Anwil Włocławek pokonał dziś w Starogardzie Gdańskim Polpharmę 76:84 i po raz czternasty w swojej historii awansował do półfinałów Mistrzostw Polski. Trzeba przyznać, że zwycięstwo nie przyszło łatwo, o czym świadczy chociażby okupienie go kolejną kontuzją zawodnika.
Anwil rozpoczął od prowadzenia 4:0, ale od tego czasu 7 punktów z rzędu zdobyła Polpharma. Stało się tak głównie za sprawą szybkich kontrataków, z którymi jednak włocławianie szybko sobie poradzili. Kilka minut świetnej obrony i zespołowości w ataku pozwoliło odrobić straty z nawiązką (7:13 w 7. min.).
Ważnym wydarzeniem pierwszej kwarty był powtót na boisko Stipe Modricia, który na pozycji środkowego musiał przepychać się z Wojciechem Aťurawskim. Niestety, po jednym z takich starć nie wytrzymało kolano Chorwata i Anwilowi na pozycjach podkoszowych zostało zaledwie trzech zawodników (Paul Miller, Marko Brkić i młody Michał Gabiński). – Dramatycznie ubyło nam zawodników. Jednak przeciw komukolwiek zagramy na pewno wyjdziemy po zwycięstwo – komentował „na gorąco” Łukasz Koszarek.
Ten wypadek sprawił, że pewniej poczuli się wysocy gracze Polpharmy i to po ich punktach gospodarze prowadzili 22:17. Twarda ćwierćfinałowa walka przełożyła się na dużą liczbę fauli. Po niespełna trzech minutach drugiej odsłony obie drużyny miały już na swoim koncie po 5 przewinień i z konieczności częstego wędrowania na linię rzutów wolnych gra straciła wiele ze swego uroku. Na szczęście włocławianie w tym elemencie spisywali się całkiem nieźle , trafiając 11 na 12 prób w pierwszej połowie.
Właśnie rzutami osobistymi (po brutalnym faulu Erica Colemana) wyprowadził Anwil na ponowne prowadzenie Bartłomiej Wołoszyn (30:31). Młody włocławianin świetnie spisywał się w ataku (wszystkie 9 pkt. po drugiej kwarcie) i nieco słabiej w obronie. Po jego faulu akcję 2+1 zaliczył Jarecki i na przerwę zespoły zeszły przy remisie 42:42.
Po powrocie na boisko dobry okres gry zaliczył Anwil. Po trzech minutach dzięki rzutom Łukasza Koszarka i Iana Boylana udało się wyjść na prowadzenie 44:51. Późniejszy zryw gospodarzy ponownie „przytemperował” Amerykanin odpalając trójkę i doprowadzając w 27. min. do stanu 53:60. Do poziomu Boylana szybko dostosowała się reszta drużyny. Zespołowa obrona, często na całym boisku i stosowanie agresywnych podwojeń wymusiło kilka błędów gospodarzy. Wreszcie widać było, dlaczego to Anwil prowadził w tej parze 2:1.
Na ostatnią odsłonę zespoły wyszły przy 11-punktowej różnicy na korzyść Anwilu (56:67). Niestety, w niespełna 180 sekund stopniała ona do 5 oczek i na boisku znów zaczęło być gorąco. Co prawda Łukasz Koszarek starał się uspokajać swoich kolegów, ale stawka spotkania robiła swoje. Na 5 min. przed końcem Anwil prowadził 68:72 i wszystko było jeszcze możliwe.
Przy stanie 70:72 dwa rzuty osobiste wykorzystał Paul Miller, ale chwilę później musiał opuścić boisko z powodu przekroczenia limitu fauli. Na szczęście Anwil miał w swoich szeregach Iana Boylana, którego punkty, zbiórka i przechwyt w końcowych sekundach okazały się decydujące dla losów spotkania.
Odnosząc się do rywalizacji półfinałowej Igor Griszczuk stwierdził krótko – Piłka jest w grze! -
Polpharma Starogard Gdański - Anwil Włocławek 76:84 (20:17, 22:25, 14:25, 20:17)
Anwil: Koszarek 19, Adams 2, Boylan 14, Brkić 8, Miller 15, Pluta 11, Wołoszyn 9, Gabiński 4, Modrić 2
Atlas: Eldridge 11, Scott 14, Tuljković 15, Coleman 14, Sulowski 6, Jarecki 12, Aťurawski 4