2-0 – taki wynik jest po dwóch meczach półfinału play-off pomiędzy Anwilem Włocławek i Polpharmą Starogard Gdański. Włocławianom do finału brakuje już tylko jednej wygranej. - Mamy więcej zawodników, którzy są zagrożeniem dla rywala i tutaj jesteśmy przed Polpharmą – mówi Andrzej Pluta, kapitan Anwilu Włocławek.
2-0 – taki wynik jest po dwóch meczach półfinału play-off pomiędzy Anwilem Włocławek i Polpharmą Starogard Gdański. Włocławianom do finału brakuje już tylko jednej wygranej. - Mamy więcej zawodników, którzy są zagrożeniem dla rywala i tutaj jesteśmy przed Polpharmą – mówi Andrzej Pluta, kapitan Anwilu Włocławek.
Jacek Seklecki: Trener Bogicević powiedział na konferencji prasowej, że Pan pociągnął ten zespół i że takie mecze jak ten pokazują, dlaczego marka Andrzeja Pluty tak długo bryluje na parkietach.
Andrzej Pluta: Cieszę się z tego powodu. Dla sportowca najważniejsze jest, jak ktoś docenia jego poziom sportowy i to co robi. Dla mnie to spore wyróżnienie, ale nie oszukujmy się – jeden zawodnik nie wygra meczu. To, że Pluta zdobył 20 punktów to nie tylko jego zasługa, ale także kolegów, którzy wspierali mnie w najważniejszych momentach, powierzali mi oddawanie ważnych rzutów, bo jednak strzelec żeby rzucać musi mieć piłkę. I za to wielkie dzięki dla moich partnerów.
Nie sposób nie wykorzystywać takiego strzelca jak Pan.
- Jestem w dobrej formie, rzuty wpadają do kosza z dobrą skutecznością, więc z tego korzystamy wszyscy. O to chodzi w zespole, żeby wykorzystywać swoje najmocniejsze strony, pomagać sobie i wyszukiwać najłatwiejszych form zdobywania punktów i myślę, że my właśnie tak gramy, z czego należy się cieszyć.
W pierwszym meczu powstrzymaliście Okafora. Teraz już w pierwszej kwarcie rzucił wam 10 punktów, a mimo to łatwo wygraliście.
- Okafor to też człowiek. Też zdarzają mu się słabsze mecze, chociaż w tym drugim meczu walczył z całych sił. Ale ciężko walczyć jest jednemu na pięciu i myślę, że to właśnie pokazuje jedną zasadniczą różnicę – mamy więcej żądeł w zespole, więcej zawodników, którzy są zagrożeniem dla rywala i tutaj jesteśmy przed Polpharmą. Mamy do nich oczywiście ogromny szacunek, bowiem starogardzianie są zespołem bardzo dobrym, który gra mądrą, poukładaną koszykówkę.
Czyli dziesiątka równych graczy od początku daje wam przewagę w rywalizacji z Polpharmą?
- Na pewno tak. To jest końcówka sezonu i trzeba umiejętnie rotować i wykorzystywać siły poszczególnych zawodników. Mamy w nogach już łącznie prawie 40 spotkań, dlatego każdy musi mieć chwilę odpoczynku i wytchnienia, a odpowiednia rotacja właśnie to zapewnia. Dzięki temu przed kolejnymi meczami jesteśmy bardziej zregenerowani i mamy więcej sił, aby grać agresywniejszą koszykówkę w obronie i w ataku.
Nie da się nie zauważyć jednak przegranej walki na tablicach. Polpharma grała od drugiej kwarty bez Damiana Kuliga, a mimo to miała więcej zbiórek od was.
- Nie zastanawiałem się nad tym. Trener na pewno nam o tym wspomni i przekaże wszystkie swoje uwagi co do tego meczu, także te dotyczące zbiórek. My również postaramy się przeanalizować wszystkie błędy, które popełniliśmy w tym meczu tak, aby w następnych już ich nie było.
Jaki plan na mecz w Starogardzie Gdańskim?
- My musimy grać cały czas tak samo. Taka gra przynosi sukces, więc trzeba to podtrzymać. Gramy skutecznie w ataku, dobrze pomagamy sobie w obronie, także musimy podtrzymać koncentrację. Nie możemy spocząć na laurach, tylko twardo iść do przodu.
Jacek Seklecki: Trener Bogicević powiedział na konferencji prasowej, że Pan pociągnął ten zespół i że takie mecze jak ten pokazują, dlaczego marka Andrzeja Pluty tak długo bryluje na parkietach.
Andrzej Pluta: Cieszę się z tego powodu. Dla sportowca najważniejsze jest, jak ktoś docenia jego poziom sportowy i to co robi. Dla mnie to spore wyróżnienie, ale nie oszukujmy się – jeden zawodnik nie wygra meczu. To, że Pluta zdobył 20 punktów to nie tylko jego zasługa, ale także kolegów, którzy wspierali mnie w najważniejszych momentach, powierzali mi oddawanie ważnych rzutów, bo jednak strzelec żeby rzucać musi mieć piłkę. I za to wielkie dzięki dla moich partnerów.
Nie sposób nie wykorzystywać takiego strzelca jak Pan.
- Jestem w dobrej formie, rzuty wpadają do kosza z dobrą skutecznością, więc z tego korzystamy wszyscy. O to chodzi w zespole, żeby wykorzystywać swoje najmocniejsze strony, pomagać sobie i wyszukiwać najłatwiejszych form zdobywania punktów i myślę, że my właśnie tak gramy, z czego należy się cieszyć.
W pierwszym meczu powstrzymaliście Okafora. Teraz już w pierwszej kwarcie rzucił wam 10 punktów, a mimo to łatwo wygraliście.
- Okafor to też człowiek. Też zdarzają mu się słabsze mecze, chociaż w tym drugim meczu walczył z całych sił. Ale ciężko walczyć jest jednemu na pięciu i myślę, że to właśnie pokazuje jedną zasadniczą różnicę – mamy więcej żądeł w zespole, więcej zawodników, którzy są zagrożeniem dla rywala i tutaj jesteśmy przed Polpharmą. Mamy do nich oczywiście ogromny szacunek, bowiem starogardzianie są zespołem bardzo dobrym, który gra mądrą, poukładaną koszykówkę.
Czyli dziesiątka równych graczy od początku daje wam przewagę w rywalizacji z Polpharmą?
- Na pewno tak. To jest końcówka sezonu i trzeba umiejętnie rotować i wykorzystywać siły poszczególnych zawodników. Mamy w nogach już łącznie prawie 40 spotkań, dlatego każdy musi mieć chwilę odpoczynku i wytchnienia, a odpowiednia rotacja właśnie to zapewnia. Dzięki temu przed kolejnymi meczami jesteśmy bardziej zregenerowani i mamy więcej sił, aby grać agresywniejszą koszykówkę w obronie i w ataku.
Nie da się nie zauważyć jednak przegranej walki na tablicach. Polpharma grała od drugiej kwarty bez Damiana Kuliga, a mimo to miała więcej zbiórek od was.
- Nie zastanawiałem się nad tym. Trener na pewno nam o tym wspomni i przekaże wszystkie swoje uwagi co do tego meczu, także te dotyczące zbiórek. My również postaramy się przeanalizować wszystkie błędy, które popełniliśmy w tym meczu tak, aby w następnych już ich nie było.
Jaki plan na mecz w Starogardzie Gdańskim?
- My musimy grać cały czas tak samo. Taka gra przynosi sukces, więc trzeba to podtrzymać. Gramy skutecznie w ataku, dobrze pomagamy sobie w obronie, także musimy podtrzymać koncentrację. Nie możemy spocząć na laurach, tylko twardo iść do przodu.