Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Anwil integruje się z dziećmi

Sobota, 18 Grudnia 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, czyli czas radosnych spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Niektóre z nich są naprawdę wyjątkowe, tak jak to, które miało miejsce w piątek w Zespole Szkół Integracyjnych Nr 1 we Włocławku. Z wizytą do wychowanków tej placówki udała się delegacja Anwilu Włocławek.

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, czyli czas radosnych spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Niektóre z nich są naprawdę wyjątkowe, tak jak to, które miało miejsce w piątek w Zespole Szkół Integracyjnych Nr 1 we Włocławku. Z wizytą do wychowanków tej placówki udała się delegacja Anwilu Włocławek.


- "Czy będziemy mogli z wami pograć w koszykówkę?" – już w progu usłyszeli koszykarze Anwilu Włocławek. Pytali uczniowie, którym na co dzień ruch sprawia wiele kłopotów, ale i tak kochają sport, a w szczególności koszykówkę. I mimo, że Eric Hicks i Łukasz Majewski byli tuż po forsownym, porannym treningu, to takim „przeciwnikom” nie potrafili odmówić małej rywalizacji.

Zanim jednak wszyscy spotkali się na parkiecie, zaspokojona musiała zostać ciekawość dzieci. Pytaniom do koszykarzy nie było końca. – „Czy Eric Hicks ma ulubioną polską potrawę?” –„ Aťurek i wszystko z McDonalds” – w swoim stylu odpowiadał Amerykanin. – „Czy Łukasz Majewski woli grać w Anwilu, czy bardziej podobało mu się w Polpharmie?" – „Anwil to uznana marka, klub w którym gra to prawdziwe wyzwanie, choć i występy w Starogardzie miały swoje uroki” – dyplomatycznie starał się wybrnąć skrzydłowy.

Dzieci nie odpuszczały i ciągnęły za język swoich ulubieńców. – „Czy dobrze się panu gra z Andrzejem Plutą?” – „Andrzej to nasz kapitan, z nim po prostu trzeba się dobrze dogadywać. Poza tym to „old school”, prawdziwy profesor” – odpowiadał Hicks. Pytany natomiast o znaczenie i liczbę swoich tatuaży po chwili namysłu powiedział – Mam je na całym ciele, mnóstwo. Każdy ma swoje znaczenie. Są takie, które są poświęcone mojej rodzinie i takie, które upamiętniają różne wydarzenia z mojego życia.-

Świąteczny, wesoły nastrój uzupełniło rozdawanie autografów, robienie sobie pamiątkowych zdjęć i wspomniana na wstępie rywalizacja koszykarska. Zarówno dzieci, jak i zawodnicy Anwilu byli zachwyceni spotkaniem. – Mamy świadomość, że nie każde dziecko może przyjść osobiście na mecz i zobaczyć nas na żywo. Dlatego cieszymy się, że mogliśmy sprawić im odrobinę radości odwiedzając ich szkołę – podsumował Łukasz Majewski.