Anwil Włocławek nigdy nie przegrał spotkania, gdy było ono rozgrywane 3 listopada. Nigdy, aż do 4. kolejki Tauron Basket Ligi obecnego sezonu - Trefl Sopot potrzebował co prawda dogrywki, ale jednak wygrał w Hali Mistrzów 90:80. Wśród pokonanych najskuteczniejszy był Seid Hajrić, autor 19 punktów i 15 zbiórek.
Anwil Włocławek nigdy nie przegrał spotkania, gdy było ono rozgrywane 3 listopada. Nigdy, aż do 4. kolejki Tauron Basket Ligi obecnego sezonu - Trefl Sopot potrzebował co prawda dogrywki, ale jednak wygrał w Hali Mistrzów 90:80. Wśród pokonanych najskuteczniejszy był Seid Hajrić, autor 19 punktów i 15 zbiórek.
Na dwie minuty przed końcem meczu Anwil Włocławek prowadził 67:65 i będąc przy piłce, mógł wypracować sobie przewagę przynajmniej dwóch akcji. Seid Hajrić idealnie zobaczył wchodzącego w tempo pod kosz Dusana Katnicia, Serb wyszedł wysoko w górę… lecz nie trafił prostego wsadu. Po chwili Michał Michalak wyprowadził ekipę Trefla Sopot na prowadzenie, a Adam Waczyński dwoma rzutami wolnymi podwyższył zaliczkę gości do stanu 70:67.
I gdy wydawało się, że sopocianie odniosą zwycięstwo w regulaminowym czasie gry, do Anwilu uśmiechnęło się szczęście – fatalny błąd, faulując Dusana Katnicia przy rzucie za trzy, popełnił Lance Jeter, a po chwili Serb trzema celnymi rzutami wolnymi odesłał, jak mawiają Amerykanie, mecz na dogrywkę.
W niej nie było jednak wątpliwości i szybko okazało się, że wspomniany Katnić, notabene rozgrywający bardzo słabe zawody, odroczył tylko wykonanie wyroku koszykarzy Trefla. W dodatkowych pięciu minutach sopocianie zdobyli aż 20 punktów – sześć oczek uzyskał Paweł Leończyk, a pięć Yemi Gadri-Nicholson. Wyręczyli oni tym samym najlepszego strzelca całego spotkania – Adama Waczyńskiego – który ogółem zdobył 24 oczka.
Wśród Rottweilerów, trener Milija Bogicević mógł liczyć przede wszystkim na Seida Hajricia. Polak bośniackiego pochodzenia, który przed meczem został uhonorowany statuetką dla MVP Października Tauron Basket Ligi, rozkręcał się bardzo powoli, ale to jego punkty dały Anwilowi przełamanie w drugiej kwarcie.
Włocławianie rozpoczęli bowiem mecz fatalnie – po kilku akcjach przegrywali 5:15, a tuż przed zakończeniem pierwszej kwarty 11:25. Na początku drugiej odsłony pięcioma punktami sygnał do odrabiania strat dał Danilo Mijatović, a następnie swoje show rozpoczął Hajrić. 30-latek dwoił się i troił nie tylko w polu trzech sekund, gdzie zawziętością wyrywał piłki z rąk wysokich graczy Trefla, ale trafiał również z półdystansu. W niespełna sześć minut zdobył zatem 11 punktów i zebrał siedem piłek, a Anwil prowadził dzięki jego grze do przerwy 41:35.
W trzeciej kwarcie Hajrić miał już na swoim koncie double-double i choć Anwil nadal prowadził (56:53 przed ostatnią odsłoną), to jednak optycznie przewagę zyskiwał Trefl. Nie do zatrzymania dla defensorów włocławskich był wspomniany wcześniej Waczyński, a ważne punkty trafiał także Michalak. Dla Anwilu sporadycznie punktował Keith Clanton lub Deividas Dulkys i to było zdecydowanie za mało by pokonać sopocian.
Tym samym, włocławianie doznali pierwszej porażki w tym sezonie. Legitymując się bilansem 3-1, zajmuje obecnie 3. miejsce w tabeli.
Anwil Włocławek - Trefl Sopot 80:90 OT (18:27, 23:8, 15:18, 14:17, d. 10:20)
Anwil: Hajrić 19, Clanton 17, Katnić 15, Dulkys 13, Graham 7, Mijatović 5, Kostrzewski 2, Sokołowski 2
Trefl: Waczyński 24, Gadri-Nicholson 19, Leończyk 17, Michalak 12, Vasiliauskas 12, Jeter 3, Stefański 3, Brembly 0, Majstorović 0
STATYSTYKI MECZOWE
I gdy wydawało się, że sopocianie odniosą zwycięstwo w regulaminowym czasie gry, do Anwilu uśmiechnęło się szczęście – fatalny błąd, faulując Dusana Katnicia przy rzucie za trzy, popełnił Lance Jeter, a po chwili Serb trzema celnymi rzutami wolnymi odesłał, jak mawiają Amerykanie, mecz na dogrywkę.
W niej nie było jednak wątpliwości i szybko okazało się, że wspomniany Katnić, notabene rozgrywający bardzo słabe zawody, odroczył tylko wykonanie wyroku koszykarzy Trefla. W dodatkowych pięciu minutach sopocianie zdobyli aż 20 punktów – sześć oczek uzyskał Paweł Leończyk, a pięć Yemi Gadri-Nicholson. Wyręczyli oni tym samym najlepszego strzelca całego spotkania – Adama Waczyńskiego – który ogółem zdobył 24 oczka.
Wśród Rottweilerów, trener Milija Bogicević mógł liczyć przede wszystkim na Seida Hajricia. Polak bośniackiego pochodzenia, który przed meczem został uhonorowany statuetką dla MVP Października Tauron Basket Ligi, rozkręcał się bardzo powoli, ale to jego punkty dały Anwilowi przełamanie w drugiej kwarcie.
Włocławianie rozpoczęli bowiem mecz fatalnie – po kilku akcjach przegrywali 5:15, a tuż przed zakończeniem pierwszej kwarty 11:25. Na początku drugiej odsłony pięcioma punktami sygnał do odrabiania strat dał Danilo Mijatović, a następnie swoje show rozpoczął Hajrić. 30-latek dwoił się i troił nie tylko w polu trzech sekund, gdzie zawziętością wyrywał piłki z rąk wysokich graczy Trefla, ale trafiał również z półdystansu. W niespełna sześć minut zdobył zatem 11 punktów i zebrał siedem piłek, a Anwil prowadził dzięki jego grze do przerwy 41:35.
W trzeciej kwarcie Hajrić miał już na swoim koncie double-double i choć Anwil nadal prowadził (56:53 przed ostatnią odsłoną), to jednak optycznie przewagę zyskiwał Trefl. Nie do zatrzymania dla defensorów włocławskich był wspomniany wcześniej Waczyński, a ważne punkty trafiał także Michalak. Dla Anwilu sporadycznie punktował Keith Clanton lub Deividas Dulkys i to było zdecydowanie za mało by pokonać sopocian.
Tym samym, włocławianie doznali pierwszej porażki w tym sezonie. Legitymując się bilansem 3-1, zajmuje obecnie 3. miejsce w tabeli.
Anwil Włocławek - Trefl Sopot 80:90 OT (18:27, 23:8, 15:18, 14:17, d. 10:20)
Anwil: Hajrić 19, Clanton 17, Katnić 15, Dulkys 13, Graham 7, Mijatović 5, Kostrzewski 2, Sokołowski 2
Trefl: Waczyński 24, Gadri-Nicholson 19, Leończyk 17, Michalak 12, Vasiliauskas 12, Jeter 3, Stefański 3, Brembly 0, Majstorović 0
STATYSTYKI MECZOWE