. Choć podopieczni Igora Griszczuka przegrali pierwszą kwartę 30:22, to w kolejnych całkowicie zdominowali gospodarzy. Na następne 30 punktów Kotwica musiała pracować 26 minut, podczas gdy Anwil nie miał najmniejszych problemów z dziurawieniem atakowanego kosza i wygrał ostatecznie 74:88.
Spotkanie dobrze rozpoczęli gospodarze. Udało im się zrealizować przedmeczowy plan, który zakładał uniemożliwienie Anwilowi nabrania wiatru w żagle w początkowej fazie pojedynku. Zdobyli sześć punktów z rzędu i w kolejnych akcjach bronili wypracowanej przewagi. Znakomicie grał Darrell Harris, który zdobył 9 z 16 pierwszych punktów gospodarzy. Godnego przeciwnika znalazł jednak w osobie Krzysztofa Szubargi. Włocławski rozgrywający popisywał się zarówno skuteczną penetracją atakowanego kosza, jak i rzutem za trzy. Jednak dobra postawa reprezentanta Polski i reprezentanta Bośni Mujo Tuljovicia nie wystarczyły do zmniejszenia strat i Anwil przegrywał po pierwszych dziesięciu minutach 30:22.

Po krótkiej przerwie przypomniał o sobie Alex Dunn. Amerykanin szybko zdobył 5 punktów i doprowadził do stanu 36:30. Udaną zmianę dał mu również Rashard Sullivan, który dominował zarówno na atakowanej, jak i bronionej tablicy. Dobrymi podaniami wysokich zawodników obsługiwał Dru Joyce. Dzięki poprawieniu największej bolączki pierwszej kwarty, czyli defensywy, udało się Anwilowi w szesnastej minucie meczu zmniejszyć stratę do dwóch punktów (36:34).

Remis przyniósł włocławianom rzut Bartka Wołoszyna. Taki stan jednak nie wystarczał coraz lepiej funkcjonującej przyjezdnej drużynie. Anwil zdobywał kolejne punkty i wyszedł na prowadzenie 36:40. Wola zapewnienia sobie znaczącej przewagi w drugiej odsłonie była tak wielka, że przed ostatnią akcją tej części meczu trener Igor Griszczuk aż dwukrotnie poprosił o czas, by dokładnie rozrysować skuteczną akcję. Niestety, nie udało się jej przeprowadzić, ale zwycięstwo 6:20 w drugich dziesięciu minutach i tak mogło cieszyć szkoleniowca Anwilu.

Okazało się ono również dobrym prognostykiem na kolejną fazę meczu. Liczba 36 śnić się będzie chyba mieszkańcom Kołobrzegu w najgorszych koszmarach, bowiem przekroczenie tej granicy punktowej przez miejscowych wydawało się niewykonalne. Aż 7 pierwszych punktów trzeciej odsłony zdobył Anwil i prowadził już 36:49. Włocławianie grali bardzo mądrze i wykorzystywali wszystkie błędy przeciwników.

Po krótkim okresie, gdy wydawało się, że Kotwica złapała drugi oddech, przypomnieli o sobie gracze obwodowi - Andrzej Pluta i Krzysztof Szubarga - którzy rzutami za trzy doprowadzili do stanu 43:57. Koncert gry kontynuował również Mujo Tuljoković. Włocławski skrzydłowy wreszcie nie musiał się koncentrować na zbieraniu piłek z tablicy, tylko zdobywał kolejne punkty. Jednak nie tylko on był ojcem sukcesu gości. Cały zespół Igora Griszczuka grał tak, jak przystało na wicelidera tabeli. Włocławianie byli skuteczniejsi w każdej statystyce rzutowej, częściej zbierali piłkę i asystowali.

Dominacja Anwilu trwała w najlepsze również w ostatniej kwarcie, która rozpoczęła się od stanu 51:66. Gospodarze chyba nie wierzyli już w zwycięstwo nad znakomicie dysponowanymi tego wieczoru Rottweilerami, ale honorowo starali się zmniejszyć rozmiary porażki przed własną publicznością. Dla Anwilu efektownie punktowali Krzysztof Szubarga, Rashard Sullivan i Kamil Chanas, a jedyną łyżką dziegciu okazał bardzo mocny się cios w oko, który wyeliminował z gry Bartka Wołoszyna. Pod nieobecność Polaka zespół dowiózł jednak pewne zwycięstwo do końca.

Zwycięstwo w Kołobrzegu przybliżyło nasz zespół do pierwszej lokaty w tabeli, bowiem pierwszą porażkę w tym sezonie zanotowali na swoim koncie gracze Asseco Prokomu Gdynia. Różnica między zespołami wynosi już tylko dwa punkty, a przypomnijmy, że 27 marca mistrz Polski przyjedzie do Włocławka.


Kotwica Kołobrzeg – Anwil Włocławek 74:88 (30:22, 6:20, 15:24, 23:22)


Anwil: Szubarga 18, Tuljković 16, Jovanović 14, Sullivan 10, Dunn 7, Pluta 6, Chanas 6, Winkelman 5, Wołoszyn 4, Joyce 2

Kotwica: Harris 13, Harrington 12, Smith 12, Diduszko 12, Stelmach 7, Brown 6, Rduch 6, Freeman 4, Wichniarz 2