Anwil Włocławek pokonał Asseco Prokom w czwartym meczu ćwierćfinałowym dokładnie takim samym rezultatem jak w czwartek, 71:56, i tym samym zakończył trwającą dziewięć lat hegemonię gdyńskiego zespołu w lidze. Jednocześnie, włocławianie awansowali do półfinału po raz pierwszy od trzech sezonów.
Czy historia lubi się powtarzać? Na to pytanie odpowiedź uzyskamy dopiero za kilka tygodni, ale już dzisiaj możemy powiedzieć, że po części – na pewno. Po czterech meczach ćwierćfinałowych, Anwil Włocławek zastopował dziewięcioletnie panowanie w Tauron Basket Lidze Asseco Prokomu Gdynia i tym samym jest pierwszym zespołem, który pokonał ekipę znad morza w serii od 2003 roku.
Fetę na trybunach Hali Mistrzów kibice rozpoczęli już pięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry, gdy Tony Weeden wyszedł pionowo w górę, a po chwili piłka po jego trzypunktowym rzucie idealnie znalazła do kosza – tablica wyników pokazała wówczas rezultat 62:44 i stało się jasne, że nic złego drużynie Miliji Bogicevicia stać się nie może. Gdynianie starali się co prawda odmienić jeszcze losy spotkania, ale po meczu nawet oni przyznawali, że był to daremny trud.
- Byliśmy bardzo zmęczeni i graliśmy resztką sił. Anwil postawił wyjątkowo trudne warunki, bronił bardzo intensywnie, a nam brakowało tego czegoś, co pozwoliłoby przełamać gospodarzy. Niestety, my kończymy sezon, a włocławianie grają dalej. Aťyczę im powodzenia – komentował Mateusz Ponitka, obrońca Asseco Prokomu.
Ponitka nie był kluczowym koszykarzem drużyny w tym spotkaniu. Jak w każdym poprzednim, był nim 23-letni środkowy zespołu, Rasid Mahalbasić, choć tym razem serbski szkoleniowiec Anwilu ujarzmił jego zapędy. Trener Bogicević zastosował bardzo mocną rotację na pozycji numer pięć: mierzącego 213 cm wzrostu Austriaka naprzemiennie broniła zatem trójka niższych koszykarzy: Seid Hajrić, Nikola Jovanović oraz Ruben Boykin. Efekt? Mahalbasić trafił w sobotę tylko sześć ze swoich 15 prób z gry, rzucając 14 oczek. Tercet Anwilu dostarczył natomiast 29 punktów.
- Włożyliśmy w to spotkanie wiele serca, byliśmy zaangażowani od pierwszych minut i teraz możemy być jednocześnie bardzo dumni i bardzo szczęśliwi. Wiem, że jesteśmy pierwszą drużyna, która pokonała mistrza Polski w fazie play-off po raz pierwszy od dziewięciu lat. To wielka sprawa, choć od jutra koncentrujemy się tylko na półfinale – mówił Boykin, a kapitan „Rottweilerów”, Krzysztof Szubarga, dodawał – Myślę, że jesteśmy świadkami czegoś wielkiego, czegoś, co się zapisze w historii polskiej koszykówki. Asseco Prokom, mistrz Polski od wielu lat, odpada w pierwszej rundzie!
Szubarga w sobotę zdobył 11 oczek i miał sześć asyst i jak przystało na lidera zespołu, ponownie poprowadził włocławian do zwycięstwa. Wygrana nad Asseco Prokomem to jednak wysiłek całego zespołu; przede wszystkim, wysiłek w defensywie. Warto wspomnieć, że w całej serii Anwil tracił jedynie 55,3 punktu.
Trzeba przyznać jednak, że świeżo zdetronizowany mistrz Polski nie sprzedał tanio skóry i wygrywał po pierwszej kwarcie 15:14. Aczkolwiek mniej więcej od połowy drugiej odsłony przewaga włocławian zarysowywała się coraz mocniej. Gdy za trzy trafił Boykin było 32:19, a gdy zza łuku przymierzył Marcus Ginyard – 38:27. Po przerwie gdynianie kilkukrotnie starali się dojść gospodarzy, ale nie potrafili przełamać dystansu ośmiu-dziewięciu punktów dzięki trafieniom Michała Sokołowskiego, Boykina oraz Hajricia. Ostatecznie nadzieje gościom ponownie odebrały celne rzuty z daleka: Weedena (dwie trójki po przerwie) oraz Szubargi, który przypieczętował zwycięstwo.
Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 71:56 (14:15, 24:14, 15:9, 18:18)Anwil: Szubarga 11, Boykin 10, Hajrić 10, Weeden 10, Jovanović 9, Ginyard 8, Frasunkiewicz 7, Eitutavicius 3, Sokołowski 3
Asseco Prokom: Zamojski 16, Mahalbasić 14, Śnieg 8, Witka 8, Ponitka 4, Roszyk 4, Szczotka 2
STATYSTYKI POMECZOWE