Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Andrzej Pluta przenosi się do Hiszpanii

Piątek, 16 Maja 2014, 8:30, Michał Fałkowski

Obecnie trener, a wcześniej jedyny koszykarz w historii Anwilu Włocławek, który z naszą drużyną osiągnął wszystkie możliwe krajowe trofea, mówi 'Nos Vemos Amigos' i przenosi się do Hiszpanii. My odpowiadamy 'Gracias' i czynimy wielki ukłon za wszystko co dla nas zrobił. Andrzej Pluta stawia na koszykarskie wychowanie synów w Estudiantes.

W Anwilu Włocławek rozegrał 207 meczów rzucając w nich 2757 punktów. Był najskuteczniejszym zawodnikiem meczu, który zadecydował o zdobyciu przez nasz klub tytułu Mistrza Polski. Później do najcenniejszego trofeum dołożył jeszcze srebro, brąz, Puchar Polski i Superpuchar. Jak nikt inny zachwycał nie tylko grą, ale i życiem pozasportowym. Wzór profesjonalizmu, pracowitości i odpowiedzialności.

Wczoraj na facebookowym profilu swojej autobiografii oficjalnie ogłosił, że to ostatnie dni, które spędza we Włocławku i w Polsce. W sierpniu wyjeżdża do Madrytu, żeby tam oddać swoich synów w ręce trenerów Estudiantes. Andrzej Junior i Michał Plutowie dołączą tym samym do klubu swojego nieco starszego kolegi Bartka Pietrasa, który przetarł hiszpański szlak młodzieży z TKM-u.

 

Poniżej publikujemy fragment ogłoszenia wydanego przez Andrzeja Plutę. Całość TUTAJ.

 

Moi Drodzy, chciałbym coś ogłosić,

Dziękuję Wam za to, że przez wszystkie lata kariery sportowej dodawaliście mi sił do walki i ani odrobinę nie zmieniliście podejścia do mnie, gdy przestałem grać. Naprawdę wielkie, serdeczne dzięki za Waszą przychylność i serdeczność! Już niedługo będę się musiał nauczyć żyć w nieco innych warunkach. Podjąłem ważną, życiową decyzję: wyjeżdżam do Hiszpanii, a dokładnie do Madrytu.

Zapytacie pewnie, dlaczego? Otóż, odpowiedź jest tyleż prosta, co być może zaskakująca. Chcę – razem z Justyną – poświęcić się wychowaniu dwóch możliwie jak najlepszych koszykarzy, naszych synów: Andrzeja i Michała. Wiem, że w Madrycie będą ku temu doskonałe warunki. Estudiantes już czeka, a oni aż podskakują za każdym razem, gdy pomyślą o czekającym ich wyzwaniu. Kochają koszykówkę, pasjonują się nią i chcą trenować z najlepszymi. Jak tu im odmówić!?

Rzucamy więc wszystko i wyjeżdżamy. Nie wiemy na jak długo. Pewnie na kilka lat, może na całe życie. Na razie nie zakładamy, że się nie uda i że będziemy musieli wrócić wcześniej… Wy też trzymajcie kciuki, żebyście zbyt szybko nie musieli mnie znów oglądać.

Póki co Madryt czeka. Mieszkanie właściwie wynajęte, hiszpańska szkoła dla chłopaków wybrana, a i nauka języka jakoś, powoli idzie. Patrzymy na to wszystko bardzo pozytywnie, z wielkimi nadziejami. Może dlatego, że mamy dobre doświadczenia z sezonu 2004/2005, spędzonego we Francji. Jedyne co nas niepokoi, to pewne wspomnienie – chłopaki wytrzymali wtedy w przedszkolu 2 godziny w ciągu całego roku. Oby teraz było lepiej…

Oczywiście, ciężko jest zostawiać (a nierzadko sprzedawać) to, na co się pracowało tyle lat. Jeszcze trudniej z dnia na dzień pożegnać się z rodziną i przyjaciółmi. „Myślałam, że jak już skończysz grać, to będę cię miała bliżej siebie” – zaskoczyła mnie ostatnio mama. I jak tu wytłumaczyć kobiecie, która przez dwadzieścia lat syna widywała tylko od wielkiego święta, że dalej będzie tylko gorzej w tym względzie? Na szczęście, tłumaczyć nie trzeba. Ona wie, co znaczy pasja dziecka. Pomogła mi w karierze najlepiej jak mogła i jak umiała. Teraz moja kolej.

Mam nadzieję, że w Was – moich internetowych i nierzadko także realnych – przyjaciołach, znajdę równie wiele zrozumienia. Nie zostawiam żadnych spraw niedokończonych. To nie w moim stylu. Kontrakt z Anwilem wypełniłem i mam nadzieję, że za kilka lat będzie gdzie wrócić – choćby na trybuny, żeby obejrzeć dobry mecz w wykonaniu włocławian. Trzymam kciuki, żeby sprawy ze sponsorem ułożyły się tak, jak powinny. Bo w tym mieście koszykówka musi istnieć.

ANDRZEJ PLUTA                                             

 

Wkrótce na naszej stronie opublikujemy wywiad z Andrzejem Plutą.