Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Andrzej Pluta: Czasami potrzeba też szczęścia

Czwartek, 29 Kwietnia 2010, 1:00, Michał Fałkowski

- Polonia Azbud nie wykorzystała dwóch szans jakie się przed nią otworzyły, dlatego to my wygraliśmy. Chciałbym już w sobotę zakończyć tę serię – mówi Andrzej Pluta, rzucający Anwilu.

- Polonia Azbud nie wykorzystała dwóch szans jakie się przed nią otworzyły, dlatego to my wygraliśmy. Chciałbym już w sobotę zakończyć tę serię – mówi Andrzej Pluta, rzucający Anwilu.

Jacek Seklecki: Mieliście wygraną w kieszeni, a mało tego zwycięstwa nie utraciliście.

Andrzej Pluta: To jest właśnie koszykówka. Niemal od każdego słyszałem rano i przez cały dzień, że Polonia Azbud to najsłabszy zespół, będzie bardzo łatwo i że wygraną mamy w kieszeni. A tak w cale nie jest. Warszawianie to zespół nieobliczalny. Oni mogą jednego dnia zagrać słabiej, a drugiego wygrać z każdym. Mają w swoim składzie takich zawodników jak Miller, Nana, młody Nowakowski, także to jest dobry zespół. My nie mamy jednak już co myśleć, wygraliśmy to spotkanie i przed nami przygotowania do meczu sobotniego.

Co się stało w tych ostatnich sekundach?

- Niespodziewany faul z naszej strony i Polonia Azbud miała szansę wygrać. To jest zdecydowanie nasza wina, bo daliśmy się sprowokować. Na szczęście goście nie wykorzystali szansy, jaka się przed nimi otworzyła. Cóż, czasami potrzebne jest także szczęście, aby odnosić sukcesy.

Zdominowaliście walkę na tablicach. Widać, że Polonia Azbud bardzo cierpi, gdyż nie ma pod koszem Marusza Bacika.

- Na pewno tak. Bacik to w Polonii Azbud podstawowy zawodnik pod koszem, więc jego nieobecność musi być odczuwalna. My zanotowaliśmy więcej zbiórek, z czego udało się więcej szybkich ataków. Im więcej szybkich ataków tym więcej gdy i więcej szans na zdobycie punktów. Warszawianie nie mogli ponawiać i to był plus dla nas.

Wobec nieobecności Dru Joyce’a Pan musiał pomagać rozgrywać.

- Nie jest to dla mnie żaden problem grać na jedynce. 10 lat grałem w reprezentacji na tej pozycji i dawałem rade. Chcę po prostu pomóc. Nie ma z nami Dru Joyce’a, trener Griszczuk mi powierzył pomaganie Krzysztofowi Szubardze na rozgrywaniu i myślę, że wywiązałem się z tego zadania nieźle.

Czy pozycja rzucającego, czy rozgrywającego to Andrzej Pluta prezentuje ten sam wysoki poziom.

[śmiech] Staram się jak mogę. Dziękuję bardzo za te słowa. Mam nadzieje, że do końca sezonu ja i drużyna będziemy spisywać się tak dobrze.

Czwarta kwarta w waszym wykonaniu nie była najlepsza. Pan ciągnął wynik, trafiając kilka trójek.

- Koszykówka to gra zespołowa. Były momenty, gdy długo nie miałem piłki w swoich rękach, a później przyszła chwila, w której dwukrotnie umieściłem piłkę w koszu po rzutach z dystansu. Cieszę się, że pomogłem zespołowi.

Następny mecz w sobotni weekend majowy. Będzie zakończenie serii?

- Chciałbym, aby tak było. To dałoby nam więcej czasu na regenerację sił i przygotowanie się do półfinałów. Ale najpierw trzeba wygrać.