Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Anwil - AZS: Koszalin zdobył Halę Mistrzów

Środa, 05 Marca 2008, 1:00, Michał Fałkowski

Zawodnicy Anwilu doznali kolejnej porażki. Tym razem lepsi od zespołu Alesa Pipana okazali się „Akademicy” z Koszalina. Mecz został rozegrany w ramach 22. kolejki Dominet Bank Ekstraligi. Na domiar złego urazu doznał Alan Daniels.

Początek spotkania był niezwykle wyrównany. Po pięciu minutach gry na tablicy był remis po 6. Zarówno jedni, jak i drudzy  niczym wytrawni bokserzy wymieniali ciosy. Chwilę później zespół z Koszalina osiągnął pięciopunktową przewagę. Spora zasługa w tym Mariusza Bacika, który szybko uzbierał dziewięć punktów. Po skutecznej akcji 2+1 w wykonaniu George`a Reese`a było już 17-11 dla gości, którzy systematycznie się rozpędzali. Sporo problemów defensywie Anwilu sprawiali filigranowi obrońcy gości – Goss i Thompson. Jednak po pierwszej kwarcie więcej powodów do zadowolenia mieli koszalinianie, którzy mieli o sześć punktów więcej niż Anwil.

AZS nadal kontrolował sytuację na parkiecie w Hali Mistrzów. Po upływie niewiele ponad trzech minut cały czas utrzymywał się dystans około sześciu „oczek”. Anwil robił co mógł, ale goście umiejętnie ostudzali ofensywne zapędy podopiecznych Alesa Pipana. Po kolejnym wejściu na kosz Gaidamavicius sfaulował Thompsona. Amerykanin wykorzystał dodatkowy rzut i goście prowadzili już 36-24. Włocławianie próbowali odrabiać stratę, jednakże zespół prowadzony przez Dariusza Szczubiała umiejętnie odgryzał się skutecznymi akcjami w wykonaniu Thompsona, czy Bacika.

W przerwie kibice Anwilu zastanawiali się, czy gospodarze będą w stanie poprawić swoją grę na tyle, by odnieść zwycięstwo. Pierwsze minuty trzeciej kwarty wlały trochę nadziei w serca fanów. Podopieczni Alesa Pipana podkręcili tempo, czego efektem było zniwelowanie strat do sześciu punktów. Włocławianie z każdą minutą rozkręcali się i gonili rywala. Sporo ożywienia do gry wniósł Patrick Okafor, z którym defensywa gości miała sporo problemów. Kiedy na niewiele ponad dwie minuty przed końcem Koszarek celnie przymierzył za trzy punkty, podopieczni Alesa Pipana wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Kilkadziesiąt sekund później powiększył je Okafor. AZS zdołał doprowadzić do remisu, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy, a konkretnie Wołoszyna, który z końcową syreną trafił „trójkę” (64:61).

Takie zakończenie zapowiadało emocje w ostatniej, decydującej odsłonie pojedynku. Gospodarze długo nie cieszyli się prowadzeniem. To „zasługa” Thompsona, który z trudnej pozycji popisał się celnym rzutem za trzy punkty. AZS ponownie przejął liderowanie w meczu. Po kolejnej „trójce” tego samego zawodnika było 72-68 dla drużyny z Koszalina. Anwil dwoił się i troił, ale nie był w stanie zniwelować dystansu jaki dzielił go od podopiecznych Dariusza Szczubiała.

Anwil Włocławek – AZS Koszalin 73-82
STATYSTYKI