- Zdziałaliśmy w tym sezonie więcej niż sobie na jego początku zakładaliśmy. Äwierćfinał z Anwilem udowodnił, że zasłużyliśmy na wysokie miejsce w tabeli. Walczyliśmy jak równy z równym i o wyniku zadecydowały niuanse - powiedział Mujo Tuljković z Polphamy.
- Oczywiście nie możemy być zadowoleni, bo przegraliśmy. Myślę jednak, że zdziałaliśmy w tym sezonie więcej niż sobie na jego początku zakładaliśmy. Äwierćfinał z Anwilem udowodnił, że zasłużyliśmy na wysokie miejsce w tabeli. Walczyliśmy jak równy z równym i o wyniku zadecydowały niuanse, jak np. to, że Marko był ciut lepszy ode mnie [rozmowie przysłuchuje się Marko Brkić – red.].
Choć nie znamy w tej chwili półfinałowego rywala Anwilu, to czy możemy stwierdzić, że drużyna Igora Griszczuka ma potencjał na awans do finału?
- Sytuację na pewno skomplikowały kontuzje w waszym zespole. Najpierw Milos Paravinja, teraz Stipe Modrić – to będzie największa słabość Anwilu. Z kolei na waszą korzyść działa to, że Asseco cały czas bije się z Atlasem i oba zespoły będą musiały włożyć mnóstwo sił, żeby awansować do półfinału. W tym czasie Anwil będzie odpoczywał i leczył rany. Nie mam wątpliwości, że na półfinał wyjdziecie z nową siłą i bez obciążeń psychicznych. To daje dużą szansę, że Włocławek powalczy o finał.
Jak daleko sięgają twoje plany, do wakacji, czy na kolejny sezon?
- W tej chwili myślę tylko o tym, żeby pojechać do domu, przytulić się do mamy, porozmawiać z bratem. O przyszłym sezonie na poważnie jeszcze nie myślę. Gdyby pojawiły się oferty z Polski, to na pewno rozważę je jako pierwsze.