Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Andrzej Pluta: Szykujemy się na Czarnych

Czwartek, 17 Marca 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Andrzej Pluta zdobył już dla Anwilu 2680 punktów w 201 ligowych meczach. Przed nim kolejne, w których może jeszcze wyśrubować te statystyki. Na dzień przed spotkaniem z Energą Czarnymi kapitan Anwilu mówi jednak, że od punktów liderów ważniejsze są wyniki drużyny.

Andrzej Pluta zdobył już dla Anwilu 2680 punktów w 201 ligowych meczach. Przed nim kolejne, w których może jeszcze wyśrubować te statystyki. Na dzień przed spotkaniem z Energą Czarnymi kapitan Anwilu mówi jednak, że od punktów liderów ważniejsze są wyniki drużyny.
Coraz lepsza reputacja na jaką pracował Anwil w ostatnich tygodniach została nieco nadszarpnięta przegraną w Sopocie. To był wypadek przy pracy, czy mocniejszy wstrząs?

Andrzej Pluta: Nadal czujemy się pewnie. W ostatnich meczach graliśmy naprawdę dobrą koszykówkę i niemożliwe, żeby zdeprymował nas jeden słabszy występ. Tym bardziej, że nie całe spotkanie z Treflem można spisać na straty. Pierwsza połowa przebiegała po naszej myśli i dopiero moment dekoncentracji w trzeciej kwarcie sprawił, że pozwoliliśmy przeciwnikowi wrócić do gry. Trefl zwietrzył szansę zwycięstwa, a nam z kolei skrzydła zostały podcięte. Zabrakło spokoju i skupienia. Ten mecz jest już jednak za nami i nie ma co do niego wracać. Szykujemy się na Czarnych i na Asseco. Wierzymy, że oba te spotkania uda się wygrać. Nie będzie łatwo, ale dzisiaj nikt nie ma lekko.

Czy Anwilowi brakuje zaciętości i gry na pograniczu faulu?

- Ja bym tak nie powiedział. W trakcie sezonu znacząco poprawiliśmy obronę, ale problem pojawia się w ataku. Po przyjściu nowego trenera każdy musiał na nowo zaakceptować rolę, jaką Emir Mutapcić dla niego przewidział. Wiadomo, że mamy w składzie kilka indywidualności, które prezentują wysoką klasę, ale kiedy im za bardzo nie idzie, szukają własnych rzutów na przełamanie. To nas dotknęło w meczu z Treflem, w którym pięć tego typu akcji pod rząd sprawiło, że straciliśmy przewagę dziesięciu punktów. Trener nam powtarza, że nie liczy się, kto zdobywa kosze i każdy musi o tym pamiętać od pierwszej do ostatniej akcji. Po sobotnim spotkaniu szkoleniowiec wskazał nam 16 minut, w których nie byliśmy zespołem jeśli chodzi o grę w ataku. Trefl skutecznie wyprowadził nas z równowagi i to uważam za nasz największy błąd.

Teraz będzie okazja go naprawić, bo Energa Czarni to zespół, który również nie opiera swojej gry na finezji, tylko na twardości, zaciętości i wykorzystaniu potencjału Amerykanów…

- Duży szacunek dla drużyny ze Słupska. Zagrali fantastyczną pierwszą rundę, w drugiej dopadł ich chwilowy kryzys, który zawsze ma miejsce, ale cały czas tkwi w nich duży potencjał do wykorzystania. Oglądałem ich mecz z Asseco Prokomem, w którym pokazali jak zbilansowaną są ekipą. Pokonać ich można tylko zespołowością, pozytywną agresją i wolą walki. Może rzeczywiście powinniśmy czasem mądrze prowokować faule (zwłaszcza, gdy mamy bonus w postaci rzutów wolnych). Powinniśmy też starać się o łatwe punkty w ataku, bo one po pierwsze wyprowadzają przeciwnika z równowagi, a po drugie pozostawiają siłę na skuteczną grę w obronie. Trener nam to cały czas powtarza i myślę, że jesteśmy w stanie zrealizować jego zalecenia.

Czy w drużynie widać „pozytywną kalkulację”, czyli staranie o zajęcie jak najwyższego miejsca przed play-off? Myślicie o miejscach, na których mogą uplasować się poszczególne zespoły?

- My po prostu staramy się wygrać dwa ostatnie mecze. Bardzo ważne, żeby jeszcze przed play-off nakręcić się pozytywnie zwycięstwami, bo to pomaga złapać rytm. Teoretycznie łatwiejszą drabinkę powinien mieć zespół z miejsca szóstego, ale to nie ma żadnego wpływu na naszą wolę zwycięstw.

Czyli zakładasz, że rundę zasadniczą wygra Asseco Prokom? Chyba nie powinniśmy być tego tacy pewni…

- No właśnie, wszelkie założenia na tym etapie nie mają sensu, bo jeszcze nie wiadomo, jak będzie wyglądała końcowa tabela. Asseco może być na przykład nawet na trzecim miejscu. Ja bym się zajął swoimi sprawami i pracował tylko nad tym, żeby dobrze wypaść w dwóch ostatnich meczach.

Na koniec powiedz, czy potwierdzasz, czy dementujesz doniesienia dziennikarzy, którzy już obwieścili, że po tym sezonie zakończysz karierę?

- W tej chwili skupiam się na rozgrywkach i nie chcę nawet myśleć, co będzie po sezonie. Gdy już rozegramy ostatni mecz usiądę i na spokojnie przemyślę co dalej. Jeśli podejmę jakieś zobowiązujące decyzje, zwołam konferencję prasową i na pewno wszystkich o tym poinformuję.

Ostatnio na naszej stronie internetowej Łukasz Koszarek przemycił informację, że o tym, czy będziesz grał dalej masz prawo zadecydować sam, nie oglądając się na doniesienia prasowe.

- Uważam, że trzeba wiedzieć kiedy odejść i decyzją o zakończeniu kariery reprezentacyjnej udowodniłem, że potrafię  spojrzeć na to wszystko z dystansu i podjąć wiążące decyzje. Mimo wielkiej dumy z tego, że przez 11 lat bez przerwy byłem w drużynie narodowej, czułem, że nadszedł moment, gdy powinienem podziękować. Jeśli tak samo będzie z całą moją karierą sportową, to z pewnością również wszyscy zostaną o tym poinformowani.

Aťyczymy dobrej formy i…

- I tego, żeby w kolejnych spotkaniach kibicowało Anwilowi jak najwięcej fanów. Wkraczamy w decydującą fazę i każdy kolejny mecz jest arcyważny. Chciałbym prosić kibiców, żeby przyszli do Hali Mistrzów już na mecz z Czarnymi i zgotowali im taką samą atmosferę, jaką robią fani w Słupsku. Z takim wsparciem będziemy jeszcze silniejsi.