Zależy nam na tym, żeby jak najszybciej zakończyć serię i jeśli to tylko będzie możliwe, to postaramy się wygrać dwa razy. Taki jest plan, a czy się uda go zrealizować, to zobaczymy - powiedział po meczu Przemysław Zamojski.
Po meczach na własnym parkiecie prowadzicie 2:0 i na pewno zastanawiacie się, czy można ten półfinał zakończyć już we Włocławku…
- Mogę już powiedzieć, że nie pojedziemy do Włocławka tylko po jedno zwycięstwo. Zależy nam na tym, żeby jak najszybciej zakończyć serię i jeśli to tylko będzie możliwe, to postaramy się wygrać dwa razy. Taki jest plan, a czy się uda go zrealizować, to zobaczymy.
Qyntel Woods będzie się chyba śnił włocławianom po nocach. Czy i wy czujecie, że właśnie do tego zawodnika można grać najważniejsze piłki?
- Woods jest dla nas bardzo wartościowym koszykarzem. Przede wszystkim kreuje nam dużo akcji w ataku. Trzeba przyznać, że spoczywa na nim duża odpowiedzialność. Na szczęście to go nie paraliżuje, a wręcz przeciwnie. On lubi grać pod presją i walczyć w meczach o wysoką stawkę. Jak na razie świetnie wywiązuje się z zadań, które powierza mu trener.
W obydwu meczach, tuż przed końcem Anwil dochodził, a nawet wyprzedzał Asseco, a mimo to udało wam się wygrać.
- Cieszy nas to, że udaje nam się zachować zimne głowy w tych ważnych momentach. Nie jest łatwo się pozbierać, jak traci się kilkunastopunktowe prowadzenie. Nie spuszczamy wtedy wzroku i nie zrzucamy odpowiedzialności na innych. Gdy pojawia się pozycja do rzutu, to ją wykorzystujemy i to może cieszyć. Takie zwycięstwa spajają drużynę.