„Ekipa sopocka była dziś niesamowicie dysponowana rzutowo, obojętnie kto wchodził na parkiet trafiał do kosza. Ciężko jest pokonać tak grający zespół.” – mówi tuż po zakończeniu czwartego spotkania finałowego Dominet Basket Ligi były zawodnik Anwilu Włocławek i Prokomu Trefla Sopot, Andrzej Pluta.
Paweł Gawinecki: Czego zabrakło Anwilowi, by chociaż powalczyć z Prokomem w dzisiejszym spotkaniu?
Andrzej Pluta: Trudno powiedzieć czego zabrakło, na pewno Anwilowi nie wyszło dzisiejsze spotkanie. Już początek meczu wskazywał na to, że będzie im ciężko o zwycięstwo. Anwil nie trafiał spod samego kosza, Prokom wyczuł wtedy swoją szansę i wyprowadzał zabójcze kontrataki. Ekipa sopocka była dziś niesamowicie dysponowana rzutowo, obojętnie kto wchodził na parkiet trafiał do kosza. Ciężko jest pokonać tak grający zespół. Z drugiej strony w drużynie Anwilu żaden zawodnik nie potrafił się wstrzelić. Po serii niecelnych rzutów i nieudanych akcji trudno jest się podnieść i stanąć ponownie do walki, gdyż jest to olbrzymie obciążenie psychiczne dla koszykarzy. Anwil miał dwa momenty, w których trafił dwie trójki i był blisko dojścia Prokomu, jednak goście z Sopotu wyszli obronną ręką z nacisku włocławian i ponownie im odskoczyli.
Może Anwilowi zabrakło Andrzeja Pluty, który wie jak trafić do kosza?
(śmiech) Myślę, że nie, Anwil ma przecież bardzo dobry zespół, który podniósł się z krytycznej sytuacji z początku sezonu i gra w finale, co jest dużym sukcesem tej drużyny. Dziś się nie udało, ale Prokom to przecież klub euroligowy, który gra na najwyższym poziomie i przegrać z nimi to nie wstyd.
Anwil przegrywa z Prokomem 3:1, pamiętasz aby komuś w finale udało się wyjść z tak wielkich opresji?
Na pewno komuś się to udało. Osobiście nie przypominam sobie takiej sytuacji, jednak, jak mówił trener Kazimierz Górski „Póki piłka w grze, wszystko jest możliwe”! Znam Andreja Urlepa, znam zawodników Anwilu i wiem, że jeszcze nie złożyli broni i będą walczyć do końca. Myślę, że włocławianie pokażą to w piątkowym meczu.
Właśnie, kolejne spotkanie już w piątek w Sopocie, myślisz, że poznamy już nowo-starego Mistrza Polski?
Nie mam pojęcia! Sam chciałbym to wiedzieć. Każdy mecz w tej rywalizacji jest inny. Trzecie spotkanie to fantastyczne widowisko, w którym Anwilowi zabrakło bardzo niewiele by pokonać Prokom. Dlatego dziś mogli wszyscy przeżyć ogromny szok, nikt nie przypuszczałby, że Anwil może przegrać 31-punktami! To są jednak Play Offy, które rządzą się własnymi prawami. Zawodnicy obu drużyn odczuwają trudy całego sezonu i to na pewno też ma duży wpływ na przebieg rywalizacji finałowej.
Grałeś zarówno w Anwilu, jak i Prokomie, komu więc kibicujesz w tej rywalizacji?
Jestem rozdarty (śmiech). Zarówno we Włocławku, jak i Sopocie mam wielu znajomych, w obu drużynach występują moi koledzy, tak więc kibicuję obu zespołom. Niech wygra lepszy.
Dla Ciebie sezon skończył się parę tygodni temu, zastanawiałeś się gdzie spędzisz przyszły sezon?
Na pewno chciałbym zagrać w jak najlepszym klubie, ale gdzie będę występował w przyszłym roku? Nie wiem, musimy jeszcze troszeczkę poczekać.
We Włocławku krążą plotki o Twoim powrocie do Anwilu, jakbyś to skomentował?
Jest to całkiem możliwe, jednak nic konkretnego nie jest jeszcze postanowione.
Na koniec porozmawiajmy o Reprezentacji. Trenerem kadry został Andrej Urlep, uważasz, że jest to słuszna decyzja?
Chyba większość ludzi w Polsce uważa, że jest to dobra decyzja. Andrej Urlep co roku potwierdza, że jest bardzo dobrym trenerem klubowym, spędził w Polsce już kilka lat, zna doskonale polskie realia i polskich zawodników. To są argumenty, które za nim przemawiają.
Przemysław Fransunkiewicz powiedział kiedyś w wywiadzie, że trener Urlep ma „nie ludzkie metody szkoleniowe”. Zgodzisz się z tym?
U trenera Urlepa trzeba bardzo ciężko pracować, jest to wymagający szkoleniowiec, ale to właśnie przynosi efekty. Znakomitym przykładem jest Mistrzostwo Polski, które zdobyłem z Anwilem w 2003 roku. Przed sezonem mówiło się wówczas, że sukcesem dla Włocławka będzie pierwsza czwórka, wywalczyliśmy złoto, czego nikt się nie spodziewał. Anwil miał wtedy mniejszy budżet, jednak Andrej Urlep ułożył nas w jedną całość, stanowiliśmy kolektyw. Sukces ten odnieśliśmy właśnie dzięki bardzo ciężkiej pracy na treningach. Bez ciężkiej pracy, nie ma sukcesów…
Na co stać kadrę w najbliższych eliminacjach do Mistrzostw Europy?
Trudno w tej chwili rokować, czy Polska wejdzie do finałów Mistrzostw Europy, czy nie bo to nie ma najmniejszego sensu. Według mnie najważniejsze jest to, aby kadra szła w dobrym kierunku. Aťyczyłbym sobie, jak i chyba wszyscy w Polsce, aby kadra z roku na rok była w czołówce europejskiej i występowała regularnie w finałach Mistrzostw Europy.